Ale namieszałam. Przepraszam Was bardzo, ale od wtorku żyłam w takim stresie ,że nie da się opisać. We wtorek na wizycie było widać jedynie pęcherzyk ale nic w środku. Nie wytrzymałam i poszłam dzisiaj prywatnie i co się okazuje, dzidziuś jest i wyglada na to ,że ma się dobrze. Nawet nam serduszko migło . We wtorek ide do pacana co mnie nastraszył i zobaczymy czy teraz coś zobaczy ( przynajmniej daje fotki i mam za darmo badania). A w środe idę do tej co dzisiaj. Jescze raz przepraszam ale wierze ,że mnie rozumiecie.
Nadiczko- będzie dobrze kochana. Ja po Oli miałam dwa torbiele w piersiach. Miałam biopsje i zabieg na obie piersi w odstępie roku. Wydaje mi się ,że też masz włókniaki tak jak ja.. To nie jest groźne. A zabieg to pikuś. Robiony w znieczuleniu miejscowym. Ja trzymałam mojemu chirurgowi onkologii tą płachtę i gadałam z nim cały zabieg. Ja będziesz chciała na niego namiar to Ci dam. Podobno jeden z najlepszych onkologów od chorób sutka. Polecam. Daj znać jak będziesz po.