Cześć Kochane!!!
Melduję się z nadzieją, że zniknę z czarnej listy ;-) może nie od razu, ale zapracuję na zniknięcie ;-).
Przepraszam, że tak Was zaniedbuję, źle mi z tym, że nie wiem co u Was, ale po prostu nie daję rady. Codziennie do 9-15 pracuję, potem, przejmuję Lenkę i Natkę. Nie mam sumienia zostawiać je wtedy same i siadać do kompa - wtedy jest czas tylko dla nich. Poza tym i tak już z nimi muszę obiad zrobić, dom ogarnąć, stosy prania i prasowania.
Lena zasypia ok 19-20 i wtedy doprowadzam dom do porządku i kończę najważniejsze sprawy firmowe. W sumie zrobiło się 5 mieszkań, które robię, wszystkim zależy, żeby do końca roku kupić materiały, żeby skorzystać z ulgi remontowej, więc pracuję ostatnio do późnej nocy, wstaję o 6 z Leną, i tak w kółko. Liczę, że z nowym rokiem wszystko się unormuje i będzie spokojniej.
Pocieszające jest to, że wypchaliśmy z Darkiem przeglądy i będą spokojne święta. Bardzo nam na tym zależało i się udało. W zeszłym roku mój biedny mężuś sam się z nimi męczył prawie do lutego, teraz luzik, bo żonka pomogła ;-).
A teraz opowiem o Lenusi:
1. Zębów jak nie było tak nie ma, widoków też nie ma ;-)
2. Tak jak przez całe tygodnie nic nie jadła prócz mleka, tak teraz je wszystko... to co my jemy. Dzieciowego jedzenia do ust nie weźmie. Ugotuję jej zupkę, zmiksuję, przeleję do pięknej miseczki - nie zje, widzi, że my jemy krzyczy, żeby jej dać. Je z normalnego talerza, zwykłą łyżką :-). Tym oto sposobem jadła do tej pory - rosół z makaronem, lanymi kluskami, kaszą manną, orkiszową; krupnik, pomidorową, ogórkową, szpinakową (uwielbia), żurek. Im mocniej doprawione tym chętniej je. Odkąd je z nami staram się nieco mniej przyprawiać, nieco mniej soli i bez pieprzu, ale zioła wszystkie zjada, czosnek, cebulę, koperek, pietruszkę, szczypiorek (moje zapasy). Zaczęła jeść od kilku łyżek samej 'wody', od 1,5 tygodnia pięknie sobie radzi z połykaniem i wcina wszystko. Dzisiaj pierwszy raz zjadła całą miseczkę zupy i przez 4 kolejne godziny nie chciała jeść - wcześniej to podjadanie zup jedynie opóźniało nam kolejne karmienie o 1-1,5godz.
Od kilku dni wcina herbatniki, zrobiłam spore zapasy kaszek z Holle, ale nie ruszy tego, jedynie ciasteczka od nich zjada i krzyczy o jeszcze.
Soki też zaczęłam jej podawać, choć najbardziej lubi kompociki, ostatnio wypija nam z kubków herbaty ziołowe z malinami lub czarnym bzem. Wyszarpuje nam kubek i próbuje sama pić.
3. Z umiejętnościami też poszła do przodu. Tak jak długo niewiele robiła tak w dzień 6 m-ca sama usiadła, w dzień 7m-ca (wczoraj) przemierzyła na czworakach kawałek łóżka :-). Mała łobuziara przemieszcza się ostatnio z prędkością światła, tylko na podłodze jest bezpiecznie, choć nieraz walnie głową o podłogę. Nóżki idą ładnie do przodu a rączki raz idą a raz nie, słabe są jeszcze. Jak idą to udaje się zrobić kilka kroczków na kolankach, a jak nie idą to zaliczamy buziak z podłogą.
4. Skórę ma piękną, kupki były kiepskie, ale odkąd zaczęła jadać inne jedzenie zdecydowanie się polepszyły. Alergii na szczęście nie widać, obserwuję ją po każdym nowym produkcie i jak na razie jest ok. Ostatnio nawet jadła kawałek chleba z masłem - Darek jej dal, a ona masło zlizała i dziumdziała chleb. Bałam się strasznie, ale wszystko ok.
5. Nocki - od 2 tygodni mamy tylko jedno karmienie, a tak przesypia całe. W ciągu dnia nadal mamy 2-3 drzemki po 15-25 minut. Normalnie szał...
Z Natką wszystko OK, wyzdrowiały szybko obie z Lenusią. Jedynie mnie zmogło. Dopiero co skończyłam antybiotyk i po 3 dniach znów mnie położyło. Takiego bólu gardła nie pamiętam. Po tygodniu próby samodzielnego leczenia poszłam do lekarki moich dziewczyn. Stwierdziła ostrą anginę, dała homeopaty w mega dawkach. Jeżeli po 2 dniach nie pomogą kazała wziąć antybiotyk - dzisiaj właśnie wzięłam, bo przełykać śliny nadal nie umiem. 8 dzień takiego bólu gardła.
A co do świąt to mam prawie wszystko ogarnięte - zostały mi tylko okna na górze i sypialnia. Zrobiłam porządki w całym domu, odgruzowałam pokój Natki, Lenki, cały dół, uffff... Wczoraj wieczorek Darek miał wychodne a ja właśnie kończyłam Leny pokój i garderobę ;-).
Przeczytałam BB do 12.12, ale przyznam, że nie wiem co komu odpisać
KINGUSIA - tulę mocno, odezwij się!!! Wyrzuć wszystko z siebie, będzie lepiej!!!
MIKOTKU - też mnie wkurzają takie niezapowiedziane wizyty i kaszlące dzieci... Zawsze widzę fruwające bakterie i wyobrażam sobie jak moje dziewczyny je chłoną - zwichrowana jestem, co??? ;-)
WISIENKO - doskonale wiem o czym pisałaś... mam identyczne odczucia...
BONA - ja wczoraj też pospałam :-) ale mamy dobrych tych mężów

No i zdrówka!!!
JENY - ale super wieści!!!! Niech fasolka szybko rośnie!!! zazdroszczę pozytywnie tego czasu
ANULA - super fotelik! Mamy po Natce i nie będę kupować, a szkoda

.
ROBACZKU - pochwal się choinką. Darek mnie też ciągle molestuje, żeby po choinkę jechać, a ja ciągle odwlekam, żeby później się tym zająć. Za to mamy piękne rybki - w piątek Darek przywiózł z rybaczówki. Przykro mi, że mężuś wyjeżdża, trzymam kciuki, żeby rozłąka była krótka!!!
Zamówiłam wczoraj kojec, mam nadzieję, że szybko dotrze, bo nie mam co z Leną robić, nie mogę jej na chwilkę zostawić - liczę, że kojec rozwiąże mój problem

.
A i jutro mamy szczepienie, dopiero drugie... Mam nadzieję, że pomimo mojej anginy zaszczepią Lenę, bo mamy niezłe tyły.
Buziaki!!!
Nie obiecuję, ale bardzo bardzo bardzo postaram się być na bieżąco.