reklama

Czerwiec 2011

reklama
andariel no obys miałą racje z tym 5w1, jeszcze troche czasu mam około pół miesiaca wiec narazie nie zamawiam
a co do czytania o szczepieniach to wiem, ale chyba to jest tak ze im sie wiecej czyta tym coraz gorsze rzeczy przychodza do głowy i gorsze mysli sie ma
a co do ryzyka to pewnie ze to odpowiedzialnosc rodzica, niczyja inna
&&&&& za zębola Leo oby sie przebił

traschka &&&&&&& za jutrzejsze usg

a ja chce wyjsc na spacer bo nie pada, ale Mati oglada swój codzienny cykl bajek (tomek i przyjaciele, bob budowniczy i strazak sam) i nie ma siły zeby go odciagnac od telewizora wtedy, wiec musze poczekac az sie skonczy...
 
andariel ostatnio jak hexą szczepiłam, to chciały od razu priorixem szczepić:szok:za jednym zamachem, a co! głupie baby. Później powiedziały, że 2 tyg odstępu wystarczy, żeby odczyny się nie nałożyły...a neurolożka, u której akurat miałam kontrolę zrobiła wielkie oczy i powiedziała, że 6 tyg to absolutne minimum. A ja i tak odciągnę.
Przy okazji hexy pytałam też o priorix tetra(Silva szczepiła Szymka), baby oczywiście niezadowolone i czemu ja się na tą szczepionkę upieram(pytałam tylko czy mają...), ona nowa i niesprawdzona...kuźwa, jaka niesprawdzona, przecież musiała testy przejść chyba, nie?

Na weselu rozmawiałam z koleżanką z GSK(ona akurat zajmuje się testami leków onkologicznych u dzieci) i miała poprosić koleżankę ze szczepień o prawdziwą i szczerą opinię nt ich szczepionek. Sama mówila tyle, że o pneumo i meningo nieciekawe zdania krążą
 
mamoM spokojnie, poczekasz miesiąc-dwa-trzy, ba - pół roku, nic się nie stanie, jak szczepionka miała uodpornić, to te 3 dawki które dostał już Matiego uodporniły, a jak nie to i czwarta na nic się zda...
andariel nam ostatnio pediarta mówiła, że miała przypadek przetoki zębowej u dziecka, ale nie drążyłam tematu, nie czytałam co to jest i jak wygląda
 
no właśnie - na hurra, czym się da, a co, byle odhaczyć sobie w papierkach jakie te panie skuteczne... znajoma poszła z synkiem na szczepienie hexą i jej od razu zaproponowały - za darmo - pneumokoki, bo dziecko coś ma z serduszkiem, więc się zlitowały i taki gest miały (znajoma się zgodziła, jest 100% zwolenniczka szczepień); a że taką ilość od razu dziecku wstrzyknęły, to kto by się martwił, nie? dodam, że mały ma nadal zbyt wysoką bilirubinę, co wielu lekarzy od razu odczytuje jako przeciwwskazanie do szczepienia; do tego ten pseudo-wywiad lekarski przed szczepieniem... nerw na takie sytuacje mnie już długo trzyma...
 
oj tak...wyobraź sobie, że nam kazali Maję szczepić z bilirubiną 5 bodajże...a lekarka mówiła, że od 7 już można:szok: a my sobie poczekaliśmy do listopada i półroczną Maję zaszczepiliśmy dopiero jak po żółtaczce nie było śladu a Maja została przebadana na wszytskie strony przez 3-miesięczną żółtaczkę. Tylko neurolog cały czas kazała sie wtrzymywać a wszyscy pediatrzy na hurra krzyczeli szczepić, szczepić, bo Pani nawet nie zdaje sobie sprawy jak pani dziecko naraża...***** prawda
 
moon - nam też pediatrzy kazali NATYCHMIAST (proszę pani to jest wcześniak, i proszę pani on może wszystko złapać, proszę pani musi pani jak najszybciej szczepić - skąd te teorie, ze wszystko zaraz złapie to ja naprawdę nie wiem, przecież ponad 90% dzieci jest zaszczepionych!?), podczas gdy neurolog kazała najpierw zbadać poziom bilirubiny i dopiero gdy będzie odpowiedni (z tego co pamiętam <6) umówić się na 2 dawkę; a co jeśli człowiek nie docieka, nie czyta, nie pyta, tylko posłucha pediatry w rejonie? tylko szkodę dziecku może wyrządzić;
 
Ale im to wisi...bo to nie ich dziecko. Jedynie neurolodzy mają zdrowe podejście, nasza tylko nas ostrzegała przed centrami handolowymi i dużymi skupiskami ludzi. Ale my z Mają do szczepień w ogóle nie jeździliśmy do takich miejsc a teraz bardzo sporadycznie. I przed nieszczepionymi skośnookimi nas ostrzegała;-)
 
mój rejon na szczęście nie ciśnie jakoś z tymi szczepieniami( w sensie papierologii, wysyłania wezwań itp, bo sami pediatrzy i pielęgniarki szaleją), więc to półroczne opóźnienie nie miało na szczęście żadnych skutków prawnych, mimo, że zaświadczenia nie przynosiłam. ALe baba powiedziała ostatnio jak szczepiłam, że infekcje wirusowe bez gorączki czyli np. katar nie jest przeciwwskazaniem:szok:i że niepotrzebnie tyle zwlekałam...co za banda. Ciekawe co mi koleżanka z GSK napisze
 
reklama
u nas w rejonie też cisza i spokój, a przecież co jakiś czas któreś z nas się pojawia np. po skierowanie do poradni audiologicznej (ale bez dziecka wtedy) czy na kontrolę - tu już z dzieckiem - po przebytym przeziębieniu; obawiam się tylko, że skoro krew L. została przez szpital wysłana do sanepidu pod kątem przeciwciał dot. wzwB, to może coś się zacząć; najwyżej wtedy pismo zostawię, że chcę wybiórczo szczepić; nie będę się tym martwić teraz;
Leo zasnął, kurka:baffled: ale skoro ma mu to przynieść ulgę, to niech kima...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry