• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

cześć mamy polki we włoszech

ja byla w szpitalu we wloszech 6 razy ,wliczone w to 2 porody...
jezeli chodzi o porod to nie potrzeba nikogo na noc,
po porodzie naturalnym zaraz po porodzie z sali gdzie sie rodzi wstaje sie na wlasne nogi i idzie do pokoju,wiec po co opieka nocna,to samo cc,nie wstajesz z lozka ale ma sie cewnik podlaczony,dzwonek pod nosem jak cos jest nie tak to dzwonisz i ok...
to nie szpital i pielegniarki ci karza miec kogos na noc,to poprostu rodzinka przesadza,ja spotkalam sie z sytuacjami ze pielegnierki zabranialy zostawac na noc nie mowie tu po porodzie tylko po operacjach roznego rodzaju,jak juz to tylko 1 noc ale to musza byc przypadki ciezkie,i to nie mus to wybor...ale na nastepne noce juz nie pozwalano..
ja bylam operowana 2 razy,raz spedzilam w szpitalu 10 dni po operacji,nastepny raz 3 dni,i nigdy nie mialam nikogo na noc,nie jest w ogole potrzebny,bo po co po to by patrzec na ciebie jak spisz?
z dziecmi jest inaczej,,,
i cale szczescie ,bo ja lezalam w szpitalu takze w polsce,jak mialam 8 lat i 12 lat,...
jak sobie przypomne przezycia to do teraz mi zle sie robi,rodzice mogli przychodzic typu na pol godziny ,nie do pokoju, tylko na zewnatrz,na sale nikogo nie wpuszczali,a odwiedziny ogolne w czwartki i niedziele po godzinie...
jak mialam 8 lat ,lezaly ze mna dzieciaczki malutkie typu rok a nawet mniejsze,w lozeczkach typu klatki ,wysokich co nieumozliwialo dziecia wyjscie z nich,oczywiscie bez rodzicow bo nie mozna bylo,plakaly dzien i noc non stop,bylo to 30 lat temu,za komuny,ale tu zas tego nie bylo nigdy,a fotele rozkladane sa tylko na pediatri bo obecnosc rodzica obowiazkowa jak pisze strega,w innych przypadkach nie ma takiego obowiazku wiec sa tylko krzesla
sil a jezeli chodzi o porod z mezem to ja nie wyobrazam sobie przechodzic przez to sama,obecnosc meza obowiazkowa wedlug mnie...
jak urodzisz rano to do 22.00 circa bedzie mogl byc z toba maz,a jak w nocy to nikt go nie wygoni ,moj sam poszedl okolo 3.00 rano bo byl zmeczony bardziej ode mnie...
 
Ostatnia edycja:
reklama
A jeszcze mie powiedzcie, czy u Was tez ktos zawsze jest z rodziny np. takze w nocy?
Tutaj spotkalam sie z czyms takim, ze osoba z rodziny, robi wszystko to co, pielegniarka powinna robic, plus potem cala noc zostaje z chorym i spi na krzesle :eek:
Sicilpol ja mysle, ze to zalezy od szpitala, szpital szpitalowi nierowny. Ja jak wspomnialam rodzilam w szpitalu gdzie panowaly wojskowe zasady, o danej godzinie wszyscy fuori, nawet kto rodzil cc nie mial zezwolenia na pomoc czlonkow rodziny bo sa pielegniarki na zawolanie. Mnie to bardzo odpowiadalo osobiscie. Ale pamietam jak tesciu byl w szpitalu, to tesciowa na fotelu rozkaldanym obok niego w nocy zostawala, ale to byla zupelnie inna sytuacja, szpital prywatny, choroba, inna sprawa.
Jak moj P byl operwoany to tez nie moglam przy nim zostac, jest personel szpitalny powiedziano otwarcie. Szczerze mowiac jak na razie nie moge narzekac na placowki szpitalne wloskie, ale slyszy sie rozne rzeczy, o polskich tez wiec wszedzie po prostu trzeba miec szczescie.
 
eve masz racje,do zalezy od szpitala ,czy szpital pozwoli czy nie,ale tez od ludzi,bo jak szpital pozwoli a potrzeby nie ma , to po co zostawac na noc,a prawie nigdy nie ma potrzeby poniewaz sa na dzwonek pielegniarki,ale tu sa wszyscy nadgorliwi,i na sile chca zostac z chorym,nawet jak nie raz chory nie ma nawet na to ochoty...
a po porodzie to w ogole nie ma na to potrzeby..
 
ja pamietam jak moj Francesco byl w szpitalu przez 10 dni na nefrologii z dosc powarzna infekcja(jest po 2 przeszczepach nerek) to prze piieerwsze dni ja bylam z nim praktycznie 24 na 24 godziny w szpitalu,nie liczac tych kilku godzin w dzien jak jechalam do domu sie przespac i odswierzyc to zastepowala mnie moja szwagierka.moj przez pierwsze dni pobytu byl praktycznie nieprzytomny od wysokiej goraczki-prawie 42° i nie wyobrazam sobie abym mogla go samego zostawic bo co chwila mi wymiotowal ale to juz inna historia i nie bede sie nad nia rozwodzic.ale prawda jest taka ze w naszym szpitalu osoba towarzyszaca chorej moze zostac na noc i jak trafisz na nowy oddzial to masz do dyspozycji fotel rozkladany a jak nie to sobie z domu przynosisz cos na czym mozesz spac.i u nas to dodatkowo dostajesz tzw.foglio rosso ze mozesz korzystac ze szpitalnej stolowki dla lekarzy i placisz niewielie za posilki i dodatkowo z tym foglio mozesz wyjsc w nocy ze szpitala i zostaniesz wpuszczona z powrotem.


edit: z tego co sie orientuje to w obu naszych szpitalach gdzie jest poloznictwo to maz moze byc z toba 24 godziny,nawet po cesarce i pielegniarki same zachecaja mezow aby byli obecni od pierwszych chwil po narodzinach dziecka.
 
Ostatnia edycja:
nie nie, przepraszam, pokrecilam :tak:

Do rodzenia, to jasne, pare miesiecy temu tez nie bylam przy tym sama ;-)
Zreszta on chce, pewnie obydwoje jestesmy w tej slodkiej nieswiadomosci i niewiedzy, dlatego chcemy (tzn ja nie mam wyjscia ihihhi)

Chodzi mi o sytuacje po porodzie, tutaj z kobietami zostaje zawsze ktos, a to matka, siostra itd... cala noc i pomaga, a spi na krzesle :eek:
Ale to chyba tylko tutaj, tak mysle, taki zwyczaj... a pielegniarki go troche wykorzystuja, dlatego jak lezalam tutaj w zeszlym roku po poronieniu, to pielegniarki widzialam tylko pare razy w ciagu 4dni :eek:
A bede rodzic w tym samym szpitalu brrrr
Chociaz zaczynam zastanawiac sie jednak nad klinika powiem Wam szczerze..
Troche mnie to przeraza wszystko, do tego jak lezalam przed zabiegiem, to przede mna rodzila jedna dziewczyna i byla sama, rodzina czekala za drzwiami oddzialu i do dzisiaj nie wiem, czy to dlatego ze zdecydowali, czy po prostu tu nie ma porodow rodzinnych :eek:
Moj maz przed moim zabiegiem tez nie mogl wejsc na oddzial, zadnego faceta nie bylo, a ze 3za mna byly w trakcie rozpakowywania...
Musze sie doinformowac :sorry:


Dziweczyny, tak wylapuje, ze u każda z Was ma swoje dosc ciezkie przezycia, jak nie porodu, to po porodzie :baffled: To chyba potem stad bierze sie kobietom ta sila, ktorej braknie mezczyznom :cool:
 
agatka ,to co opisujesz w pierwszym przypadku to calkiem inna sprawa,my nie mowimy tu na temat przypadkow ciezkich operacji ,chorob powaznych itp...
ale sa przypadki gdzie osoba czuje sie w miare dobrze wstaje sama z lozka,itp i na noc jest ktos przy nim do pomocy,a wiec w tym przypadku do jakiej pomocy?trzeba brac tez pod uwage ze prawie zawsze lezy sie w sali z kims,i jezeli nie ma naprawde potrzeby osoba towarzyszaca moze na prawde przeszkadzac,
a jezeli chodzi o porod,to nie ma potrzeby aby ktos byl w nocy po porodzie,co innego w dzien tak jak piszesz od poczatku kontakt z dzieckiem,ale w dzien nie w nocy,po cc jeszcze moglabym zrozumien ale nie po porodzie naturalnym,
super sprawa jak maz przychodzi rano ,dotrzymac towarzystwa i siedzi jak najdluzej moze ,bo jest duzo przezyc do opisania,i opowiedzenia sobie,ale w nocy to nie ma sensu..
bo obecnosc naszego meza moze bardzo przeszkadzac innym mama,,
sil...u nas w szpitalu tak jak pisala eve nie pozwolili by zostac na noc po porodzie naturalnym
 
Ostatnia edycja:
ja tez mysle, ze to wszystko zalezy od sytuacji chorego, ja po porodach naturalnych nie czulam zadnej potrzeby, zeby mi ktos pomagal w szpitalu, ale po cesarce to pewnie zupelnie inna bajka
ale anika zgadzam sie, ze wiele ludzi przesadza, ja pamietam jak moja babcia byla w szpitalu niby dlugo, jakies 3 tygodnie, ale same rutynowe badania, a 3 razy dziennie ktos do niej przychodzil i kazdy wciskal w nia zarcie i babcia zamiast schudnac (a przydaloby sie, bo te jej choroby to glownie z otylosci) to jeszcze sie utuczyla, a niestety nie byla osoba asertywna...

sicilpol ja slyszalam, ze potrzebne jest zaswiadczenie, ze maz skonczyl szkole rodzenia, zeby mogl uczestniczyc w porodzie, dziewczyny wiecie jak to jest? kurcze, moze by mi sie jednak jakos by udalo tak zorganizowac, zeby maz ze mna rodzil... my skonczylismy kiedys szkole rodzenia, ale swistka zadnego, oprocz takiego dyplomu jak dzieci czasem dostaja ;-) to nie mamy, a nie chce mi sie troche chodzic jeszcze raz...
 
Agatka twoja sytuacja, ktora opisalas, to sytuacja w jakiej np byl moj tesc, gdzie czlowiek jest powaznie chory, nie moze sie ruszac z lozka, i obecnosc czlonka rodziny jest wskazana, bo piguly nie zawsze zdaza na czas, albo sa pod reka.
W przypadku natomiast porodu, nawet cesarki, po co?? wiadomo,ze po cesarce jestes tak otumaniona, ze na pewno nie wskoczysz pod prysznic albo nie popedzisz sama do toalety. Na drugi dzien musialam wstac z lozka i zajac sie dzieckiem, poszyta i schodzilam z lozka, kulalam sie powoli ale to nic, najwazniejsze, ze czlowiek dal sobie rade sam, co by mi tesciowa pomogla??? stresowalaby mnie dodatkowo, mama to na pewno co innego, ale najlepiej jest jak czlowiek jest w stanie sam sobie ze wszystkim poradzic.
 
Kosmitka...nic mi nie wiadomo o takim zaswiadczeniu ...zreszta we wloszech takie szkoly rodzenia to bardziej dla bab....tych cwiczen oddechowych to jedne zajecia byly ..i nawet nie bylam na nich bo akurat powtarzala maxi curve..i siedzilam 3h w poczekalni a na 3 p byl kurs..pocztkowo myslalam ze bede tylko schodzi co godzine pic i pobierac krew i zrobie 2 w1 jednego ranaka..ale èpielegniarki mnie nie chialy puscic...bo jakbym mdlala to nie bede mnie miec na oku ....tak wiec dziewczynyz mezami jakies cwiczenia oddechowe i ogladnbie filmnow mialay a ja na dole czytalam ksiazke grrrrrrrr

a co do szkoly rodzeni to wlasnie moja miala miejsce w szpitalu. Kwalifikuja do danych grup na podstawie planowanej daty porodu i to bylo 8 spotkan w grupach z polozna ( rozne tematy z zakresu ciaza, porod polod ) i 3 ogolne w auli przyszle mamy i tatusiowe ( takie ogolne wprowadzajace z odynatorem poddzialu , pozniej spotaknei o znieczuelniach anastezjologiem ina koneic z pediatra i oistatnie spotkanie to zwiedzaje szpiatla wieczorowa pora....sal travaglio sala porodowa i operacyjne i oddzial polozniczy / nido))
Placilam ticket 37 euro chyba.
 
reklama
kosmitka,ja tez nic takiego nie slyszalam,
ja szkoly rodzenia nie robilam ani przy pierwszej ani przy drugiej ciazy..
a moj m.byl ze mna przy obu porodach i jak pisalam duzo na duchu mnie wsparl(bo tylko na duchu mogl)..
jezeli masz ochote aby twoj malzonek z toba byl napewno nikt ci w tym nie zabroni ,znam wiele osob co kursow nie robily i mezowie byli..
ktos we wloszech ci to powiedzial?bo ja pierwszy raz slysze..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry