reklama

Czerwiec 2011

Doris : - ) - dzięki za zaproszenie :tak: Może latem ? To jednak kawałek z Wawy :baffled:
Kati83 - :-D ale mnie rozbawiłaś "wyjściem za człowieka" - kiedyś to się nazywało motorek w d a teraz ADHD, ja jako dziecko byłam mocno nadpobudliwa :dry:
Traschka - co Ty piszesz .... :szok::szok::szok: - pół dnia w sklepach z Marysią :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:, a potem do nocy a potem rano przy garach :angry::angry::angry: - imieniny M. nie są powodem abyś sobie flaki wypruwała :no::no::no:.... Kto Ci na to pozwolił..... ????:szok::szok::szok: Leżeć i pachnieć.... Doris :- ) ma rację - naprawdę przeginasz..... :baffled::baffled::baffled:
 
reklama
forever, Doris to nie takie proste. Marcin haruje codziennie w pracy i w domu, nie ma dnia wolnego i widze, że nie ma nawet siły żeby iść wieczorem na piwo z kolegami. Bardzo chciałam zrobić dla niego te imieniny bo po prostu na to zasłużył a leżeć i pachnieć dla mnie oznacza śmierć z nudów. Poza tym to nie jest tak, że ja nagle się porywam na coś wielkiego. Jestem aktywna od początku ciąży i organizm jest do tego niejako przyzwyczajony. Jak do sportu. Powiem wam, że czuję się fizycznie o niebo lepiej niz w pierwszej ciąży kiedy nie miałam na nic siły. Jestem przekonana, że jest tak głównie z powodu mojej aktywności i w pracy i przy Marysi. Wbrew pozorom mysle, że to znacznie zdrowiej.
 
witam z rana

mrsmoon jak Maja?

traschka no ja naprawde cie podziwiam za ta aktywność, ale tez nie przeceniaj swoich sił i dziewczyny mają racje ze troszke przesadzasz i powinnas bardziej sobie odpuścić i odpoczywac

asinka brzuszek super :-) a jaki ty masz tatuaż wooow :cool2:

kati fajnie ze udał wam sie taki rodzinny dzień we 3 u nas jakos ostatnio nawalaja weekendy i kazdy sobie siedzi :-( musze to jak najszybciej zmienic...

Doris hej oby ten weekend zmianowy jakos minął lekko

mrsmoon, saffi współczuje płacząco, jęczącego spaceru, nie nawidze takich :no:

forever jak Krysia? złobek w planach czy inny plan awaryjny?

martadelka hej fajnie ze wczoraj miałas dobry dzień i humor ok :-)


u nas dzis ambitny plany (G. jeszcze jest) wielu rzeczy do zrobienia, zobaczymy ile z tego uda sie wykonać :confused:

miłego dzionka
 
hej, nocka do bani...Maja średnio co godzinę wymiotowała, na szczęście zaczęła pić. Ostatni raz o 5 puściła pawia i mam nadzieję, że to koniec. Biegunki nie ma. Lekarz był w nocy i kazał podawać tylko elektrolity, probiotyk i vomitus heel, teraz Maja na stan podgorączkowy
 
hej ja się czuje fatalnie, znów głowa (zatoki) boli jak cholera - zapisałam się na usg zatok na środę oczywiście prywatnie a jakże! Mam nadzieję, ze mi coś poradzą...
myśleć nie umiem...
Mrsmoon jak Majeczka?
tylko tyle zarejestrowałam moją głową...
 
Hejka, u nas masakra mimo, że dziś nie 13.... Co chwile jakaś akcja.... :baffled: Ale jakoś ograniam. Zaraz musze pędzić więc hasłowo napiszę tylko, że Młoda w domu - kasłała pół nocy i katar... Została w domu. Wieczorem do lekarza idzie z Tatą. Przepraszam, że tylko o sobie ale chciałam odpowiedzieć na pytanie mamy MATIEGO.
Zdrowotności wszystkim.... :happy2:
Edit: mam chwilke to nadrabiam
Traschka - ja jednak uważam, że przesadzasz bo i ani dla Ciebie ani dla Marysi sklepy nie są fajnym miejscem do spędzania czasu - Tobie juz pewnie ciężko, wszędzie choroby - a potem się z siatami gramolisz na swoje o ile dobrze pamietam 3 piętro w starej kamienicy :baffled: B. bronisz M. a całkiem niedawno pamiętam jak pisałaś, że ma wychodne - imprezka u Rodziców, spotkanie z kolegami, mecz.... Aktywność aktywnością i jestem jak najbardziej za - sama latałam - ale bez zażynania się.... :no:
A u nas "wesoło" 6.30 sms od opiekunki, że autobus nie przyjechał, kolejny o 8 a ja muszę być gdzieś o 9.... - zadzwonilam, że się spóźnię kwadrans. Ściągnęłam na 1,5 h Tatę Młodej, ale wszystko było na styk..... :baffled:
11.30. ogarniam sprawy różne i myslałam, że mam coś do zrobienia do środy, czwartku a tu patrzę że musi to wyjść dziś.... No to kopiuj/wklej, wysłanie umyślnego na pocztę no i z banii....
Ciekawe co się jeszcze dziś wydarzy.... :baffled:
 
Ostatnia edycja:
forever a ja mam wrażenie, że to w Polsce jest tak przyjęte, że ciężarna siedzi 9 miesięcy na zwolnieniu i pachnie. W większości krajów kobieta pracuje do samego porodu, robi zakupy i gotuje. Innymi słowy - żyje normalnie. Oczywiście jeśli są wskazania medyczne do odpoczynku czy leżenia to inna sprawa, ale ja piszę o normalnej sytuacji. M. in dlatego nie zaglądam w ogóle na styczniówki, bo nie chce mi się jeszze raz przechodzić przez dyskusje typu " myłaś podłogę?? powinien to robić mąż albo sąsiadka!!" itp. nie jestem nieodpowiedzialną kobieta, która w 7 miesicu ciąży leci na wakacje do Tanzanii tylko poszłam zrobić zakupy, upiekłam ciasto, zrobiłam sałatkę i lasagne. Innymi słowy normalne codzienne czynności. A teksty wyjęte prosto z gazet "jesteś w ciąży, wypoczywaj! " są dla mnie rownoznaczne z poradami "urodziłaś i jesteś zmęczona opieką nad dzieckiem? pomyśl o sobie, zatrudnij opiekunkę na dwie godziny dziennie i idź do spa, zasłużyłaś". kompletnie oderwane od rzeczywistości.
i nieśmiało przypominam, że ty pracowałaś do samego porodu i nie wmówisz mi, że przez całą ciążę nie chodziłaś do sklepu żeby nie zarazić się chorobami:)))

mrsmoon dołączam do pytania, jak Maja?
 
reklama
hej hej,
ale tu dziś ciszaaaaa

moon właśnie jak Maja? kurcze ciekawe co to za cholerstwo?! mam nadzieje, że już lepiej!
momoM i jak tam ambitny plan, wykonany?
forever no to ciekawy dzień miałaś... jak się sypie to z każdej strony :/ jak Krysia?
kati jak głowa? lepiej?
martadelka co tam u Was?
trasia wetnę Wam się w dyskusję ;) jak dla mnie wszystko po prostu zależy od kobiety, są i takie co bez ciąży niczego nie tkną booo okres, bo paznokieć się złamie itd ;) a jak się czujesz na siłach to wierzę, że znasz swój limit i tyle... no i niestety zgodzę się, że w Polsce ciąża często jest traktowana jak choroba :( ja pracowałam do 7 miesiąca, fizycznie, zazwyczaj praca była lekka tyle, że na nogach non stop, ale przez około 2 miesiące była to ciężka harówa na wyjazdach i po nocy... i też się dało, nic mi większego nie dokuczało, tyle, że szefostwo musiało mi dawać więcej przerw na posiłki :)

a andariel to chyba dalej z teściami na głowie? ;)

a mnie dziś łeb booooooli, cholerne migreny, szczerze ich nienawidzę i do wszystkich które migren nie miewają: cieszcie się i doceniajcie swoje szczęście :)
ale za to Kubi już drugi dzień w wyśmienitym humorze, a do tego dziś tak ładnie u nas było, ze odbębniliśmy 1,5h ciągiem na podwórku :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry