czesc moje mamuski.
minnie nie wiem co to

ja po porodzi z Adamem szok przezylam bo wypodl ze mnie kawal lozyska jeszcze ale to calkiem inna historia.
co do położnej to tutaj jak wicie od poczatku jest sie pod jej pieka, wiec w 10tyg byla u mnie w domu a teraz ja chodze do niej. w gole juz przywyklam ze miewam obcych ludzi w domu

np z przedszkola. Tez musieli przyjsc zeby porozmawiac o przyjeciu Adasia. I choc wczesniej ta sama rozmowa odbyla sie w przedszkolu to musieli zrobic i wizyte w domu. Ehh Anglicy
Jezu babki jaka ja mialam noc! Zanim poszlam spac (ok 24) obudzil sie Adam i nie spal do 4 rano!!!! jestesmy z J wykonczeni do granic mozliwosci, najpierw wycie nie wiadomo o co, to oklepalam plecy, pomasowalam brzuch, sprawdzilam glowe... zaraz mu przeszlo i zaczelo sie skakanie u nas po lozku...

po godzinie J nie wytrzymal i zaniosl malego do pokoju jego i od nowa, wycie, za chwile zaczal bujac sie w swoim lozeczku turystycznym tak mocno i rytmicznie ze daje sobie reke uciac ze sasiedzi pomysleli ze dziki seks to malo na opisanie tych dzwekow. Znowu torba na glowe przy wychodzenie z domu. Potem przezucil sie na trampoline, juz bylo kolo 3 nad ranem. Ja siedzialam w tym czasie na kanapie w salonie z bolem brzucha z nerwow i zmeczenia, a bylo na tyle cicho ze poszlam sprawdzic i bylam pewna ze maly spi... ale zastalam go na owej trampolinie i zaczelo sie od nowa, placz, nasze lozko, skakanie, o 4 zasnal. I o 8 juz na nogach pelen energii... Az agresja sie we mnie budzi na samo wspomnienie.
Wogole mam ciezkie dni. Szkoda gadac. Ehhhhh musze sie ogarnac bo siedze nieprzytomna, trzeba wpasc ponownie w rutyna, cwiczenia, sprzatanie, gotowanie.