no lekarz stwierdził że ewidentnie na antybiotyk...tym bardziej że po nim wymiotował a ja tez nie mogę brać tego antybiotyku....i zmienił mu na doksycykline i tu miałam zgryza strasznego bo niby piszą że małym dzieciom się jej nie daje bo jest ryzyko że zęby ściemnieją....no i generalnie to taki anty raczej nie dla dzieci więc całą noc prawie nie spałam jak się naczytalam, ale zanim dziś dałam młodemu (miał brać raz dziennie) to poszłam do lekarza i powiedziałam o swoich watpliwościach, on mi dość sensownie wytłumaczył dlaczego to przepisał (wiedziałam już od 2 pielegniarek- kolezanki i kuzynki ze czasem się dzieciom daje, moja chrzesniaczka tez go miała) ale bez mrugnięcia i obrazy zmienił na inny, a wiecie troche miałam wątpliwości czy nie będzie jakoś niemiło że wchodze w jego kompetencje...ale zupelnie nie, do innego lekarza mogłam iść ale nie chciałam, ten zna moje dzieci że tak rzekne na wylot i w ogóle tłumaczenie komu innemu co i jak i dlaczego tez mijałoby sie z celem...u nas niestety teraz pole do popisu jeśli chodzi o antybiotyki jest małe bo wiele z nich to właśnie pochodne tego co młodego uczula...
generalnie jesteśmy w takim punkcie że może objawy udałoby się zaleczyć bez antybiotyku ale za 2 tyg byłby powrót - bo od dłuższego czasu Bartek co 2-3 tyg ma nawroty ropnego kataru, ropienie oczu, zapalenie gardła - czyli jakieś bakterie w nim siedzą i po lekkim zaleczaniu się odnawiają - przerobiliśmy już kropelki do nosa, biseptol, groprinosin itp itd i wszystko działa przez tydzień max dwa - dlatego porządna kuracja antybiotykowa wydaje się tu najbardziej sensowna, można by wymaz zrobić ale ja miałam więc na 99% wyszłoby mu to samo a stres jest okrutny przy pobieraniu wymazu...
no i nasz sylwek oczywiscie w domu, zreszta od kilku lat tradycją jest chorowanie na sylwestra...