witam kochane
pogoda dziś u nas cudowna, tylko 22 stopnie, delikatne słoneczko, milutko i nie gorąco...nareszcie też wyspałam się w miarę, bo w nocy nie było duszno, mimo otwartego okna...
od rana mała się rusza więcej, wypina ten swój mały tyłeczek, chociaż tyle matce ulży w zmartwieniach...bo wczoraj wieczorem to już wyłam ze strachu, a kiedy tylko chciałam jechać do ginki to ruszyła się ciut i tak jakoś mi przechodziło...
Zastanawiam się po co wam te KTG, macie odrazu rozmowę z lekarzem, żeby stwierdził czy wszystko ok, bo u mnie dziś babka w gabinecie gdzie robią KTG powiedziała, ze to nic nie da, bo ruchy trzeba samemu zaznaczać, a jak skurczy nie mam to reszty też nie będzie widać, wiec po co?? kurcze ja nie wiem co na tym KTG wdać, juz nie pamiętam!!
Zawiozłam Filipa do przedszkola, byłam upuścić trochę krwi, odebrałam wyniki moczu, wkurzyłam się przy odbiorze GBS, bo wcześniej ginka mówiła, że w recepcji odebrać, a teraz one mówią, ze to pani doktor ma u siebie...i dziś jej nie ma, a jak się coś rozkręci to nie mam wyników do poniedziałku..jak bym wiedziała, to bym wczoraj odebrała od niej...
Kurcze ta nasza
AGATA R się rozpakowała, ale martwią mnie te problemy Antosia z oddychaniem...aż sama się przeraziłam z moją ok, czy ona się nie przydusza jak się tak mało rusza...
AgatkaT udanej wizyty u fryzjera
Misialina super, ze u Was tak cudnie idzie wszystko, a jak syn, zainteresowany siostrą, jak to z takimi starszakami??
Anapi no fajnie, ze zakupki się wczoraj udały i że synek taka furorę zrobił...odważna jesteś, nie wiem czy bym maleństwo zabrała w takie zatłoczone miejsce
Silva przyjdzie pora, mój to tylko wstaje i mówi - no na szczęście nocka spokojna...nosz jasna cholerka
Cinamon ty jeszcze w obrączce, ja choć mi wchodzi spokojnie a palec to jej nie zakładam, bo później mogę nie zdjąć i zrobi się problem...a co do takiego bólu, to to są problemy z krążeniem, musisz więcej pochodzić, albo leżeć z nóżkami w górze...a co do porodu naturalnego - wcale nie musisz się na niego zgodzić, skoro jesteś po cięciu, bo tym samym przejmujesz na siebie wszelkie konsekwencje gdyby coś nie tak - oni teraz z urzędu mają obowiązek zrobić ci cc od razu, bez męczenia cię, oczywiscie jeżeli chcesz to możesz rodzić i wywoływać poród - od 3 lekarzy to słyszałam, każdy mówił to bardzo dobitnie i przedstawił procedurę jak to wygląda....
och biedna ta nasza
Doggi, dziewczyna się nie doczeka chyba, ja bym już ześwirowała chyba, albo nie wiem..
ja w ciąży ogólnie złagodniałam, wszystko dzielniej przyjmuje na klatę, choć to już tak przed ciążą mi się porobiło, miałam kilka trudnych miesięcy, wszyscy to widzieli, nerwowo mąż mnie wykańczał, a teraz nie wiem skąd mam więcej cierpliwości, łagodności, z bólem i milczeniem przyjmuje co na mnie spada,nie burze się nie napinam - może to i źle, ale mąż też się zmienił, ja czuje sie z tym lepiej i jest ok...czasem wiadomo wybuchnę, ale nie to co kiedyś...
Asinka właśnie to jest najgorsze, ze siedzisz całymi dniami z dzieckiem i ani paszczy nie masz do kogo otworzyć, a jak dochodzi jakieś zmęczenie i frustracja to kończy się czasem fatalnie, to tak na przyszłość nie daj się, jak poczujesz że tak się zaczyna dziać, to pros męża o wolne, o odmianę..
dubeltówka zdrówka dla Was, i kciuki oczywiscie trzymam
Aaga trzymam kciuki, żebyście jutro wyszli...no i gratuluje odpadniętych pępuszków, fajnie, że tak szybko
trasia witaj...ciesz sie, ze jest tak pięknie i nie wkręcaj się, ze musi być gorzej....super, że Marysia grzeczniutka, i ty spokojnie wszystko przechodzisz...no fakt - deszcz na spacer niezbyt przyjemny, szczególnie na ten najważniejszy - pierwszy