Natis - ślicznie. Lenka w nim jak księżniczka będzie :-)
Mikoto - mogę się tylko domyślać, jak Ci ciężko wyleżeć. Z tymi przygotowaniami to jeszcze dużo, ale za 2 tygodnie przenosze się z całą ta Mikołajową "graciarnią" (i jeszcze swojej trochę) do rodziców i tak po trochu zaczynam pakować, kompletować, żeby nie na ostatnią chwilę. A jadąc do rodziców odebraliśmy paczkę ciuszków (mega paka), więc było co prać i jest co prasować. Ara nie ma - to zabijam (czyt wykorzystuję) czas.
Po za tym ciągle nie wiem, co z tą moją wątróbką. Moja gin chciała kłaść mnie na oddział; w Ostródzie mówili, że nie, bo jeszcze wynik nie jest aż tak wysoki (sama głupieję od tego, bo też nie wydaje mi się aż tak strasznie, ale z drugiej strony nie chcę, żeby Mikołajowi coś groziło). W pn znów pójdę zrobić i wtedy z wynikami pójdę do swojej gin. Jakby (odpukać) mnie chciała położyć to nie wiem, jak by miał mi Aro wszystko przygotować (pewnie by to zrobił, ale ja kompletnie bym się w tym odnaleźć nie mogła).
Z tą nospa to tylko takie wywody na podstawie tego, co słyszałam (sama się na tym nie znam). Ja od zawsze unikałam nospy (nawet przy okresie, bo może i trochę pomagała na ból, ale wydłużała mi okres z 3 dni do tygodnia - więc wolałam przecierpieć i mieć szybciej z głowy). W ciąży rzadko czuję potrzebę sięgania po nią (czasami się tylko zdarza), w szpitalu tez zamiast łykać chowałam do torby (po co łykać, skoro żadnych skurczy nie miałam). Ale jeśli byłaby taka konieczność - to macie rację, wybiera się mniejsze zlo.