no widzisz,
zołza, jak się "samo ułożyło"! super:-) pomysł z kilkuczęściowym prezentem też fajowy - uwielbiam takie! my kumplowi na urodziny daliśmy kartkę Next przedstawiającą kobitę kąpiącą się pośród piany w wannie, z napisem "pumper yourself on your birthday", a do tego wielką plastikową szczotę do szorowania pleców w kąpieli

zabawnie to wyglądało, wszyscy goście mieli ubaw; dodam, że kumpel jest rockowym ludkiem z długimi herami, a kartka była różowa

ech, wspomnienia wróciły! w każdym razie: udanej zabawy!!!
ironia - ja bym chyba nie wkraczała z żadnymi apetizerami i innymi tego typu wspomagaczami, wiesz? no bo to przejściowe, jednak wcześniej Beni przecież ładnie jadł; aczkolwiek wiem co czuje matka, gdy jej dziecko tak strajkuje... a spróbuj mu zrobić taką jaglanke - u nas idzie jak świeże bułeczki, czas przygotowania to 20 minut:
bierzesz z pół szkl. kaszy jaglanej (opłukujesz dokładnie wodą), zalewasz wodą (całkiem sporo wody, żeby się nie przypalało, a zawsze można odlać jak się okaże za wiele) i stawiasz na ogień; dodajesz np. starte jabłko czy kawałki gruszki, ciut cynamonu (można też imbiru), miód i gotujesz to razem 20 min. Po zdjęciu z ognia dodajesz ok. łyżeczki masła, możesz posypać jakimiś orzechami, pestkami słonecznika (tak naprawdę co tam dusza zapragnie, wedle preferencji smakowych); ja dziś np. banana wkroiłam, bo mi zalegał w lodówce już; może Beni zje? a przynajmniej wiesz, że to zdrowe i nie poszkodzi;