Tak szybko zaglądam..
przywitam sie chociaż..
Nie było mnie znowu jakiś czas, ale normalnie nie wiem jak sie obrobić ze wszystkim, same problemy i kłopoty, do tego jeszcze te gorsze dni, których niestety mam coraz więcej....jak zwykle wszystko na mojej głowie, a maz nadal swoje trele morele i ma to gdzieś...w zasadzie mam wrażenie, ze ocieramy sie o rozstanie..od 2 tygodni jest fatalnie, ale nie marudzę...
Ważne, ze dzeciaki zdrowe,
Filip nad podziw od nowego roku zdrowy, tylko jakaś trzydniową gorączkę złapał, i minęło jak ręka odjął...nie wiem co to było, u lekarza byliśmy, ale wszystko z nim było ok, wiec luzik...
Julia od niego nie załapała wiec jeszcze fajniej - 14 stycznia wyrżnął się jej pierwszy ząbek a 20 drugi...wiec mamy dwie dolne jedynki - niestety nie jest tak fajnie jak z pierwszym dzieckiem - wiem juz co to ząbkowanie i marudzenie i nieprzespane noce - nie chce myśleć co bedzie dalej...
Pogoda moja ulubiona - kocham zimą mróz - nawet ten największy, uwielbiam mroźne zimowe słońce i delikatny śnieg - teraz mam jak chce...
Jak sie uda to wrócę do pracy od marca...a może szybciej...ale nie wiem sama czy nawet tego chce, bo jak sie dowiedziałam, ze mam dojeżdżać 45km co dzień i dokładać do tego interesu jeszcze to mnie dobija...
A odnośnie tej ostatniej tragedii - dowiedziałam sie ostatnia w mojej rodzinie - a w domu jestem - tak często oglądam TV - a o tym co się stało naprawdę dowiedziałam się pierwsza....i nie umiem tego pojąc...i szczerze mówiąc bardzo bym chciała by jednak Madzia była sprzedana, a nie tak strasznie skończyła...podle i uwłaczająco...ale to już mało prawdopodobne...
No nic zmykam...moze zajrze za niedługo...
Kochane skąd wy tyle czasu bierzecie?
Moze ja chce żeby było zbyt idealnie, obiad, sprzątnięty dom, uprane, spacer z dziećmi, zabawy raz z mała raz z synkiem, rany...