Witajcie,
my juz przetransportowani do Monterotondo. Wczoraj pojechalismy do Folloniki do ruskiego sklepu, zeby choc kapuste kupic, a tu kiszka, sklep zlikwidowany a na jego miejscu....chinczyk

. Kurcze, sieją ich czy jak? No tak liczylam na ten sklep, nie przyszlo mi w ogole do glowy ze moze go nie byc. Pare miesiecy temu byl jeszcze. Tak wiec kiszka z bigosu bedzie, i z pierogów i z barszczu, nie wiem czy jeszcze mozna gdzies dostac takie rzeczy do polskiego menu:-(
Obrazki zrobilam, nasz Wielebny się zachwycal, a nie latwo z niego jakis komplemnt wydusic, wiec sie ucieszylam ze sie spodobala moja praca.
Dzis w planach sprzatanie jeszcze pranie, prasowanie, czyli nic nowego

A i jeszcze partia sporych zakupow i prezenty dla Macka czyli to co tygryski lubia najbardziej

Pozdrawiam wszystkie i każdą z osobna!