Ehh... ja się już nie będę rozpisywać... powiem tylko że dziś powtórka z rozrywki i marudzenie, nie dość że cały czas na rączkach to jeszcze ciągle musiałam chodzić i Nią tak delikatnie potrząsać, o tym żeby stanąć na chwile albo usiąść mowy nie było... a jeszcze Tomek mnie dobił - wziął Małą ode mnie żebym się mogła ubrać i pomalować żeby na spacer wyjść no i stanął z Nią w miejscu no więc Maja od razu włączyła syrenę a Tomek z odkrywczym tonem i tekstem - ooo, no faktycznie... (odnośnie tego że ryczy jak się stanie w miejscu)... to co przepraszam on myślał że ja wymyślam sobie???.... no wkurzyłam się...
mrsmoon łączę się w bólu dnia dzisiejszego...
Przede wszystkim -
Trasia ogromnie gratuluję zażegnania kryzysu i strasznie się cieszę że już u Ciebie lepiej
Katamisz gratuluję autka

a co do wielkości to zobaczysz że jak już się przesiądziesz to nie będziesz chciała wracać do mniejszego, ja jak przeszłam z golfa do astry kombi to teraz golfa patykiem bym nie tknęła

taka się zrobiłam wybredna hehe

jednak duży samochód to niesamowita wygoda i komfort jazdy
Iza ja też stosuję patent z herbatką bo moja Majka też tak miała że cyca nie ale pić się chciało owszem
Setana super że wizyta lekarza taka udana i że jesteś spokojniejsza

zazdroszczę bo mi póki co wszyscy naokoło mówią że wymyślam i dziecku choroby wynajduję ale pogadałam dziś z Tomkiem moim na ten temat i widzę światełko w tunelu
Aestima chętnie bym Cię odciążyła z tym szpinakiem bo uwielbiam duszony do obiadu
Ivona ja będę zamawiać dla Majki na chrzest taką szydełkową czapeczkę, nawet od tej osoby której aukcję wkleiłaś, tylko jeszcze nie mogę się zdecydować na wzór
Anapi ale miałaś super dzień

jednak nie ma to jak spędzić dzień na mowieniu czegoś więcej poza "a gu gu" i "a bu bu"


Zeberko chyba masz rację z tą pogodą, koszmarnie wpływa na wszystkich... my chociaż kawę wypijemy i będzie ciut lepiej a dzieciaki muszą się męczyć...
Dubeltówka tak myślę i myślę czym można by zająć Twoją Emilkę ale pustka w głowie, zapomniałam już jak to jest być małą dziewczynką

z resztą nasze dzieciństwo wyglądało całkowicie inaczej od tego jakie mają/będą mieć nasze dzieci... mnie rodzice wywozili na całe wakacje do babci na wieś i to był dla mnie najlepszy czas, ale mój brat młodszy o 11 lat który wychowywał się już z telewizją i komputerem nie widział w pobycie na wsi nic innego jak tylko nudę i stratę czasu... powiem Wam że mimo iż ja tak na prawdę nie pamiętam czasu prl-u to jednak mam wrażenie że kiedyś bardziej doceniało się to co się ma w porównaniu do wszechobecnego dziś konsumpcjonizmu...
I tą refleksją żegnam się z Wami porą nocną... aż boję się pomyśleć jak będzie wyglądał jutrzejszy nasz dzień...