jaka ja śpiąca jestem, a tu tyle roboty jeszcze...
wymysliłam sobie, że w tym roku będę robic dodatkowe wspólne spotkania dla rodziców (bez dzieci) żeby wspónie pograć, podyskutowć itp no i jutro mam pierwsze takie zajęcia i trochę się stresuję... pomysłów też zbyt wiele nie mam, co chcę pomysleć jak zorganizwoać zajęcia to moja mysli uciekają w inną stronę, czeka mnie ciężka noc.
dubeltówka wow, niezła jesteś z tym spaniem! Marysia wiele nocy z nami przespała, choć ja w ciąży upierałam się, że moje dziecko będzie spało w łóżeczku

Niestety widze, że Marysia znacznie gorzej śpi z nami niż sama i w ten sposób nikt się nie wysypia...
mrsmoon powiem ci, że terapia szokowa u nas podziałała super, nawet bez większych problemów została zaakceptowana przez Marysię. No i przez ten czas kiedy spała tylko u siebie przesypiała bez pobudki całe noce. Czasem słyszałam, że się przebudza, ale sama zasypiała dalej. I jak na złość musiała się rozchorować, teraz budzi się w nocy co pół godziny bo budzi ją zatkany nos albo kaszel... teraz musimy wrócić do całonocnego spania łóżeczkowego i już wiem, że warto na to poświęcić jedną nieprzespaną noc
Ironia mi gumka nie pękła i nie mam takich leków, po prostu jej nienawidzę
Andariel to mamy podobne podejście co do antykoncepcji. Nie chcę chemii, nie cierpię gumek, plastry mnie nie przekonują i też rozmyślam nad wkładką. U nas trzecie dziecko odpada przez najbliższe lata całkowicie, też potrzebuję pewności. Gdybym była pewna, że już nigdy nie będę chciała dziecka to rozważyłabym opcję podwiązania jajniczków

Ale przecież takiej pewności nie mam, a nóż za 10 lat zachce mi się gromadki dzieci

A nad Jurkiem moszę się poważnie zastanowić...
mamoM Marysia spedza codziennie co najmniej 4 godziny na zewnątrz. Codziennie ma przynajmniej dwa dwugodzinne spacery połączone z placem zabaw. Czasem są trzy spacery. W razie ekstremalnej pogody na spacer idzie tylko raz - z tatusiem

Wtedy czy leje, czy wieje oni idą. Ostatnio w trakcie ulewy bawili się piłką na podcieniach rynku. no i jak jesteśmy u teściów to w ogrodzie jest cały dzień - od świtu do zmierzchu łącznie z drzemką
martadelka ale popatrz jak ładnie wyrosłam;-) Ja z tych, którzy muszą wszystkiego spróbować (no prawie - narkotyków nigdy nie tknęłam!

) żeby stwierdzić że to jest do bani. W zasadzie wszystko robiłam z czystej ciekawości. Miałam (mam

cudownych rodziców, którzy dawali mi bardzo dużo swpobody ale wpoili pewne wartości, które były dla mnie przekraczalne. Np szacunek do nauczycieli - nigdy nie pyskowałam, a wierz mi, że towarzystwo w mojej klasie potrafiło rozpętać prawdziwe piekło. Potem bylo tak, że ja bardzo sybko z tego wyrosłam. Inni pili dalej, ja już nie - spróbowałam i mi wystarczyło. Mimo to zawsze miałam to samo towarzystwo i o dziwo nikomu nie przeszkadzało to, że nie piję i nie palę razem z nimi. jakoś zawsze udawało mi się pogodzić towarzystwo największych imrpezowiczów z moją wpojoną w domu kulturą i wartościami. Zastanawiające...
forever piosenkę pamiętam doskonale, często ją spiewalismy na ławce - wszak byłam w szkole muzycznej więc śpiewy niosło na całe miasto
Madzioolka podziwiam metodę usypiania, moje dziecko z tych "nieruszalnych"

jak zasnie to lepiej nie ruszać, bo na bank się obudzi. Zdarzyło mi się tylko jeden raz donieść ją śpiącą z samochodu do domu. Obudziła się przy zdejmowaniu czapki...
Marysię kłądę w łózeczku, czytam jej baśń i mówię dobranoc, trochę się pokręci i śpi.