No to zabrali Ara pod nóż. Mam nadzieję, że szybko pójdzie. No właśnie dziś dopiero przy usg go uświadomili, że to leczenie doraźne. Ale może to i dobrze, że w tym szpitalu się za poważniejsze leczenie nie biorą. Poszukamy lekarzy, którzy zadziałąją jak należy.
Mikoto – jak widać na filmie, Miki ma już łóżeczko na samym dole (ale w tym były tylko 2 poziomy). On ma bardzo parcie na nogi. Za to Zosiulka mogłaby go zgryźć ząbkami.:-)
Kinguisia – nie stresuj się, bo Laurunia czuje i też się zacznie strachać. Będzie dobrze, a po laserze raz dwa zapomnicie, że go trzeba było użyć.
Bona – masz rację. Najgorsze jest wymyślenie. Potem to już raz dwa i obiad gotowy. Powodzenia dla męża w nowej pracy.
Paulunia - na razie tylko pogroziłam palcem. Następnym razem przyjadę do Ciebie, odpalę Ci lapka i posadzę do pisania

Smile – Miki od początku śpi w swoim pokoju. Tam jest też wersalka, więc teraz jak jest marudniejszy to ja tam śpię i czasem go zabieram do siebie. Spokojnie, nic się Frankowi nie stanie, a nabędzie poczucia „mój pokój”.;-)
Gosiak - a kto będzie z Tymkiem, jak Ty wrócisz do pracy? Jeju, to już niedługo.
Nocka dzisiaj ciężka. Właściwie to powinnam napisać „ostatnia doba ciężka”. Miki marudny, wybudza się, nie dosypia. Do tego wyraźnie już widać „bieluchy” pod dziąsłem, ale chyba jeszcze potrwa zanim wyjdą. A mnie już cierpliwości brak. I denerwuję się o Ara. Może mi to choć na chudnięcie wpłynie, co by wróciło do mnie…
