Ilonka, ale wcale nie jest powiedziane, że nagle na zawołanie masz tę miłość czuć. większość mam twierdzi wprawdzie, że tak ma od samego początku, ale nie wiem do końca, czy im wierzyć. niektóre twierdzą, że miłość rodzi się razem z dzieckiem, a jeszcze inne przyznają, że przychodzi później, nawet kilka miesięcy po porodzie, bo się najzwyczajniej uczą maluszka i dopiero zaczynają coś czuć przy lepszym poznaniu. taki dzieć to nowy, odrębny (mimo wszystko) człowiek, na dodatek niesłychanie wymagający, ja jakoś nie dziwię się że niektórym z nas kochanie go nie przychodzi tak na pstryknięcie. ja też nie mogę jeszcze powiedzieć że tego dziecia w brzuchu kocham, chociaż jak myślę o nim "moja tolka" to jakoś cieplej mi się robi. ale żebym tryskała macierzyńską miłością, oj, to jeszcze nie. powoli, wszystko się pojawi, jestem tego pewna.
a depresja poporodowa to normalna choroba jest, to tak jakbyś po porodzie zapalenia płuc dostała, też byś się maleństwiem nie zajmowała. trzeba wtedy lekarstwa brać i się podleczyć, tyle. zdarza się co 10-tej matce, a coraz więcej jest doniesień, że częściej. takie życie. niektóre mają cukrzycę ciążową, niektóre depresję poporodową. żadnej z nas nie życzę, ale na wszystko są sposoby. najważniejsze to poprosić o pomoc w razie czego, zasygnalizować, że coś jest nie tak.