Paulus- ja tez nie wyznaję zasady "zimego howu"

. Ale przynajmniej w naszym wypadku chęć dawania dziecku bliskości szła przy obu pszczołach w złym kierunku. Marysiowe wiszenie na cycku przez całą noc skończyło się tym, że miałam wszystkiego dosyć,podupadłam na zdrowiu, wkurzałam sie byle czym itp. Nie wiem czy można to nazwać początkami depresji, ale pewnie tak.
Zosię usypiałam na rękach, ciiągle ją nosiłam, bujałam itd, aż się tak wycwaniła;-), że tylko jeden sposób bujania jej odpowiadał- z góry na dół, normalnie przysiady z nią robiłam i dopiero się uspokajała

Dostałam zapalenia stawów

Po prostu chodzi mi o to, zeby nie dać się zwariować. BYłam niedoświadczoną mamą i wydawało mi się, ze skoro dziecko czegoś potrzebuje, to trzeba mu to zapewnic za wszelką cenę.
Teraz myślę inaczej- jeżeli spanie z dzieckiem sprawia Ci radość i nie stanowi problemu, to proszę bardzo. Cycanie co pół godziny jest ok? To cycajcie do woli. Ale jesli to Cię męczy -zrób z tym coś.
Z nami tez dzieci sypiają. Przez bardzo długi czas spaliśmy wszyscy w jednym pokoju-łóżeczko Marysi przy szczycie łóżka, a Zosi dosunięte do boku. Spałam całą noc z jedną ręką w jednym, a drugą w drugim łóżeczu

Teraz dziewczynki śpią w swoim pokoiku, ale zdarza sie prawie co noc, że przychodza i nie zabraniam im tego. Ale to tez jest powód, dla którego nie wyobrażam sobie spania z Helenką w naszym łóżku. W 5 osób sie w nim nie zmiescimy

A bliskość można zapewnic dziecku i w inny sposób- w ciągu dnia, zamierzam nosic w chuście, kangurować, przytulać i całować;-) Ale zeby robic to z radością i w pełni zaangażowanie, musze się wysypiać choc troszkę. Na tyle juz siebie znam

.
Nie chcę dziecku niczego zabierać, ale zachować odrobinę rozsądku.
Helenka będzie spała w łóżeczku dosuniętym do mojej strony łóżka, więc mamusia będzie bardzo blisko
