Hej laseczki!
Korba: no ból migrenowy to jakaś masakra jest. Widzę, że mnie rozumiesz. <3 Ale Cię szał porządków ogarnął... Aż zazdroszczę. Czekam z niecierpliwością na ten czas, kiedy w ciąży ma się tę energię i siłę... U mnie póki co deficyt: i energii i siły.

Korbuś a gdzie Ty do pracy chodzisz, bo ja pojęcia nie mam zielonego.


I też na fotki czekam.
Mikotku: kurka z tym się chyba trzeba urodzić, podziwiam Cię i szanuję za ład i porządek. Ja uwielbiam ład i porządek, Ale nie lubię sprzątać. I jak tu rozwiązać ten problem? ;-) Ty jesteś niemożliwa. Szpachlowanie!

Jakoś nie umiem sobie Ciebie w takiej sytuacji wyobrazić, a tu proszę.
Justa: kciuki za samochód. Niech nie strajkuje! &&&&
Madzia: skalpel powiadasz? A ty nie chciałaś tych płyt od Agi? Mogę wysłać przecież.

Biedny Tymuś. Jak się czuje teraz?
Marys: ajerkoniaczku? Mmmmm, ale bym sobie wypiła...
Palin: o biedactwo, nie ma to jak zarwana nocka... Masz szansę na drzemkę w ciągu dnia? Moja głowa dziś lepiej-dziękuję.:-)
Kingusia: nie lubię takiej pogody, u nas w południe się ociepliło, nawet słonko wyszło, więc spacerek zaliczony.
Bona: uuuu kalorie na zakupach? Mogę się tak odchudzać. :-)
Natisku: jak dobrze Cię... czytać! Lenka bije Natalkę? A Adaś rzuca czym popadnie, po czym mówi oj ty ty, kiwając paluszkiem. WIe, że źle, a robi. Nie mogę mu póki co wytłumaczyć. Taki etap. Trza jakoś przeżyć i po stokroć powtarzać: nie wolno. Bleeeee Trzymam kciuki za lepsze relacje z mężem. Zmęczona jesteś, a nie do niczego. Przesyłam pozytywne fluidki (tylko uważaj-mogą być ciążowe ;-)

)
Adaś śpi na dworze po spacerku z moją ciocią. Ja w tym czasie u fryzjera byłam. Włochy obcięłam. Nie farbowałam, dam im odpocząć i poczekam aż I trymestr minie. Jakoś tak mi lepiej na duszy, a właściwie bardziej na ciele. ;-)

Nadrabiam i nadrabiam- tyle tu czytania. ;-)
Dziś mam nadzieję troszkę poszydełczyć. Głowa już dziś o niebo lepiej niż wczoraj. :-)
A pisałam, ze w ten weekend moja siostra z rodzinką przyjeżdża na tydzień? Jeszcze nigdy po ślubie nie była w Polsce na Wszystkich Świętych. Ale się cieszę, choć wiem, ze ten tydzień strzeli jak nie wiem. Tym bardziej, że dzieci moje do szkoły muszą chodzić. Ale w następny piątek zrobię im wolne. Co tam. ;-) Niech się nacieszą kuzynostwem.
Muszę kończyć, chałupę trzeba ogranąć, bo od rana latam.
Mikotku HELP!!!

;-)
