sicilpol
Ma-Ma!
To ja witam sie jako druga!
Pierwszy dzionek w domku, uffff strasznie sie ciesze, dobra tesciowa to daleka tesciowa ;-)
Jak wczroraj zajechalismy, to w domu bylo 14stopni, no ale juz grzeje, oby szybciutko bylo cieplej
No to Wam dokoncze to z ciocia meza.
Ona cierpi na Alzheimera, nie jest to poki co jakies dalekie stadium, zapomina po 5minutach, ale np nas rozpoznaje, jak sie ja spytasz o gramatyke wloska, czy np rzeki lotwy, to wyspiewa
to rodzina nauczycieli 
Jak ja przewiezli do szpitala, to bylo w miare ok, ale cos nas tknelo i poszlismy w sylwestra wieczorem, dochodzimy a ktos biegnie w naszym kierunku i pyta sie czy my rodzina, bo ciocia nie do okielznania
Okazalo sie, ze ciocia nie zdawala sobie sprawy ze zlamania, ze jest w szpitalu, ile ma lat. Mi mowila, ze co teraz powie ojcu, chciala isc do domu, rozpoznawala mnie troche, jako goscia, ktory przyjechal w odwiedziny, mi to zreszta nie przeszkadza, mialam juz troche stycznosci z chorobami tego typu.
Maz zaczal biegac by wezwac lekarza, a ze to sylwester byl, lekarza ni widu ni slychu, nawet pielegniarzy brak. troche mu to zajelo.
Ciocia co 30sekund probowala zejsc i sie ubrac, ale nie bylo zle, slowami mozna bylo ja uspokoic.
Dostala zastrzyk uspokakajacy, po wielu interwencjach meza i zasnela.
Nastepnego dnia bylo ok super, wieczorem znow to samo.
Po przewiezieniu do kliniki, to samo.
Wiecie co, domyslamy sie, ze wlasnie te tabuny rodziny, ludzi obcych, ktorzy zbiegaja sie do innych pacjentow, wyprowadzaja ja z rownowagi, nie poznaje twarzy, ludzie wchodza i wychodza, wrzeszcza i ona mysli, ze tez powinna juz isc
Kurcze, jacy ludzie bezmyslni sa, juz nie chodzi mi o odwiedzajacych, ale jak lekarze pozwalaja na takie zbiegowiska?
Naprawde, macie szczescie, ze mieszkacie w bardziej cywilizowanych miastach
Na szczescie w piatek wraca juz opiekunka cioci, ktora naprawde stoi mocno na 4nogach, to sie ja najlepiej zajmie, bo rodzinie jakos to nie wchodzi najlepiej... zreszta nie ma co ich winic, wszyscy sie zblizaja do 80tki
Ja juz potem nie chodzilam do szpitala, ale naprawde mi tak szkoda tej cioci
U nas dzis sloneczko, to mi pranko szybko wyschnie, a jak u Was?
Pierwszy dzionek w domku, uffff strasznie sie ciesze, dobra tesciowa to daleka tesciowa ;-)
Jak wczroraj zajechalismy, to w domu bylo 14stopni, no ale juz grzeje, oby szybciutko bylo cieplej

No to Wam dokoncze to z ciocia meza.
Ona cierpi na Alzheimera, nie jest to poki co jakies dalekie stadium, zapomina po 5minutach, ale np nas rozpoznaje, jak sie ja spytasz o gramatyke wloska, czy np rzeki lotwy, to wyspiewa

Jak ja przewiezli do szpitala, to bylo w miare ok, ale cos nas tknelo i poszlismy w sylwestra wieczorem, dochodzimy a ktos biegnie w naszym kierunku i pyta sie czy my rodzina, bo ciocia nie do okielznania

Okazalo sie, ze ciocia nie zdawala sobie sprawy ze zlamania, ze jest w szpitalu, ile ma lat. Mi mowila, ze co teraz powie ojcu, chciala isc do domu, rozpoznawala mnie troche, jako goscia, ktory przyjechal w odwiedziny, mi to zreszta nie przeszkadza, mialam juz troche stycznosci z chorobami tego typu.
Maz zaczal biegac by wezwac lekarza, a ze to sylwester byl, lekarza ni widu ni slychu, nawet pielegniarzy brak. troche mu to zajelo.
Ciocia co 30sekund probowala zejsc i sie ubrac, ale nie bylo zle, slowami mozna bylo ja uspokoic.
Dostala zastrzyk uspokakajacy, po wielu interwencjach meza i zasnela.
Nastepnego dnia bylo ok super, wieczorem znow to samo.
Po przewiezieniu do kliniki, to samo.
Wiecie co, domyslamy sie, ze wlasnie te tabuny rodziny, ludzi obcych, ktorzy zbiegaja sie do innych pacjentow, wyprowadzaja ja z rownowagi, nie poznaje twarzy, ludzie wchodza i wychodza, wrzeszcza i ona mysli, ze tez powinna juz isc
Kurcze, jacy ludzie bezmyslni sa, juz nie chodzi mi o odwiedzajacych, ale jak lekarze pozwalaja na takie zbiegowiska?
Naprawde, macie szczescie, ze mieszkacie w bardziej cywilizowanych miastach

Na szczescie w piatek wraca juz opiekunka cioci, ktora naprawde stoi mocno na 4nogach, to sie ja najlepiej zajmie, bo rodzinie jakos to nie wchodzi najlepiej... zreszta nie ma co ich winic, wszyscy sie zblizaja do 80tki

Ja juz potem nie chodzilam do szpitala, ale naprawde mi tak szkoda tej cioci

U nas dzis sloneczko, to mi pranko szybko wyschnie, a jak u Was?
