Robaczek chciał wiosny i ją ma - od wczoraj siąpi deszcz i śnieg ginie w oczach
Minnie, ja chodze w chuście cały czas chyba że wieje niemiłosiernie - w tedy biorę wózek. Jak nie było mrozów to jak pisała
Gosiak, zakładałam rajstopki i bodziaka i było Hubisiowi bardzo ciepło - bo ma warstwe chusty i mnie. Na mrozy to mam otulaczka ale również myślę że starczą dodatkowe skarpety,spodnie ( na rajstopki ) i dwa rękawy - no i gruba czapa
Gosiaku jak Tymek się czuje ? Zapisani jesteście dziś do lekarza ?
Palin, dzięki, już roztopy, ale plecy moje wciąż czują łopatę i te tony śniegu

Hihi, uśmiałam się z podziękowań Mikołajowi

Macie 3 kontrolę bioderek ? Coś jets nie tak ? My mieliśmy tylko jedną, dr powiedział że pięknie i że nie musimy kontrolować...
Marta, spacerki z katarem jak najbardzie wskazane ! zdrówka ! Oj z tą rozsypką to wiem coś na ten temat, ja pracy zawodowej nie przerwałam nawet na moment
Asiulka gratki dla Bartoszka i wszystkiego naj !
Anusia Gratki dla mojego Sebusia !!!!!!! Hubi jeszcze czeka na ząbek. Tulę jako również słomiana wdowa , moj siedzi w Warszawie

Zabiera się Sebastianek do raczkowania ? Kiedy macie szczepienie i ważenie ? My w czwartek .
Jeny ja na razie kupuję słoiczki. Potem zacznę gotować ale muszę od teścia zdrową żywność podkraść

Huśtawę dl Hubiasia mam od urodzenia i wciąż lubi się huśtać aczkolwiek już niedługo bo huśtawkę mam do 9 kg a ta waga tuż tuż .. Jak się czujesz ? Hormony już się troszkę uspokoiły ?
Natis, przykro mi z powodu dachu, jakbyście potrzebowali czegoś związanego z dachami to dzwoń,pisz - my się tym zajmujemy. Jak nawiedzona klientka ? Poradziłaś sobie z nią ? Lenka zaczęła zjadać ?
Mikotku, gratuluję zakupów !!!!!!!!! Ja wybierałam się też na promocje bo znów u nas były ale odpuściłam , wolałam bezpiecznie siedzieć sobie w domu .. Hahahah

Mąż pamięć ma debeściarską !
Dzika nie szalej, ja jeszcze łóżek nie mam pościelone

A wzorem Mikotko:
- jedna kawa wypita,
- Seweryn w szkole
- Hubert najedzony śpi
- naczynia pomyte
- śniadanie zjedzone
- BB NADROBIONE !
Kingusia, zdrówka dla Laury ! jak zjedzonkiem ?
W sobotę miałam gigant przeboje - spadło u nas poł metra śniegu - zasypało mnie totalnie, zwłaszcza auto a na urodzinki Seweryna kolegi mieliśmy jechać a mężo mój w Warszawie siedzi. Więc zabrałam się za odśnieżanie....Do dziś bolą mnie plecy i odciski mam na dłoniach - pierwszy raz w zyciu odśnieżałam



Śnieg z samochodu łopatą zdejmowałam ! Ale wyjeżdżając z posesji zakopałam się ...gdyby nie dwaj sąsiedzi musiałbym czekać do wiosny

Na urodzinki dojechaliśy z godzinnym spoźnieniem

A sąsiad tez okazał się takim dżentelmenem że niech dunder ścisnie. Owszem pomógł mi się wydostać z zaspy ale potem chciałam odśniezyć do ulicy sobie i trzyma łopatę ja do niego " pan da ja sobie odśnieże" on dał mi łopatę i poszedł sobie do domu....Liczyłam, że mi pomoże bo to nasza wspólna droga do ulicy ....
Na szczęście w tym wszystkim Hubi spał sobie smacznie w aucie
Od wczoraj wieczora pada deszcz i śnieg ginie w oczach
Ok, zabieram się za konkrety bo Mikotko zaraz napisze co zrobiła a ja spalę się ze wstydu
