• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

cześć mamy polki we włoszech

ja mam takie dni, ze wole by moj byl przy mnie, ale tez dni gdy jak jedzie to tylko zamykam drzwi i hola ;)
Po przeprowadzce prawie 4tygodnie bylam tu sama i troche przez to bylo mi smutno, ale jak jade do domu do rodzicow, to smutku nie ma :) lubie wracac do zycia jakie tam zostawialm, oczywiscie nie jest takie same, ale lubie poczuc sie jak dawniej :tak:
Teraz np. padlabym, gdyby maz musial wyjechac, ostatnio gdy wyjechal, dojechalam do niego na pare dni i mamy tego efekty w postaci zaokraglajacego sie brzuszka ;)

ja tez ucięłam sobie komara ;-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dziekuje dziewczyny za zyczenia!!

eve ja tez nie lubie rozstan ale pomysl sobie jakie pozniej fajne sa powitania po rozlace;-):-D

kosmitka dziekuje ze pytasz,, Lorenzo juz prawie dobrze chociaz jeszcze cos mu w nosku zalega i kaszle z rana

Juz tylko kilka dni do usg masz w poniedzialek czy we wtorek? maz sie zdecydowal Ci towarzyszyc?

sicilpol pamietam jak jezdzilam do babci na wies i jak byla burza babcia zapalala gromnice w oknie i sie modlila a ja bardziej sie tej gromnicy balam niz burzy:-D
 
Kosmitko ja mojego P to tak normalnie w ciagu dnia praktycznie widze rano jak wychodzi do pracy o 7-ej, a potem wieczorem ok 19.30, wiec w zasadzie caly dzien sie nie widzimy, bo on w biurze, ja, albo w domu albo w pracy, w weekendy mamy czas dla siebie no i na urlopie.
sicilpol jak mieszkalismy nad morzem to tez strasznie balam sie wiatrow, burzy, raz to nawet przez kamping, na ktorym pracuje przeszla traba powietrzna....w zyciu czegos takiego nie widzialam, i nie chcialabym ponownie zobaczyc, choc i teraz w polsce tez rozne straszne zjawiska przechodza. Moja babcia tez zapalala gromnice, pamietam.
Teraz nie mieszkamy nad morzem a ja dalej mam stracha jak wieje i pada:shocked2:
 
Hej, hej ..ja tak tylko na chwile Jestem najedzona jak prosiak po obiedzie u prawie tesciowej....ale jednak musz eporaz kolejny rpzyznac ,ze fakatlnie gotuje....a co gorsze to to,ze musimy tam wrocic na kolacje. Udalo nam sie uciec do domu pod pretekstem,ze Mateusz nie mogl tam zasnac ..wiec porozwozilismy ciotki...i Mati rpzyznal w aucie i kima do teraz, ale juz w lozku naszym

w dordze powrotnej wstalipismy do bossi , bo musialam dokupic zakrecane tory lego duplo do pociagu...bo brakuje nam 6 sztuk zeby stworzyc podwojna petle...no i tu zonk ...wchodze a tam dzial zabawkowy pozamiatany i swieci p oustkami...w kacie lego byly tylko zwrotnice i to 3sz i 1 szt torow prostych ....no ladnie wymiotlo przed swiatami
Tak wiec torow nie ma....chyba kupie w necie na jakisj polskiej stronie i mi mama dowiezie 18stego

aaaaaaa..chyba jade na narty jutro do La thuile....zabijcie mnie ...nie wiem gdzie to ....zapewne w strone Francji heheh...nigdytam nie bylam.....ale jak to sie mowi zawsze musi byc ten pierwszy raz. wyjazd o 6.30 rano

A wszystkiego najlepszego Luczka!!!
 
strega, witaj w klubie moja tez gotowac nie umie, tzn wydaje mi sie, ze nie chce jej sie, bowiem np. jak zrobi parmigiane albo caponate to szal w trampkach...
Ale jesli chodzi o mieso...piersi kurczaka z mikrofalowki... ryby z mikrofali brrrr
Plus namietne jedzenie resztek sprzed tygodnia...
Ja jak na poczatku lezalam i bylam u niej to nie dosc ze mialam mdlosci, to mdlilo mnie na sam fakt jedzenia :eek:
I to nie to, ze jestem niewdzieczna, bowiem bardzo mi pomogla, ze gotowala, nic nie musialam robic... ale po prostu nie przepadam za taka kuchnia :dry:
A parmigiana czy inne pysznosci to tylko jak synek przyjezdzal ehh
 
Jesli chodzi o moja tesciowke, to nie powiem, gotuje, calkiem dobrze, ja praktycznie to od niej nauczylam sie wloskiej kuchni, tyle, ze ona nie lubi eksperymentowac, a ja znowu bardzo, mam to po mojej mamie:-). Natomiast jesli chodzi o gotowanie "w polskim stylu" to jestem lewa, kotlety, ziemniaki, pierogi i grochoweczke, tyle zrobie, zawsze mama gotowala w domu:zawstydzona/y:.
Moja tesciowa z kolei, nie wiem czy wasze tez tak maja, dzwoni np do mnie z tekstem, przyjedz bo zrobilam np flaczki, bo P. lubi....przyjedz bo zrobilam parmiggiane bo P. lubi....i tak zawsze. Juz sie smieje za kazdym razem jak dzwoni, na poczatku przyznam bardzo mnie to irytowalo:szok:, bo cholera nic tylko wszystko dla synusia i synusia, potem w koncu stwierdzilam, ze nie ma co konkurowac przeciez z tesciowa, wiadomo, co mama to mama, dla Wlocha szczegolnie;-). Fakt jednak taki, ze jak przyjezdzalismy do Polski, to moja mama tez gotowala tak by P. lubial:szok::eek:!!!
Jak idziemy od tesciowej na obiad to zawsze menu pod mojego P., ale dla mnie robi peperoni arrosto, choc tyle:-p.
 
Moja tesciowa dobrze gotuje ale tez nie lubi eksperymentowac a za to ciasta i torty robi najlepsze na swiecie i tu musze ja pochwalic ( nie wiedzialam ze kiedys to powiem;-)) ze czesto gotuje cos dla mnie bo wie ze lubie albo jak za czyms nie przepadam pyta czy zrobic mi cos innego;-) i naprzyklad zawsze jak gotuje verdure dla siebie to mi daje do domu bo moj m nie jada niestety zieleniny oprocz salaty, baklazanow griliowanych i cukini a jak urodzilam i Lorenzo lezal w szpitalu to gotowala mi obiad i kolacje na zyczenie tak ze jak wracalam wieczorem mialam gotowe jak zaprasza nas w niedziele to zawsze pyta co bysmy zjedli
Moja mama tez zawsze gotuje to co moj m lubi tak samo dla meza mojej siostry umie sie podlizac tesciowa:-D
 
no to u mnie to samo :tak:
z tym, ze tesciowa gotuje srednio :(
chodzi o to, ze raz na jakis czas to nawet ok, ale tak codzien to juz nie dla mnie :(
Pisalam Wam, ze na wigilie jedlismy pierogi, bowiem gdyby nei to to w ogole nic by nie bylo?
Na pierwsze swieto byly tortellini in brodo i koniec
a na drugie kielbasa i jakies tam contorno
Takze malo swiateczne, no ale fakt jest taki, ze tesciowa ma 78lat, bodaj mi sie chcialo w tym wieku sobie wode nawet zagotowac ;)

A moj maz to wcina wszystko :tak: procz chlodnika i ogorkow, zje nawet krowe z kopytami ;)
 
Moj P. w sumie to tez do wybrednych nie nalezy, jak go rozpieszczaja to nie jego wina;-), ale je wszystko, no poza mozzarella, na ktora nawet patrzec nie moze, ale to jedyna rzecz, ktorej nie przelknie. Tesciowa jak gotuje, to gotuje czasami 4 dania, dla P, dla drugiego syna, dla wnukow, kiedys jeszcze byl tesciu, ktory musial miec makaron rozgotowany a wszyscy pozostali al dente:-), a na koncu dla kobiet...wszystkochlonacych, niewymyslajacych:-). Na ale, jak sobie kobito wychowalas tak masz:tak:
 
reklama
dzien dobekek ,kochane...
cisza jak na sobotni ranek przystalo..
my juz po kolejnej imprezie,wszystko ladnie i zgrabnie poszlo,ale basta na jakis czas z festami...przypomnijcie mi moje slowa ,gdybym przez przypadek za tydzien napisa wam ze robie jakis obiad lub kolacje dla kogos..
zdjec narobilismy mase ,ale jakos nie podobaja mi sie za bardzo,jak cos ciekawego znajde to wstawie na nasz watek..
jakie na dzis plany?ja jeszcze nie wiem,wiem ze mam ochote na pierogi,wiec zaraz zaczne kombinowac..
milego dnia dziewczeta..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry