ptynia masz racje mnie sie wydaje,ze po weekendzie to ja mam taki balagan jakbym z tydzien nie robila nic...w piatek zaczynam sprzatac na super po pracy,koncze w sobote rano bo nie pracuje,a po poludniu jak mam chiare i r w domu sie zaczyna...rozgardiasz jak cos...a ze szkoda mi czasu na sprzatanie w czasie jak mozemy byc razem zostawiam na poniedzialek..wiec u mnie podobnie jak u ciebie...bo w poniedzialek jestesmy z chiara do wieczora same to posprzatamy i taty nie ma coby rozwalal...a wieczorem obydwoje maja malo sily na zrobienie bajzlu:-)sie zakrecilam mam nadzieje,ze cos zrozumialas z tego...
:-), bo jak pisze Ptynia i Ty z reszta tez, po weekendzie mam wrazenie, ze tsunami przeszlo przez mieszkanie! Niby nic nie robia konkretnego ci moi chlopcy, wrecz przeciwnie nawet odkurzaczem pojezdza po mieszkanku, ale ja mam wrazenie, ze jest potworny balagan
. U mnie obowiazkowo porzadne sprzatanie w poniedzialek zatem i w piatek. Wczoraj tez poprasowalam wszystko, bo przeciez w sobote 3 pralki zrobilam, ale caly tydzien padalo, wiec nazbieralo sie. Nie lubie tak, zawsze staram sie prac i prasowac na biezaco.
ona po za domem byla tylko w Wenecji w podrozy poslubnej tzn prawie 50 lat temu
ciaga noskiem a Jak u Was???
teraz to normalnie juz sie rodza cwane;-)