Obiad gotowy (kluski a'la śląskie), zakupy zaliczone (kupilismy Mikiemu kapcie, żeby u moich rodziców na skarpecie po kafelkach nie deptał), pranie zrobione i powieszone, Mikołaj jeszcze śpi, można poleżeć, odpocząć (choć dziś mam chyba jakiegoś mini powers, bo nie czuje się zmęczona, ale poleżeć chociaż wypada).
Mikoto, dzwoniłam od 8 rano (czyli jak tylko zaczynają pracować), a zostaliśmy się na 17.20. Najważniejsze, że się dostaliśmy, pora taka nawet nawet, bo ani e przeszkodzi nam to w jakimś rytmie zajęć, ani Miki nie będzie jeszcze padnięty.
My juz jakiś czas a 1 drzemce, ale w nocy nadal busz-party :-?
Bona, no właśnie chce się upewnić. Raz zależało by mi go zaszczepić teraz, bo kolejne odroczenia będą mi się nakładać z terminem porodu, a dwa wyjeżdżamy z Młodym na ten czas do moich rodziców i nawet ciężko by było przyjechać po zastrzyki 150 km z nim tu zostać, żeby odczekać czy nie będzie zadnych reakcji i znów tam. On przez cały czas brał leki osłonowe, probiotyk dostaje jeszcze, mimo, ze antybiotyk juz skończyliśmy.
Madzia, no trudno, szkoda. Może pojawią się w naszych to przyatakujemy ;-)
Kingusia, popatrz nawet w pepco może znajdziesz takie tablice. Laura śpi jeszcze?