Chłopaki się usypiają, a ja leże po-nospowo, bo cala spięta jestem. Nie wiem czemu, nie forsowałam się, a nawet więcej, funkcjonowałam oszczędnie, bez wiekszego stresu, dźwigania. Kryśka nie kombinuj!
Kingusia, super klocki! Czapka tez śliczna. Ja się wstrzymał z czapkami, bo mamy fajna, cieplutką, podszytą polarem, wyglada jak hełm czolgisty, na zimę idealna.
Gosiak, super te półeczki w łazience!!! Kurtka tez niezła. Osobiście nie przepadam za zamkami z boku, ale dla dzieci to pewnie dużo wygodniejsze niż zamek pod brodą.
Madzia, kuruj się kuruj. A z ćwiczeniami nie przesadź. Jak jedzenie Tyma, poprawiło się?
Bona, powodzenia we Wrocławiu.
Emka, akurat z tutejszych lekarzy na tym się nigdy nie przejechałam. U nas wszystko utrzymało się a gardle i w buzi, mimo, że to trwało nic nie zeszło na oskrzela, płuca. Żeby nie tamta akcja z antybiotykiem to juz dawno byłoby po sprawie. Pewnie gdyby pojawiały się u nas jakiekolwiek powikłania też bym się obawiała, ale najgorszym do tej pory był siniaczek po tym, jak pigule wypadła strzykawka z igły i ta spychała ja w powrotem, majasc igłę w nóżce Mikołaja. Na pewno będę patrzeć teraz cały tydzień czujnym okiem, a po szczepieniu reagować na wszystko, ale naprawdę wolę, żebyśmy to mieli już za sobą.