reklama

Czerwiec 2011

ANDARIEL, DZIĘkuję, że pytasz. Praca- spełnienie marzeń- robię po prostu to co kocham. W ogóle nie czuję się jak w pracy, godziny przelatują niewiadomo kiedy i gdzie... co dzień wyzwania ale jakoś dziwnie- nie stresuję się tylko staram się wszystko zrobić jak najlepiej potrafię. Ludzie- cudna pani pedagog z którą ściśle współpracuję a inne osoby- cóż - nie znam jeszcze- latam po 3 placówkach i ciężko to ogarnąć- w sumie jakieś 70 osób w tych 3 placówkach pracuje... No i koncentruję się na dzieciach- a problemów mają sporo każdego dnia. Trochę przeraża mnie biurokracja i papierologia. A co u Ciebie? ja nie na bieżąco:( Jak dzieci? jak Leosiowy nosek??
 
reklama
Aestima - podpytywałam już wcześniej, ale zniknęłaś i w eter poszło;-) więc korzystam, póki jesteś i Cię za język ciągnę:-D ale cudnie, że tak Cię ta praca fascynuje! tak sobie myślę, że chyba tylko taki rodzaj pracy, w której ma się poczucie rzeczywistej pomocy innym, sprawia, że właśnie każdy dzień to wyzwanie i aż chce się z łóżka wstawać:tak: ale ja chyba tego nie doświadczę (wiem, mało to coachingowe, ale tak mi się wydaje na tę chwilę); i wciąż mam wrażenie, że coś mi ucieka, że nie wykorzystuję (bo nie widzę) jakiejś szansy, nie dostrzegam ważnego dla mnie sygnału z otoczenia, ech... chyba mnie jesienny dołek chce dopaść:zawstydzona/y:
a z Leosiowym noskiem już ok (na szczęście!), za rok do kontroli:tak:
a co serduszkiem Miesia? kiedy macie to dalej sprawdzać?
 
mamy czekać spokojnie w kolejce na nfz, bo sprawa niby nie pilna... Mieszka zielonogórski lekarz, to siostra mojego chrzestnego i znakomity pediatra- ufam jej. mamy to sprawdzić dla swietego spokoju ale bez pośpiechu.
Andariel, moim zdaniem trzeba powalczyć o swoje marzenia. Ja już prawie zostałam telemarketerem, ale w ostatniej chwili stwierdziłam, że nie, zrobię wszystko by jednak robić to co kocham. Praca musi dawać radość. Kurka, ja to w ogóle mam problem ze zmuszaniem się do czegokolwiek, więc istniało realne zagrożenie, że jak praca nie będzie mnie rajcować, to... nie będę do niej chodzić:-D teraz rypię nadgodziny, bo ciągle jakieś spotkanie, coś. A pomoc- czasem się dziwę, że w większości przypadków wystarczy tak niewiele- zaangażować się , zatroszczyć, udzieliś podstawowych informacji, a nade wszystko BYĆ. W szkole na więcej nie ma czasu. Będę chciała kiedyś jeszcze pójść w terapię na pewno ale póki co cieszę się tym i staram się dzieciom pomóc najlepiej jak umiem. I chronić je przed innymi, samej nie zaszkodzić, bo o to tak łatwo... Na szczęście dzieci małe- przedszkolno- podstawówkowe, tu mamy jeszcze spore pole do zmian, jeszcze jest ten element sprawczości- coś jeszcze można zmienić, zaszczepić prawidłowy wzór, kiedy w rodzinie totalna kiszka... to daje powera!
 
dzień dobry! Za nami ciężka nocka ale chyba juz przywykłam.

andariel - ja jakis czas temu pisałam do zebrry i Setany. Zebrra napisała, że nie ma czasu nas odwiedzać a Setana ma chyba ciężki czas. Zaglądnęła tu do nas na moment.
 
od godziny proboje dodzwonic sie do lekarza ghrr :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: dupa ... jutro M bierze opieke wiec pewnie jutro pojdziemy bo to nic pilnego eh... i lecz tu dziecko nosz...qrwa nać ! :angry::crazy:



pewnie jak zwykle wszystkie kostuchy rejestruja sie zeby pobiadolic jakcy oni chorzy a dzieci maja w doopie :angry::no::wściekła/y:



masakra jakas..u nas juz nie dość ze lejący katar to i żółty :-( psikamy odciągamy ale ogólnie jest masakra :(
 
Ironia - powodzenia :tak:

Aestima - to super, że u Ciebie super zawodowo :tak:
A ja jestem załamana jedzeniem Mlodej, nie dość, że ściubia z czubka niemowlęcej łyżeczki to zanim zaczynam karmić już płacze i w trakcie histerie a mnie tez nerwy ponoszą... 30 min kasza :szok: Dotarłyśmy do żłobka na 9....
Przepraszam ale ja jakoś dziś bez weny :baffled:
 
reklama
Dzień dobry, ja też bez weny.
Życzę zdrówka chorowitkom, a Tobie Madzioolka dużo siły, pozytywnych myśli i aby wszystko potoczyło się jak najlepiej.
Idę po kawę, bo za chwilę zasnę:baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry