Damy radę, musimy jakoś. Głowy do góry!
Ja sie obawiam o problemy z pokarmem, najpierw długo nic a potem nawał i cyce jak donice + pokrwawione sutki i strupy.... wrrrrr tak było z Michasiem, teraz mam zamiar być mądrzejsza i do tego nie dopuscić, ale nie wiem czy sie uda.
Co do smoczusia to zamierzam wziąć do szpitala i jakby młoda miała potrzebę non stop ssać będę ją oszukiwać smoczkiem. Michaś jedną nockę w szpitalu non stop wisiał przy piersiach, jak próbowałam go odłożyc to darł się w nieboglosy, skutkiem tego były takie rany, że nawet położne takich nie widziały
Piszcie że się boicie czy dacie sobie radę. Dacie

jestem tego pewna.
Ja też martwię się jak sobie dam radę sama z noworodkiem po CC i umierającą mamą.... będzie bardzo ciężko

, boje się wogóle o tym teraz myśleć:-(..... Siostra wyjeżdża 21 czerwca, czyli pewnie dzień po moim powrocie do domu z planowego CC (o ile wszystko pójdzie z planem). I tak 3 miesiące bezinteresownej pomocy z jej strony to nieoceniona sprawa .... Wzięła bezpłatny 3 miesięczny urlop. Nie wiem jak bym teraz dała radę w zagrożonej ciąży bez pomocy mojej siostry z mamą..... Wszystko ogrania, mamę, mnie i jeszcze młodego odbiera ze szkoły....