reklama

Czerwiec 2011

Trasia, eksperyment harlowa:tak: Jedne małpki miały konstrukcje z przyczepionymi butelkami z mleczkiem, inne kocyki czyli namiastkę bliskości. Wiele było wariantów tego eksperymentu- ale wniosek zawsze ten sam- mleko szczęscia nie daje, tylko mama!:)
U mnie w rodzinie wszystkie dzieciaczki noszone i problemów nie było. Przykładowo Wojcio sam wyczuł kiedy jest za ciężki i mama już nie trzyma go pewnie i zrezygnował z noszenia- miał nieco ponad rok:)
 
reklama
aestima - ja twierdze ze to totalna głupota zeby takiego maluszka mozna było rozpuścić :-) tym bardziej ze im wiecej milosci teraz otrzyma i uwagi tym lepiej bedzie sobie radził w zyciu i z emocjami :-) nie jestem za tym zeby za kadym razem biec na złamanie karku, ale jeśli teraz nie bedziemy zaspokajac jego potrzeb to kiedy? jak wrócimy do pracy i bedziemy padać na pysk? :) więc korzystamy ile się da :-)

trasia- ja sobie namalowalam sama takie karty czarnym markerem na bloku technicznym i pokazuje mu 2-3 razy dziennie po 3-4 minuty :) mały uwielbia czarną szachownice i czarno czerwone kółka...pokazuje mu tak po 10 sekund żeby zczaił i oczy przywyczaił i opowiadam mu o obrazku jakas historyjke i potem inny obrazek...jak widze ze juz nie chce to przestaje :-)


maly jest od poczatku przyzwyczajany ze po kolacji jest spanie nie ma zadnych juz zabaw jak przy kąpieli ;-) idzie spać i już :-) poprzytulamy go wycałujemy i kładziemy do łózeczka..do tej pory nie ma problemu z zasypianiem bo wie ze jak cos to zawsze przyjdziemy... :-) wiec odpada noszenie na rekach lulanie i meczenie sie kilka godzin :-)
 
Jak to napisałam, to aż się zaniepokoiłam, ale oddycha,sprawdziłam, uff:-)

Co do tych kart- my zaziewaliśmy przez te szpitale i moją pseudo depresję, ale od jutra startujemy. Moja mama to robiła z moim braciszkiem i proszę- teraz skończył 3 gimnazjum z średnią 5,6. Bystry jest jak nie wiem:-)
 
cześć
Ja wróciłam na parę dni do domu, muszę pozalatwiać kilka spraw w Szczecinie i iść na pogrzeb :-(. zmarł mój dziadek (miał 92 lata).
Nie mogę jeszcze wszystkiego tu poogarniać, bo po tak długiej nieobecności w domu nie wiem w co ręce wlożyć, pranie, pranie, pranie...
Nie jestem w stanie jeszcze nadrobić ale przeczytałam, że pokazujecie jakieś karty dzieciom. Ja właśnie o czymś takim myślałam jakiś czas temu. Otwieralam tego linka ale tam nie mogę żadnych kart wydrukować. Proszę o pomoc i link do strony gdzie te karty w pełnym duzym rozmiarze wydrukuję (otworzył mi się jakiś mały motylek tylko). Albo poproszę o wysłanie w miarę możliwości na PW a tam podam swój adres mailowy.
dziękuję za pomoc...jak się trochę ogarnę ze wszystkim zajrzę na pewno.
Buziaki
 
witajcie

mój dzis dostal w prezencie smoczek NUK anatomiczny silikonowy smoczek uspokajający, a jego kształt jest oparty na ksztalcie sutka matki w czasie karmienia i dlatego optymalnie dopasowuje sie do jamy ustnej dziecka, minimalizuje tez ryzyko powstania wad zgryzu - małemu tak sie spodobał że nie chce go oddac, nawet przez sen go cyca co jakis czas :-D

ja tylko takich anatomicznych używam,ale nie miałam nigdy nuka

nocka była świetna Tymuś zasnął o 22 i obudził się dopiero o - uwaga - 5:20 !!! pierwszy raz spal tyle bez pobudki az prawie 7 i pol godziny :szok: potem zasnął i spał do 7 i kolejna drzemka do 8:30 naprawdę jestem pod wrażeniem :-):-):-)

Hejo :)

Mój Skarbek zasnął wczoraj po20:00, ale jak obudził się o 3:00, to tak co godzinę lament... W końcu zrobiłam mu butlę, bo piersi zaczęły boleć bardzo [ile można wytrzymać :-p] - zjadł 90ml i wyglądał, jakby chciał jeszcze.. AA mogłam go po prostu ululać... :-p Dojadł 30ml i chlusnął pięknie, jak dawno nie chlustał. Wytarłam go, położyłam na chwilkę na łóżku, a ten spojrzał mi w oczy i strzelił tak boski szeroki uśmiech, że myślałam, że się rozpłynę :-D Cudak mój mały. Przebrałam go, przemyłam, przewinęłam, dojadł 30ml i poszedł spać :-) Niemożliwe to moje małe cudo :-)


hehe u mnie to samo,b.dużo je,ale w dzień,ode mnie ostatnio znowu i poprawia butlą,którą muszę jeszcze dorabiać,bo raz to za mało dla niej,a w nocy często się śmieje i gaworzy

Hej, a Mieszkulo jak został położony o 20 to obudził się po... 9 godzinach czyli o 5:szok::-) A potem spał jeszcze do 8:-) Teraz się bawimy:-)

zazdroszczę...

Mam jeszcze pytanie czy kładziecie Wasze dzieciaczki po jedzeniu na boczku?? Bo ja kładę Matiego na pleckach bo tak mu lepiej tylko główkę układam na boki żeby się nie zachłysnął. Jak był mniejszy to leżał tylko na boczkach i tak było mu dobrze i tak wszyscy kazali ale ja wiem, że jemu na boku jest strasznie nie wygodnie:-( W ciągu dnia też już leży tylko na plecach, przynajmniej rozgląda się gdzie chce :)

ja często w nocy kładę na boczku,żeby w razie jak jej się uleje,nie zachłysnęła się

Jutro mamy szczepienie... Aż się boję!

nie ma czego,to są naprawdę sekundy

wlasnie doszla dzis paczka z allegro z laktatorem recznym aventu - ciagnie jak odkurzacz :-D:-D:-D ale jestem happy :-D

ja też sie przymierzam do niego,opisz ile ściągasz.

Jak to napisałam, to aż się zaniepokoiłam, ale oddycha,sprawdziłam, uff:-)

ja do tej pory u Antiego sprawdzam.


parę dni temu,moja koleżanka miała jechać z mężem do babki ,bo myśleli,że ich synek(dzień starszy od Kaliny)się usunął,bo nie chciał jeść i płakał.poprosiła męża,żeby przyjechał wcześniej do domu,gdy przyjechał,ona poszła do łóżeczka wybudzić małego,wyglądał normalnie,spał.
gdy zaczęła go wybudzać,przekręcił głowę na bok i z ust zaczęła mu lecieć piana i robił się siny.szybko zawieźli go na pogotowie i tam zaczęli go reanimować.
podobno miał jakąś infekcję bez objawów od kilku dni i akurat wtedy nasiliła się i zalało mu płuca,a takie dzieci nie są w stanie odkaszlnąć.gdyby nie to,że mąż przyjechał wcześniej z pracy,to pewnie czekałaby na niego,a mały by sobie spał w łóżeczku i udusiłby się.

dodam,ze wcześniej była w ciąży i poroniła w 6 miesiącu,więc domyślcie się co za tragedia.

ja często w nocy sprawdzam czy Kalina śpi i dziś np. obudziła mnie,bo już kwękała na jedzenie i jak zapaliłam światło to miała łańcuszek plastikowy od smoczka na szyi przewieszony ,przestraszyłam się i już na noc nie będę już go stosować tylko sam smoczek.


kupiłam laktator z aventu,zobaczymy jak działa.
p.s. za 25,50;-)
 
Ostatnia edycja:
Witam się wieczorową porą. Wczoraj u nas lało, więc ominął nas wieczorny spacer, dziś też fatalna pogoda i spacerek zaledwie 40min, więc Mała marudna i robi tylko 30minutowe drzemki na rączkach ach niech wyjdzie znów słonko...

trasia widzę, ze chusta zrobiła i u ciebie takie piorunujące wrażenie na przechodniach :-D
misialina, ironia pierwsze słysze o tych kartach, ale juz podpatrzyłam pomysł i wysłałam mężulowi linka do druku
blusia u mnie łóżeczko tez jest beee i moja przylepa wciąż na mnie jak mały kangurek
kuma ja ciągle Hanie kładę na boczkach na przemian, na pleckach też w dzień leży ale większość czasu jednak na boczkach, aż sie teraz zastanawiam nad tymi bioderkami, jesli to taka zła pozycja. Kładę ją też często brzuszkiem na moje uda bo wtedy lepiej odchodzą pierdki :-)
ivona &&& za dłuższe spanko, ale u mnie też bez takich osiągnięć jak u pozostałych forumowych maluszków - jak pośpi 4h to już jestem bardzo zadowolona
aestima tez naszła mnie ostatnio refleksja, ze teraz narzekam że Hania tylko na rączkach chce być, ale niedługo jak zacznie być samodzielna i będzie biegać to zapewne niejednokrotnie będzie mi przykro, ze juz nie potrzebuje tej bliskości na rączkach
agatka &&&&&&& aby was szybko wstręte kolki opuściły i szczepienie poszło bezproblemowo
doris współczuje utraty dziadka, ogarnij wszystko wokół po wakacjach i wracaj do nas
justynka co za historia :szok: mała od początku śpi z nami w łóżeczku i zawsze mamy zapaloną lampkę nocną, żebym mogła ją obserować mimo że jest obok mnie. Jakoś zapamiętałam sobie mocno słowa położnej w szpitalu, która weszła na salę a było ciemno i stwierdziła że nawet nie zobaczymy jak nam dziecko zsinieje :szok: więc lampka nawet malutka ma być zapalona. Próbowałam raz zgasić w środku nocy, ale nie mogłam zasnąc ciągle nasłuchiwałam czy oddycha, więc zapaliłam ponownie lampkę i tak póki co śpimy
 
Hej Kochane :)

Troszkę nadrobiłam, troszkę, bo od 03.08, więc tylko parę dni, ale zawsze ;)

Co do pieluszek - używamy na noc dada (nie wwą****ę się, ale nie poczułam jakiegoś nieprzyjemnego zapachu), dostałam 1 paczkę huggiesów - jak dla nas kompletne nieporozumienie...

Odparzenia jeszcze nie mieliśmy żadnego, w ciągu I miesiąca uzywaliśmy dady, a teraz w ciągu dnia wielorazówki, a w nocy dada. Podobnie jak Aestima nie smarujemy pupy na co dzień. Przy zaczerwienieniu psikałam nanozinem.

Bartusiowi też drżą nóżki, usg główki miał w II dobie zycia - wszystko ok. Potem przez te drżenia i jeszcze przewracanie oczkami było podejrzenie porażenia mózgowego, a jeszcze później padaczki. Byliśmy w Centrum Zdrowia Dziecka, zrobili Bartkowi EEG, badania w kierunku cytomegalii i na szczęście wszystko ok.
Dzisiaj byłam u neurologa w innym szpitalu i stwierdziła wzmożone napiecie mięśniowe (mimo, ze tłumaczyłam jej, że mały zaczął się prężyć na kupę...), mamy też powtórzyć USG głowki (w październiku). Dostałam skierowanie na rehabilitację (co z tego, skoro w poblizu nie mam żadnej poradni rehabilitacyjnej i i tak musimy chodzić prywatnie...)
Do tego ciągnie się za nami żółtaczka, wynik z przed tygodnia 8,6... a Bartek ma już ponad 2 mce... Dzisiaj bylismy pobrać krew, ale doszło do jakiejś hemolizy i badanie się nie udało... masakra, jestem wściekła, bo przez to muszę jechać kłuć Bartka jeszcze raz...
Nie mieliśmy jeszcze szczepień, najpierw były przełożone przez neurologa z CZD, a teraz neurolog zapisała, ze Bartek musi mieć szczepienia bezkomórkowe, ale i tak chcemy wziąć 5w1...
Acha przypomniałam sobie jeszcze, wszyscy neurolodzy, z którymi miałam do czynienia mówili, ze najlepszym testem czy drżenia są niepokojące jest złapanie za nóżkę czy rączkę kiedy drży, jesli drżenie ustępuje, wszystko jest ok. Jeśli natomiast drży dalej, trzeba skontrolować...

Misialinia, wielkie dzięki za linka do kart symulacyjnych, no i w ogóle info jak to się je ;)

Traschka, Aestima, ja podobnie jak Wy kieruję się ideą bliskości z dzieckiem, nie ma mowy o rozpieszczeniu dziecka poprzez przytulanie... Okazywania uczuć nigdy za wiele :)

Justynka, a czemu w ogóle zaczęłaś podawac butlę? Może warto byłoby Kalinę przetrzymać i nie podawać jej butli tylko samą pierś?

U nas z karmieniem też przejścia, ale to dlatego, że ta żółtaczka się tak ciągnie... Najpierw kazali mi sprawdzić jak spada bilirubina, kiedy Bartek jest na samej piersi (przez tydzień -0,8), potem w następnym tygodniu miałam odstawić go od piersi na 2 doby (przez tydzień -4,0), potem miałam już wrócić do piersi, ale okazało się, że przez kolejne 2 tygodnie spadło tylko o 1,2, więc znowu musiałam go odstawić, tym razem na cały tydzień, w ciągu dnia mm, w nocy pierś, no i dzisiaj miałam własnie sprawdzić jaki jest spadek... ech... powinnam jutro podjechac i pobrać mu krew, ale Olaf musi zabrać auto, a jazda pociągiem z Bartkiem i Jaśkiem, to chyba ponad moje siły...
W każdym razie dzisiaj w ciągu dnia starałam się dawać samą pierś, ale jednak Bartek głodny... Z powrotem musi się rozkręcić laktacja...

Acha, bardzo, bardzo polecam fizjoterapeutkę Elżbietę Szeligę - złota kobieta! Polecam przede wszystkim ze względu na ogromne doświadczenie, ale nie tylko... Wiedziałam, że terminy do Niej są bardzo odległe, a przypadek trafił, że spotkałam Ją w recepcji kliniki, do której chodzimy... Przegadałyśmy godzinę, pokazała mi wiele rzeczy, no i przede wszystki bardzo, bardzo uspokoiła.. Oprócz tego, widząc, że jestem strasznie zeschizowana, przyspieszyła wizytę u neurologa (co z kolei przyspieszyło nasze przyjęcie do CZD) i wcisnęła nas na wizytę do siebie, mimo, że miała jakieś prywatne plany... Żegnałyśmy się w objęciach, a ja oczywiście ryczałam... ;)
Wiadomo, że jesteśmy z różnych rejonów kraju, ale polecam gorąco poczytać to co pisze na swojej stronie... WARTO! http://www.terapia-ndt.waw.pl/omnie.html

Wiem, że się bardzo rozpisałam i pewnie niewiele z Was doczyta do końca, ale napiszę jeszcze, że u Wiki na EEG wyszły 2-4 sekundowe wyładowania, neurolog stwierdziła, ze zbyt mało, zeby postawić doagnozę padaczka, ale jednak wyładowania są, więc trzeba obserwować i powtórzyć badanie... Idziemy w listopadzie.
Z kolei Jasiek miał mieć dzisiaj testy alergiczne (staramy się usilnie zrobić je od roku), no i od rana narzekał na ból brzucha, potem zwymiotował, a potem dostał gorączki 39 stopni... Oczywiście testów nie zrobiliśmy... Kolejny termin koniec października... Powiesić się można...
Ja mam kolejne zapalenie ucha, nie wiadomo co w nim siedzi, męczę się od 3 tygodni, biorę drugi antybiotyk i ciągle wraca...

Ściskam Was mocno i postaram się być na bieżąco! :)
 
reklama
Rzeczywiście straszna historia. I pomyśleć jakie te nasze maluszki są bezbronne, może im odebrać życie tak błaha na pozór sprawa jak brak umiejętność odkaszlnięcia. Pamiętam jak byłam ze starszą córką na basenie i zakrztusiła mi się wodą (miała wtedy 3 lata). Narobiłam takiego rabanu na całym basenie że nawet ratownik się wystraszył. Oczywiście wszystko dobrze się skończyło bo przerażone oczy mojej córki nie oznaczały że nie może nadal złapać oddechu, tylko jak zobaczyła swoja matkę drącą się na cały basen to nie wiedziała biedulka o co chodzi i się wystraszyła. Ale powiem Wam że jak okazało się że wszystko ok to jak stres puścił to ledwo doszłam do szatni bo nogi miałam jak z waty. Na samo wspomnienie tego wydarzenia włos mi się jeży kiedy pomyślę jak to się mogło skończyć.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry