Anika73
Fanka BB :)
ja byla w szpitalu we wloszech 6 razy ,wliczone w to 2 porody...
jezeli chodzi o porod to nie potrzeba nikogo na noc,
po porodzie naturalnym zaraz po porodzie z sali gdzie sie rodzi wstaje sie na wlasne nogi i idzie do pokoju,wiec po co opieka nocna,to samo cc,nie wstajesz z lozka ale ma sie cewnik podlaczony,dzwonek pod nosem jak cos jest nie tak to dzwonisz i ok...
to nie szpital i pielegniarki ci karza miec kogos na noc,to poprostu rodzinka przesadza,ja spotkalam sie z sytuacjami ze pielegnierki zabranialy zostawac na noc nie mowie tu po porodzie tylko po operacjach roznego rodzaju,jak juz to tylko 1 noc ale to musza byc przypadki ciezkie,i to nie mus to wybor...ale na nastepne noce juz nie pozwalano..
ja bylam operowana 2 razy,raz spedzilam w szpitalu 10 dni po operacji,nastepny raz 3 dni,i nigdy nie mialam nikogo na noc,nie jest w ogole potrzebny,bo po co po to by patrzec na ciebie jak spisz?
z dziecmi jest inaczej,,,
i cale szczescie ,bo ja lezalam w szpitalu takze w polsce,jak mialam 8 lat i 12 lat,...
jak sobie przypomne przezycia to do teraz mi zle sie robi,rodzice mogli przychodzic typu na pol godziny ,nie do pokoju, tylko na zewnatrz,na sale nikogo nie wpuszczali,a odwiedziny ogolne w czwartki i niedziele po godzinie...
jak mialam 8 lat ,lezaly ze mna dzieciaczki malutkie typu rok a nawet mniejsze,w lozeczkach typu klatki ,wysokich co nieumozliwialo dziecia wyjscie z nich,oczywiscie bez rodzicow bo nie mozna bylo,plakaly dzien i noc non stop,bylo to 30 lat temu,za komuny,ale tu zas tego nie bylo nigdy,a fotele rozkladane sa tylko na pediatri bo obecnosc rodzica obowiazkowa jak pisze strega,w innych przypadkach nie ma takiego obowiazku wiec sa tylko krzesla
sil a jezeli chodzi o porod z mezem to ja nie wyobrazam sobie przechodzic przez to sama,obecnosc meza obowiazkowa wedlug mnie...
jak urodzisz rano to do 22.00 circa bedzie mogl byc z toba maz,a jak w nocy to nikt go nie wygoni ,moj sam poszedl okolo 3.00 rano bo byl zmeczony bardziej ode mnie...
jezeli chodzi o porod to nie potrzeba nikogo na noc,
po porodzie naturalnym zaraz po porodzie z sali gdzie sie rodzi wstaje sie na wlasne nogi i idzie do pokoju,wiec po co opieka nocna,to samo cc,nie wstajesz z lozka ale ma sie cewnik podlaczony,dzwonek pod nosem jak cos jest nie tak to dzwonisz i ok...
to nie szpital i pielegniarki ci karza miec kogos na noc,to poprostu rodzinka przesadza,ja spotkalam sie z sytuacjami ze pielegnierki zabranialy zostawac na noc nie mowie tu po porodzie tylko po operacjach roznego rodzaju,jak juz to tylko 1 noc ale to musza byc przypadki ciezkie,i to nie mus to wybor...ale na nastepne noce juz nie pozwalano..
ja bylam operowana 2 razy,raz spedzilam w szpitalu 10 dni po operacji,nastepny raz 3 dni,i nigdy nie mialam nikogo na noc,nie jest w ogole potrzebny,bo po co po to by patrzec na ciebie jak spisz?
z dziecmi jest inaczej,,,
i cale szczescie ,bo ja lezalam w szpitalu takze w polsce,jak mialam 8 lat i 12 lat,...
jak sobie przypomne przezycia to do teraz mi zle sie robi,rodzice mogli przychodzic typu na pol godziny ,nie do pokoju, tylko na zewnatrz,na sale nikogo nie wpuszczali,a odwiedziny ogolne w czwartki i niedziele po godzinie...
jak mialam 8 lat ,lezaly ze mna dzieciaczki malutkie typu rok a nawet mniejsze,w lozeczkach typu klatki ,wysokich co nieumozliwialo dziecia wyjscie z nich,oczywiscie bez rodzicow bo nie mozna bylo,plakaly dzien i noc non stop,bylo to 30 lat temu,za komuny,ale tu zas tego nie bylo nigdy,a fotele rozkladane sa tylko na pediatri bo obecnosc rodzica obowiazkowa jak pisze strega,w innych przypadkach nie ma takiego obowiazku wiec sa tylko krzesla
sil a jezeli chodzi o porod z mezem to ja nie wyobrazam sobie przechodzic przez to sama,obecnosc meza obowiazkowa wedlug mnie...
jak urodzisz rano to do 22.00 circa bedzie mogl byc z toba maz,a jak w nocy to nikt go nie wygoni ,moj sam poszedl okolo 3.00 rano bo byl zmeczony bardziej ode mnie...
Ostatnia edycja:


To chyba potem stad bierze sie kobietom ta sila, ktorej braknie mezczyznom 