Miki śpi, Aro pojechał po zakupy, a ja leże i się bycze.
Teri, ja to chyba wykrakalam chorobe, bo ostatnio mówiłam, że Miki jakiś mega odporny, dokoła wszyscy chorują, a on się dzielnie trzyma. No to teraz mam. Zdroweczka dla Daruni.
Julix, wy tez pociągający? Oby szybko minęło. Super, że po operacji tak ładnie się pogoilo wszystko. Szacunek dla giną za jajnik i &&&& co by ruszył pełną parą. Powodzenia z firmą. Zazdroszcze grzybów. Kocham grzyby
Gosiak, oj gofry. Aro robi je od 2 tygodni i jakoś zrobić nie może. Muszę go w weekend zmobilizować. Ale się zawzielas na Nele ;-)
Wisienka, nie chce zapeszyc, ale Miki super. Temperatura spadła i nie wraca. Miki jak to on: łobuzuje, droczy się, biega, tańczy, szaleje i je je je je je z mprzerwami na picie i jedzenie na racje. Aro się stara, zajmuje się Mikim, pomaga, każe mi odpoczywać prawie na siłę. Oby tylko ten zapał mu nie przygasł. Widać przejął się wczorajszym "znaleziskiem". Ze mną wszystko dobrze, od wczoraj cisza "w kroku", Krysia się odzywa normalnie. Trochę jestem osłabiona, temperatura mi obniżyła się do 36,0-36,2, ale czuje się naprawdę dobrze.
Choroba Mikołaja popsuła nam plany. Mieliśmy jechać do Ostródy, spotkać się ze znajomymi (m.in. koleżanką, co ma termin zaraz po mnie). Aro miał kupić nam laptopa. A tu kiszka. Teraz jeździ po mjkescie i szuka czegoś ciekawego, ale trochę lipa: albo kiepski sprzęt, albo ceny wywindowane że ho ho ho. Przyjdzie nam chyba poczekać do listopada. Wstretne choróbsko :-\