reklama

Czerwiec 2011

reklama
traschka, mrsmoon tulam i współcuje marudzenia dziewczynek, oby sie poprawiło

marta trzymam &&&&&&&&&&&&& oby z praca było ok a co do złych wyliczeń to oby było po twojej mysli, no i podziwiam cie ze opierasz sie na wyliczeniach i pomiarach temp ja bym rady nie dała...
tylko na naukach przedmałzenskich miałam mierzyc temp codziennie i potem okreslac dni płodne przez 3 tygodnie, tydzien mierzyłam a pozostałe dwa sobie przepisałam z pierwszego, ale pochwałe dostałam :-)

martadelka współczuje migren, na szczescie ja nie wiem co to znaczy ból głowy

kati, mrsmoon, martadelka u ns szczebelki niewyciagnieta i narazie sie przed tym wzbraniam , bo nie mamy bramki na schody na góre i obawiam sie ze Mati by rano wychodził i znajdowałabym go na górze :dry:
 
marta ogromne kciuki za rozmowę, dasz radę!!! Pamiętej - jesteś super!

martadelka bardzo współczuję migreny, nigdy nie miałam, a mnie zwykły ból głowy wykańcza. Oby przeszło jak najszybciej. no i super, że mąż pomaga!

dubeltówka mnie to zawsze zastanawiało - jk przekonać 1,5 roczne dziecko żeby spało w tym łóżeczku? Mam wrażenie, że Marysia gdyby sie w takim przebudziła to od razu by uciekła do mojego łóżka:-D

kati mi kawa z cytryną chyba nie przeszłaby przez usta:-D
 
tak na szybko wyjasnie, metoda mierzenia temperatury to nie zadna ruletka ani kalendarzyk,nauczyli nas tego na naukach przedmalezenskich, na oaczatku mierzy sie temperature prawie caly miesiac, po kilku cyklach wie sie co i jak to jest tak ze kilka dni po okresie dni sa calkowicie beplodne, pozniej jakies 8 dni jest plodnych i bodajze 10-11 znowu calkwicie bezplodnych.ja mam cykl regularne, wiec wiedzialam dokladnie ile moge dni po okresie szalec. niestety posral mi sie termin osttaniej miesiaczki( to tak jakby kto kto bierze tabletki po prostu jej zapomnial wziasc), zdarzylo mi sie to pierszwy raz od 8 lat.....:baffled::no:

kati no mi sie tez wydaje ze trcohe w tobie widze siebie. przetwory tez ostatnio robilam tyle ze sok z malin

moon jak czytam o mai to jakbym norberta widziala
 
a nam odpuścili w ogóle wyliczanie, mieliśmy 2 spotkania po godzinie a z księdzem w ogóle:-)ja kurs miałam w szkole i dzięki temu jakoś udało się i A z niego zwolnic
 
a ja miałam się spotkać z Asinką jak wracała od gina, ale biedna nie znalazła w mojej cudownej dzielnicy miejsca do zaparkowania i się poddała:-( A ja ciasto kupiłam... właśnie zjadłam całe:-D
 
mrsmoon, traschka my na naukach przedmałzenskich u ksiedza bylismy moze trzy razy z tym ze to były spotkania na kawe i ciacho bo to taki miłay, wyluzowany ksiadz u mojego G. w parafii (u mojego by to nie przeszło) a ze G. wtedy bywał w domu raz na miesiac przez tydzien to ksaidz poszedł nam na ręke, co do poradnii to bylismy chyba dwa razy, raz ja sama a potem z G. i własnie z tym pomiarami nieszczesnymi - nic nie zakapowalismy - babka sie pyta no to gdzie beda dni bezpłodne, pokazalismy dni a to były płodne, babka stwierdziła ze z takim naszym podejsciem (niesłuchaniem jej) i wyliczaniem to bedziemy niedługo mieli gromadke dzieci - pocieszna istota :-D jak my juz wtedy na gumkach i nawet nie w głowach nam było stosowac kalendarzyk, ale podpisała papierek :-)

edit
mrsmoon ja tez miałam kurs w szkole, ale mój genialny ksiadz go nie uznał
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry