reklama

Czerwiec 2013

Paulus - powiedz właścicielowi, że kobiecie w ciąży się nie odmawia, bo myszy zjedzą ;-)

Asiulka - tulę, tulę tulę << >> też mnie czasem lęki biorą, to chyba naturalne. Nie dawaj się dołkom. Będziesz superaśną mamą fajnego Brzdąca :happy2:

My już na swoich śmieciach. Pierwsze pranie właśnie wiruje. Wiem, że święto, ale przez noc mi przeschnie i jutro od rana będę mogła wieszać kolejne, a tak nie miałabym gdzie i musiałabym czekać na zwolnienie się suszarki. Chcę wykorzystać to, ze mam wenę. No i nie wiem jak będzie z wynikami i co będą chcieli ze mną robić - wolę już mieć gotowe.

Ech, trochę mi brakowało tej wolności...
 
reklama
Witam dziewczynki :)

Ja tak szybko tylko z pytankiem: czy wasze maluszki w brzuszku często mają czkawkę??? Mój ma parę razy dziennie :szok: Nie wiem czy to normalne czy nie i czy się martwić :baffled:

A poza tym zabiegana jestem okrutnie, zimno we Wro jest strasznie, mielismy na weekend majowy jechać nad jezioro ale w taką pogodę to byłaby masakra więc zostaliśmy w domku ...
Ja czuję się dobrze, mały daje czadu, wierci i kręci się okrutnie i kopie matkę po żebrach :-)
Buziaki dla Was ;-)
 
Witam się majówkowo!!!

Nie macie pojęcia jaka jestem szczęśliwa, że mamy już maj - nieraz szczerze wątpiłam, że dotrwam do tego miesiąca 2 w 1.
To był taki... nieosiągalny miesiąc :).

U mnie dzisiaj spokojnie, leżę od rana i skurczy nie ma. Za to wczoraj męczyły mnie do samego końca. 2 ktg wyszły kiepskie, 2 kroplówki a skurcze nadal. Na koniec dnia obchód wieczorny i jakaś 'mądra' lekarka mówi do mnie "gdyby skurcze się nasiliły to zapraszam na porodówkę, dziecko po sterydach, 36 tydzień, możemy rodzić". Myślałam,że szlak mnie trafi dosłownie.
Tak jak pisała ANISIAJ - co lekarz to co innego mówi i kogo tu słuchać, komu zaufać. Ja na szczęście ufam bezgranicznie swojemu, tylko panikuję tak jak wczoraj gdy go nie ma i przyłazi taka... baba i gada bzdury.
Mój zobaczył ktg i w 3 minuty leżałam pod kroplówką, a ta baba 4 godziny później... ach szkoda słow.

Nie mogę sie doczekać jutra i informacji, że mogę iść na te kilka dni do domku. Wykąpać się porządnie, wyspać w swoim łóżku, przygotować torbę na poród i dla Lenki.

ANISIAJ - cieszę się, że jesteś w domku i mam nadzieję, że wszystko w porządku. Trochę się zdziwiłam, że zmniejszyli Ci fenoterol i wysłali do domu...
Co do skutków brania fenka to moja Lenka ma nieznaczną tachykardię - puls 140-180, norma to 120-160. Liczyłam, że się go pozbędę, bo nie ukrywam, że martwi mnie to ciągle podwyższone tętno.

MARTA - jak byłam w ciąży z Natalką to w 8 m-cu byłam na koncercie. Myślę, że łatwo poznasz niepokój dziecka po częstych i gwałtownych ruchach - wtedy musiałabyś zmienić otoczenie. Pamiętam, że Natce nic nie przeszkadzało, zresztą po urodzeniu było to samo. W domu impreza a ona spała na kanapie.

PAULUS - trzymam kciuki za szybką zgodę na malowanie :tak:

ASIULKA - tulę mocno!!! Smutasy przejdą nim sie obejrzysz. Ja właśnie tak sobie dzisiaj myślałam, że w sumie za ok. 2 tygodnie Lenka będzie z nami. I pomimo trudów tej ciąży, wielkich wyczekiwań, pomimo iż już kochamy tą naszą żabkę nad życie to też się strasznie boję. I porodu, i tego jakim będzie dzieciątkiem, czy dam radę, czy sobie poradzę.... To chyba normalne. Boję się cięcia. Pamiętam jak się czułam po Natalii i to mnie przeraża. Koleżanka z sali - super dziewczyna - na drugi dzień po porodzie wyglądała cudnie, dosłownie biegała. Druga z sali obok wczoraj urodziła o 13, a o 17 przyszła do mnie opowiedzieć jak było - szczęśliwa i zadowolona. Jak przypomnę sobie siebie tydzień po cięciu to odechciewa mi się wszystkiego... Ale Kochane nie ma odwrotu ;-) i tak odliczam dni do zobaczenia Lenki :)
 
Ostatnia edycja:
u nas już po imprezie i heh takie słońce było, że się opaliłam i boję się czy nie za mocno - ot człowiek głupi, bo to niby tylko tak sobie lekko świeci a przygrzało mocno
znajomi co mieli nocować, okazało się w ostatniej chwili, że przyjechała siostra kolegi z poznania z mężem i dziećmi, no i wszyscy siedzieli u nas na grillu, ale potem pojechali do siebie
szkoda mi Artura bo się napalił na spanie dzieci u nas, ale trudno się mówi, następnym razem

Nika kciuki, żeby wyciszyli te skurcze


Isis tak, młody ma często czkawkę - nie ma się co martwić, ćwiczy przeponę do oddychania


dobrze natis że skurcze ustały

a ja zaraz zbieram się do łóżka, zmęczona jestem [może to i dobrze, że już po imprezie]
 
Natis- Ty to złota kobieta jesteś, naprawdę :tak: Sama wiele trudów znosisz, a jeszcze z innymi dobrym słowem się podzielisz;-) Też ostatnio mam takie nastroje i wątpliwości jak Asiulka... Czy sobie poradzę, zwłaszcza na początku, czy będę umiała się nim zająć, rozpoznam w razie "w" co mu dolega, czy go nie skrzywdzę... W najgorszych dniach myślę, czy ja w ogóle chcę... po czym dostaję zimny prysznic jak np. w poniedziałek na badaniu - (byliśmy na 4d, w babce medica - super!) okazało się, że mam pępowinę dwunaczyniową, a dzidziol ma mały brzuszek... I mimo, że lekarz zapewniał, że jest wszystko ok (z serduszkiem, z nerkami, nie ma roszczepu, widać było paluszki u nóżek i rączki, jedną sobie włożył pod główkę i robił buzią amam :) ) to ja mam jednak stracha... Naczytałam się o tej pępowinie i prawie sfixowałam... :no:
Raz myślę, że chciałabym, żeby było już "po" ale do tego jeszcze trzeba urodzić, o czym myśl przyprawia mnie o niemałe dreszcze... :baffled::szok: Znowu za chwilę twierdzę, że niech dzidzia sobie siedzi i rośnie... I tak w kółko. Już nieraz sama z sobą nie mogę wytrzymać... Także Asiulka - jedziemy na tym samym wózku (ale na Twoim, bo ja nie zakupiłam jeszcze :-D ).

Natis - mam nadzieję, że dostaniesz jutro przepustkę i złapiesz kilka oddechów w swoich domowych progach przed przyjściem Lenki :tak::tak:

Aj, nie wiecie jak mnie szef wkurzył!! Ajjj :wściekła/y::wściekła/y: W zeszłym tyg. dałam mu zwolnienie na tą moją rwę - 5 dni roboczych, przy czym tylko w pt. faktycznie w pracy nie byłam - a tak codziennie coś było do zrobienia z czym beze mnie by sobie nie poradził. Więc ja tak jeździłam dzielnie, objedzona prochami. Ustaliliśmy, że zwolnienia nie bierzemy pod uwagę. I co...? W pon. przyłapałam go na skanowaniu mojego l4 do księgowej - bo trzeba mi wynagrodzenie wyliczyć. Tak się wkurzyłam - powiedziałam co o tym myślę, że się z gęby d**y nie robi, po czym sama sobie "wyliczyłam" kasę rozdzierając l4 na kawałki... No co za %#$$# :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Tu nie chodzi o $ tylko o sam fakt, mogłam w domu siedzieć i palcem nie kiwnąć, ale chodziłam bo mnie prosił, nawet pojechałam z nim na spotkanie z klientem, a ten tak o... :angry::angry:

Do tego jeszcze b/ż mojego W daje się we znaki. Z niej też niezła matrona. Bezczelnie do mnie maile wypisuje, ajj nawet nie będę przytaczać bo szkoda na nią czasu... Z tym chwastem to akurat sobie poradzę:tak:


No, i pierwszy dzień majówki minął, jak dobrze, że jutro czwartek (wolny!). Tatusiowi zrobię remanent w szafie, ze wskazaniem zrobienia miejsca dla Synka :tak::tak:, pójdę na pobranie (ciekawe jak tam moja glukoza, wynik powinien być...) i może na jakieś ciuchy - nie mam w czym chodzić!! :baffled:
 
Hej kochane ja przelotem. Daje znać ,że zyję. Małą znowu się rozchorowała. Dziś dostaliśmy skierowanie do szpitala bo lekarka na pomocy światecznej stwierdziłą zapalenie płuc. W szpitalu okazało się, ze ma infekcję nad oskrzelami ale płuca czyste i jesteśmy w domu. Pomyłka lekarska czy głupota? Stres bezgraniczny!!!
Pozdrawiam wszystkie i idę ogarnać dom po gościach, którzy dzisiaj akurat wpadli....:baffled:
 
Asiulka Ariena Wasze leki normalne. Tez mam rozne uczucia od radosci poprzez panike strach zwatpienie do obaw i niedoczekania:-) tule Was mocno i tak jak Natis mowi , nie ma juz odwrotu :-)

Isis moj maly tez ma czesto czkawke. Zwlaszcza jak cos slodkiego zjem. Nie cierpie tego uczucia jak tak skacze :-)

Paulus mam nadzieje ze szybko dostaniesz zgode na malowanie.

Poszlam z S do jego kumpli ogladac jakis mecz...generalnie nie do konca wiem kto z kim gra.. :-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D
 
Oj dziewczyny ale dalam popis, dobrze, ze przed mezem i dzieci nie widzialy mamy. Zaczelam pakowac torbe i wpadlam w przerazliwa panike. Zwylam sie, ze hej. Zaczelo sie, ze brak mi kilku rzeczy do szpitala a skonczylo na panice, ze umre...Boze co mi przyszlo do glowy! Wylam jak oszalala, ze porod sie zacznie a Darka nie bedzie, ze odejde, ze to, ze tamto....
 
Robaczek - pewnie półfinał Ligii Mistrzów, Barcelona kontra Bayern Monachium. Ja też jestem zmuszona do oglądania tego meczu (mam zapaleńca Barcy w łóżku). Dobrze, że to ostatni mecz Barcelonki, bo jakiś czas będzie spokój.

Paulus - spokojnie. No teraz zaczną nas dopadać strachy, napady paniki, bo to już blisko. Tulę mocno - będzie dobrze. Staraj się nie denerwować - wystraszysz Maleństwo.

Natis - jak często miałaś robione wyniki "wątróbkowe"? Zastanawiam się, kiedy teraz zrobić, żeby nie za często, żeby można było w miarę obiektywnie porównać i sprawdzić, czy rośnie/maleje/stoi w miejscu.
 
reklama
Paulus 3 razy już mi się śniło, że zeszłam przy CC i płakałam, że zostawiam dzieci:zawstydzona/y:Rozumie cię bezgranicznie....
Choroba mnie bierze, co my możemy teraz ssać na gardło, mam w domu tylko strepsils intenso czy jakoś tak.
?????????????
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry