Witajcie,
Ja juz na nogach, ale mielismy noc

Wczoraj w nocy byla brzydka pogoda, padalo itd... ale dzis... dzis doszedl ten wiatr i w konsekwencji moj maz poszedl spac o 3 po wypicu melisy, bo biegal, chowal rzeczy do domu, sprawdzal okna sciany czy cos przecieka (mamy do poprawienia pare jakis nieszczelnosci, ktore nasi artysci nam pieknie zgotowali odwalajac szopke w mijscach, gdzie nie bylo widac..)
Mnie obudzila dachowka, ktora spadla na dach nad sypialnia, myslalam, ze padne na zawal, taki huk

O 3nad ranem jak wariaci ogladalismy sky ja pilam herbatke z miodem i cytryna dla towarzystwa a mojego poilam meliska (podwojna zrobilam) bo biedak taki byl zestresowany tym, by cos sie nei stalo
Czy Wy tez tak macie, ze w razie takich silnych wiatrow czy innych anomali pogodowych jakos sie bardziej stresujecie jak w Polsce?
Ja w domu u rodzicow to najwyzej bym przez okno poogladala i poszla spac, a tutaj, na wyspie to raz, ze od razu patrze w morze wypatrujac tfu tfu tsunami, dwa ze ze strachu pod siebie robie

Doszlam do wniosku, ze moze tak inny klimat mnie stresuje, bo w polsce to wiadomo czego sie spodziewac, a tutaj...? jeszcze kiedys widzialam gibelline to w ogole wyobraznia mi pracuje na pelnych obrotach
Agatka, Ptynia, wspolczuje bolow glowy, mnie pare razy w zyciu to dopadlo to wyobrazam sobie, co Wy przechodzcie

Ptynia, a bierzesz cos na to nadcisnienie?