Felkaa
Fanka BB :)
czyli jednak nie jest tak tragicznie z moją pamięciąmartadelka zgadza się, w sb byliśmy na weselu, ale po północy wróciliśmy, bo ja jeszcze chora i słabo się czułam
a jak dzisiaj ze zdrówkiem? jak Majeczka się miewa?:-) no to testuj ten krem i zdaj relacje:-)kati ogólnie z dziadkami walczę jeżeli chodzi o jedzenie Emilki, jest to dla mnie MEGA ważny temat i nie odpuszczę, ale najwidoczniej nawyki zywieniowe Emilki i dalszy wpływ na jej rozwój to jakiś mój wymysł, dziadkowie uważają z grubsza, że przesadzam, najlepiej jakby jadła po trochę co godzinę!!! (i tak jej czasami dają
), na nic moje tłumaczenia, nawet moje ostatnie wyjście i prawie trzaśniecie drzwiami (a z reguły kulturalna ze mnie osoba
), nie poskutkowało, nie dało im do myslenia (nie tyle w sprawie jedzenie, co w ogóle, że trzeba się ze mna liczyć, że nie mam 18 lat a przede wszystkim, że to rodzice decyduja a nie dziadkowie, ze dziadkowie nie są najważniejsi a ostatnio cały czas to słyszę
) Ja już ma dosyc codziennego tłumaczenia, centralnie mam dosyć. Nie chcę za bardzo wylewać swoich żali, bo jak już kiedyś pisałam, nie zmieniam tego na razie, Emilki prznjamniej do nastepnego września zostaje u nich, wiec nie chcę, zeby to wyglądało tak: Boże jak ta dziewczyna narzeka, ale nic z tym nie robi
a na dzień dzisiejszy nie chcę oddawać Emilki do złobka... także sytuacja patowa, pozostaje mi dalej tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie... A z M - no to moje narzekanie na teściów go dobija, bo jest pomiędzy młotem a kowadłem, i jakieś takie dziwne napiecie jest czasami, że byle bzdura rodzi kłótnie
Dzięki, że pytasz:-) a u Was z M???ironia odpoczywaj:-)
trasiu ze zdjęciem brzuszka to nic na siłę kochana
&&&&&& za jutrzejsze usg
marta no musi być lepiej, a dzisiaj duzo masz lekcji?
andariel u nad od rana leje, teraz trochę ustało ale szaro, niefajnie... Leoś jej już w miarę dorosłe jedzenie? Teraz pewnie ma mniejszy apetyt skoro ząb idzie...?
Ostatnia edycja:


a z drugiej strony, gdyby doszło do choroby i nie daj panie boże byłyby powikłania, to nie wiem czy byłabym w stanie sobie potem to rozsądnie wytłumaczyć (wobec niewątpliwej nagonki lekarzy na mnie jako "bezmyślnego rodzica"), że gdybym zaszczepiła też mogłoby do nich dojść
i jak tu nie myśleć, że chodzi o lobby koncernów farmaceutycznych? że ktoś zapłacił za to, by przychodnie wykupywały akurat hexę i ją rozsprzedawały... oczywiście jest to informacja do sprawdzenia, sis będzie dzwonić do sanepidu i pytać o dostępność tej 5w1 (bo może baba w przychodni zwyczajnie kłamała, bo nie chciało jej się zamawiać innych szczepionek), no ale sytuacja - jak dla mnie - i tak dość mocno bulwersująca;