reklama

Dieta matki karmiącej i wszystko co chciałybyście wiedzieć o karmieniu piersią!

Temat na forum 'Dzieci urodzone w lipcu 2014' rozpoczęty przez fionka84, 6 Styczeń 2014.

  1. fionka84

    fionka84 Fanka BB :)

    W związku z gorącą dyskusją jaką mamy na głównym, myślę że warto założyć nowy wątek, żeby nasze rady, przemyślenia i pomysły nie umknęły w natłoku postów. Najwyżej któraś moderatorka wyrzuci wątek lub coś z zmieni. Zaznaczę tylko, że nie chcę nikogo oceniać, wywierać presji czy pisać, że coś jest gorsze lub lepsze. W tym wątku chciałabym, żebyśmy się wspierały i dawały rady, tym które o to poproszą. Mimo, że do karmienia jeszcze dużo czasu, to myślę, że warto już dziś o tym pomyśleć i poukładać, żeby później było już z górki. Od razu mówię, że nie jestem ekspertem w tej dziecinie, po prostu mam hopla na tym punkcie, ale w razie czego służę radą.

    Zacznę (i powtórzę) od moich przemyśleń. Od początku ciąży nastawiałam się na karmienie piersią. Choć w gazetach i książkach pełno jest idyllicznych obrazków mamy karmiącej - ciężko jest znaleźć fakty i dobre rady na kłopoty, jakie mogą się pojawić. Nie wiem jakie są wasze oczekiwania i doświadczenia, ale często wywierana jest na młode mamy presja naturalnego karmienia, natomiast ciężko jest znaleźć mądrą i cierpliwą osobę, która by nam pokazała na czym to polega. Każda z nas wie, jakie są zalety karmienia piersią i każda może mieć różne powody do tego by to robić lub nie. Ale ja w tym miejscu chciałabym wszystkie z was gorąco namówić do tego, abyście spróbowały chociaż dać swojemu dziecku (i sobie) coś niezwykłego, do którego mam nadzieję, będziecie wracać słodkim wspomnieniami. Wszystkie z nas chciałyby, żeby było tak słodko. No i tu zaczynają się problemy, bo nie zawsze tak jest. Oczywiście życzę wam, żeby maluszki bezproblemowo przystawiły się do piersi. Ale co wtedy, kiedy zaczynają się schody? Po pierwsze nie poddawać się, starać się myśleć pozytywnie, choć wiem jakie to trudne, kiedy piersi są obolałe, podrażnione, czasem do tego stopnia, że leje się krew, dziecko płacze, mama z teściową zaczynają swoje komentarze, a nam się wszystkiego odechciewa. Spróbujcie się odciąć, zamknąć w sypialni z dzieckiem, włączyć ulubioną muzykę, zrobić coś co sprawi wam przyjemność. Trzeba też zdawać sobie sprawę z pewnych faktów.

    Wiele słyszy się opinii: "Nie miałam mleka, dlatego nie karmie naturalnie", albo "Moje mleko było za chude". Szczerze jak słyszę takie teksty, to mam ochotę na dłuuuuuuuuuuugi wykład... i (może to zostawię dla siebie). Wiadomo, że po cesarskim cięciu ten pokarm może pojawić się później, ale ZAWSZE JEST. Co więcej ten pierwszy pokarm nazywany siarą jest najcenniejszy (pełen przeciwciał odpornościowych) i to coś co już nam się nie przytrafi, czego nie możne kupić za żadne pieniądze, więc jeśli nie chcecie karmić dłużej, to dajcie dziecku choć te kilka dni. Jest wiele szkół karmienia, niektóre mówią, że trzeba dziecko karmić na żądanie, inne, że tylko przez pierwsze dni, a później już co trzy godziny. U mnie było coś pośredniego, bo przez kilka pierwszych tygodnie młody był karmiony na zawołanie, później jego rozkład dnia i karmienia sam się unormował i mniej więcej co trzy godziny wychodziło karmienie.

    Kolejna rzecz to jak długo powinno trwać karmienie. Znam osoby, które co 5, 10 czy 15 minut zmieniały piersi do karmienia i co... i tu kolejny błąd. Mama martwiła się, że maleństwo co chwilę chce jeść, nie przybiera na wadzę, ale co się dziwić. Nie wiedziała, że pierwsze 5-10 minut to bardzo płynny lekkostrawny pokarm, który głównie zaspokaja pragnienie. Nasze mleko zmienia się podczas jednego karmienia i można je podzielić na trzy fazy. (Nie chce was skłamać ile one trwają i jak dokładnie się nazywają, więc polecam książkę "Język niemowląt" i rozdział poświęcony karmieniu piersią). Druga faza to pokarm bardziej wartościowy, a trzecia to ten najbardziej sycące i tłuste mleko. Nie oczekujmy od noworodka, że karmienie będzie ponad 40 minut i naje się do syta. Maluch wymęczony porodem pewnie będzie domagał się częściej cyca, bo nie zapominajmy, że ssanie to ciężka praca, przy której można się spocić (dlatego np. poleca się troszeczkę odkryć maleństwo).

    Kolejny fakt, to to że mleko matki dostosowuje się do potrzeb dziecka i tak mleko w okresie noworodkowym różni się od tego, które ssie roczny malec.

    Podstawą prawidłowego karmienia piersią się prawidłowe przystawienie, I tu należy pamiętać, że przy prawidłowym przystawieniu nic nie powinno boleć! Nie wiem do końca, jak to z tym jest. Ja byłam zbyt dumna i wierzyłam, że sama sobie poradzę z moimi problemami. Czasem nawet zastanawiam się, czy piersi nie muszą po prostu swoje przejść, taki chrzest na początku karmienia, podrażnienie itp. U mnie początki były bardzo trudne, popękane brodawki, z których sączyła się krew, zapalenie piersi, na które nic nie działało, gorączka powyżej 41 stopni i wizyta w szpitalu, leki... Ale byłam baaaaaaaaaaaaardzo zawzięta. Strasznie mi zależało na tym, żeby naturalnie karmić. Na mojej drodze było wiele zakrętów i chwil zwątpienia, ale patrząc z perspektywy czasu jestem bardzo dymna z siebie. Karmienie dużo mi dało (nie tylko wygodę utratę wagi, czy oszczędność), ale wielką satysfakcję i niezastąpione chwilę bliskości i niesamowitej więzi.

    Na czym tak naprawdę polega prawidłowe przystawienie? Ano na tym, żeby dziecko złapało całą brodawkę wraz z otoczką, tzn. tym ciemnym otaczającym sutek. Oczywiście bez przesady - mamy różne wielkości otoczek, a w ciąży dodatkowo się powiększają (tak dla ciekawostko, ponoć po to właśnie by były bardziej widoczne dla dziecko), wiec ta otoczka nie musi być cała. Ważne, żeby pierś była stosunkowo głęboko. Kiedy poczujemy ból, oznacza to dziecko nieprawidłowo uchwyciło pierś i trzeba zrobić to od początku. Jak? Otóż najbardziej polecanym sposobem jest włożenie swojego małego palca do buzi malca, by ten puścił brodawkę i spróbowanie od nowa/

    Należy zwrócić uwagę na odgłosy jakie wydaje dziecko podczas ssania. Nie powinniśmy usłyszeć mlaskania, bo oznacza to nieprawidłowe przystawienie. Możemy natomiast zauważyć miarodajne poruszanie buzią.

    Niektóre z nas mają lub będą mieć obawy przed zaduszeniem noworodka. Pierś należy przyłożyć bowiem bardzo blisko buzi. I tu pomaga nam matka natura, bo każdy mały brzdąc ma słodko zadarty nosek.

    Pozycję do karmienia. Najważniejsze to wygoda matki i dziecka. Proponowany fotel plus podnóżek dla mamy i np. poducha, bo wiadomo, nawet trzy kilo naszej cudownej słodkości z czasem ciąży i ręce odpadają. Są trzy główne pozycje: klasyczna, spod pachy i leżąca, wspomina się też o krzyżowej. Tak na prawe to można kombinować, ważne żeby znaleźć pozycję odpowiednią dla siebie i dziecka. Oto ilustracje jakich pełno w necie, można sobie poszukać i poćwiczyć np. na lalce czy misiu http://razemlatwiej.pl/gfx_news/pozycje_nowyi_632.jpg

    Bezpieczeństwo podczas karmienia i głównie mam na myśli pozycję i miejsce karmienia. Wiadomo po porodzie jesteśmy przemęczone, dziecko również i najlepiej było by nam karmić nie wychodząc z ciepłego łóżka, czy milusiej kołderki, szczególnie w nocy. Tyle tylko, że jest to trochę niebezpieczne. Podczas karmienia wydzielana jest oksytocyna (ta sama która powoduje skurcze podczas porodu - dlatego w ciąży nie powinno się drażnić sutków ze względu na ryzyko poronienia lub porodu przedwczesnego). Otóż hormon ten w czasie laktacji powoduje poczucie senności, zarówno u matki jak i u dziecka. I tu zaczyna się robić niebezpiecznie. Bo co wtedy kiedy zaśniemy i wypuścimy dzieciątko z rąk, lub przydusimy kładąc się na dzieciątku. Nie chce to szerzyć złych scenariuszy. ale o nieszczęście nie jest trudna. Oczywiście jest wiele matek karmiących w łóżku i wszystko jest ok, ale lepiej chuchać na zimne. Stąd właśnie wzięła się moja propozycja fotela z podnóżkiem i ewentualnie poduchą ( z kocykiem dla ciepełka w nocy) ustawionego obok łóżeczka. I kiedy dziecko się już naje, "odbijamy" dziecko i kładziemy je do jego własnego łóżeczka, a sami idziemy spać.

    Miejsce i otoczenia karmienia - jak już pisałam o mojej wizji mięciutkiego fotela tak teraz chciałabym podjąć temat bardziej otaczającej atmosfery. Początki karmienia bywają trudne - więc potrzebna nam będzie cisza i spokój, miejsce odosobnienia, Później już będzie łatwiej i park czy samochód nie będzie dla nas wyzwaniem, ale teraz polecam sypialnie swoją lub dziecka, lekko przytłumione światło, jeśli lubicie to muzyka... Ważne żeby skoncentrować się tylko na dziecku, na ciepłym mleku wypływającym z piersi, ciepłej i mięciutkiej skórze naszego pachnącego bobasa i pozytywach macierzyństwa. Poproście męża o to żeby nikt wam nie przeszkadzał, wyłączcie telefon i spróbujcie się oderwać od innych problemów. Zobaczycie, że się uda!
     
    Ostatnia edycja: 7 Styczeń 2014
  2. kopacz

    kopacz Mummy :)

    potepicie mnie jak napisze ze ja z niechecia podchodze do karmienia piersia??NIGDY nie lubilam dotyku piersi,znaczy jak ktos mi je dotykal...sama nie lubie tez sie tam dotykac...a juz jak ktos to robi to mi nie dobrze...wiec nie wiem czy przemoge sie i pozwole dziecku...pewnie przebole i jakis miesiac bede probowac...jak nie to bede sciagac i dawac w butelce :( jakies rady dla mnie?
     
  3. reklama
  4. .jagódka

    .jagódka Fanka BB :)

    "Zaznaczę tylko, że nie chcę nikogo oceniać, wywierać presji czy pisać, że coś jest gorsze lub lepsze." Fionko już to zrobiłaś zakładając wątek o takim, a nie innym tytule. Nie dla każdego karmienie jest FAJNE. Dla większości matek, które znam to był, przynajmniej początkowo, koszmar. Nie czarujmy się, to nie jest ani łatwe, ani przyjemne na początku.
    I jeszcze jedno utrata wagi przy karmieniu piersią - mocno dyskusyjny temat, nie każda kobieta przy tym chudnie.
    Ja chciałabym karmić, ale mam złe doświadczenia, nie wiem czy teraz się uda, jeśli nie to trudno. Na butelce też da się żyć. Nauczyłam się nikogo nie oceniać w tej kwestii i szanować zdanie innych kobiet, nie znoszę tej wszechobecnej propagandy. Podsumowując: karmienie piersią - jestem jak najbardziej na tak, jeśli kobieta i dziecko mają do tego predyspozycje i nikt na tym nie traci zdrowia - psychicznego też.
     
  5. malgorzatkar

    malgorzatkar Moderator

    powiem ci tak: w pierwszej ciąży mówiłam, że nie będę karmić, potem powiedziałam, że dla odporności z dwa miesiące wytrzymam, bo to dla mnie nie było nic jakiegoś takiego super ekstra, jak wszyscy zachwalali, a im więcej zachwalali, tym bardziej się utwierdzałam, że ja karmić nie będę! kupiłam laktator dobry, dwie butelki z zamiarem kupna więcej i postanowiłam, że będę odciągać i podawać butelką. a już na pewno jak zacznie boleć, czy będą jakieś problemy, nie będę się zarzynać, tylko przejdę na mm.... po porodzie w drugiej dobie okazało się, że Ola spadła z wagą już na granicę tych 10% i trzeba podać jej mm, a ja....poryczałam się jak głupia, że nie mam pokarmu. w domu walczyłam z nawałem, zapaleniem, guzami i karmiłam 18 miesięcy! jakoś mi się tak poprzekręcało w głowie, jak urodziłam.... no i przekonała mnie bardzo ekonomia karmienia piersią: jak M kupił puszkę mm i przeliczyłam, ile by trzeba było miesięcznie wydawać, zrobiło mi się słabo... kolejne plusy, które mnie przekonały: idę na spacer, nie muszę brać butelek, patrzeć, czy woda w odpowiedniej temperaturze, tylko znajduję jakieś ciche miejsce, zakrywam się pieluszką/szaliczkiem i karmię. to samo na zakupach, jak już trochę starsza była, nie przejmowaliśmy się, że zamiast planowanych 30min zeszło się ponad 2h (jak korki złapały, albo spotkało się znajmych, ten sam plus był), w nocy nie trzeba wstawać, rozbudzać się, żeby ugrzać wodę, dokładnie odmierzyć mieszankę, tylko przekładasz bobasa z łóżeczka do łóżka, wyjmujesz cyca i jak się znów obudzisz, to przekładasz spowrotem do łóżeczka :p

    cycowanie jest fajne, co nie znaczy, że jest łatwe i przyjemne. cycowanie to też wyrzeczenia i ograniczenia. niestety, nie napijesz się winka, nie zjesz wszystkiego, przynajmniej na początku, boli jak cholera na początku, są strupy, są nawały, zastoje (miałam zastoje i guzy nawet pod koniec karmienia, co niby przy tak dużym dziecku to niemożliwe....). nie wszędzie da się karmić piersią, pokoje dla matek z dzieckiem w marketach i stacjach benzynowych są nieraz śmierdzące, w parku chociaż byłam przykryta kilka razy ktoś się krzywo spojrzał (chociaż przeważnie spotykałam się z miłym podejściem, nawet mi gratulowano, że nie przestałam karmić po 6 czy 12 miesiącach, tylko dalej ciągnę). nie ubierzesz ślicznego usztywnianego biustonosza, bo ciężko go zdjąć do karmienia.... nieraz z zaskoczenia wypłynęło mleko z piersi i chodziłam z plamami na bluzce.... nie założysz sukienki, bo też nie da rady w niej łatwo nakarmić... są ograniczenia, ale da się przeżyć. 18 miesięcy dałam radę, potem bym karmiła dalej, bo pokarm był, ale byłam już zmęczona, chciało mi się winka i biustonosz ładny oraz przespać całą noc :)
    a te mamy, które nie dały rady, ale próbowały, nie potępiam, nie krytykuję, próbowały, mówi się trudno, nie wiem, czy teraz dam radę karmić, myślę że tak, aczkolwiek może się coś zdarzć, że nie dam rady: coś z moimi piersiami, może dziecko nie da rady ssać, jakaś alergia (bo w tym przypadku, jeśli by wyszło, że mam prawie nic nie jeść bo dziecko ma alergię, poddam się i przejdę na mm... zdrowie psychiczne jest ważne bardzo!).... ciężko mi tylko zrozumieć mamy, które nawet razu nie spróbowały przystawić... ciężko mi zrozumieć też te, które odstawiają, bo mają chudy pokarm czy niewartościowe mleko....
     
    Ostatnia edycja: 6 Styczeń 2014
  6. elifit

    elifit Fanka BB :)

    Każde dziecko inaczej sie przystawia, niektóre łapią od razu a inne nie. Z moim nie było problemu, karmiłam 20 miesięcy. Przestałam z tego samego powodu co malgorzatakar. Marzyłam żeby noce przesypiac.
    Niestety tak długie karmienie zmieniło mi piersi. Szczególnie brodawki. Nie łudźmy sie mało kiedy piersi wracają do stanu sprzed ciąży.
    Jeśli chodzi o początki to rzeczywiście est ciężko. U mnie zapalenia nie było ale zastoje i owszem. Co trzy miesiące kryzys laktacyjny. Dla niektórych pań jest to zbyt wiele i przestają. Nie jest to powód do wstydu.
    Teraz też zamierzam karmić długo ale tak naprawdę nie wiadomo co los przyniesie :)
     
  7. lui85

    lui85 Fanka BB :)

    fajny watek!!!!!!!
    ja napisze tak bylam wielka przeciwniczka karmienia piersia, jezeli chodzi o moja osobe bo kobiety karmiace piersia zawsze mnie jakos tak wzruszaly i milo bylo "lypnac" okiem. Ale jak dla mnie byla to jakas abstrakcja to nie wyobrazalam sobie siebie w roli DYSTRYBUTORA mimo duzej wiedzy na temat pokarmu i samej laktacji do czasu........ porodu, na szczescie wszelkie problemy z piersiami, jakies kryzysy laktacyjne sa mi obce, malo tego karmie piersia do teraz swojego starszego synka. polecam bardzo o ile nie koliduje to z waszym podejsciem i zdrowiem- psychicznym..... znam wiele dziewczyn ktore "zarzynaly" sie i wlaczyly bardzo dlugo o to by karmic dzieci piersia, wiem ze kosztowalo je to duzo zdrowia psychicznego a to jest moim zadnaiem najwazniejsze bo smutna, zdolowana, wykonczona mama jest gorsza niz nie karmienie piersia.
     
  8. dzikuska

    dzikuska Wrześniowe mamy'06

    kopacz rada dla ciebie to NIE MYŚLEĆ O TYM TERAZ. :) po co jeszcze 6 miesięcy myśleć czy będę karmiła czy nie?
    co ma być to będzie. zobaczysz po porodzie zmienia się caly świat :)

    ja przy moim pierwszym dziecku byłam nastawiona na karmienie piersią i to bardzo. do głowy mi nie przyszło ze przystawie dzieciaka a on będzie sie odpychal rączkami ze nie chce dotyku. i do tego brak odruchu ssania. dopiero pózniej wyszlo za duze napięcie mięsniowe. ale o tym to osobny temat.
    ja zero butelki zero laktatora... masakra była, zalamalam sie okropnie. wyłam po nocach z żalu.
    teraz mam nastawienie co ma być to będzie. i nadzieje ze bedzie cyc :)
     
  9. fionka84

    fionka84 Fanka BB :)

    Jagódka jak widzisz są mamy, które nie miały problemów z przystawieniem do piersi. Sama mam kilka w gronie koleżanek, które nie wiedzą co to ból, nawał mleczny czy zapalenie piersi. Mój maż też jest fajny, choć mnie czasem wkurza. Ciąża też jest fajna, mimo wielu przykrych dolegliwości i uczuć. Ot takie porównanie. Przyznam szczerze, że jestem trochę stronnicza. Ale to wynika z mojej wiedzy, doświadczeń swoich i innych oraz mojego zdania, którego będę bronić. Nie mam nic do tego jeśli, ktoś nie karmi piersią, bo mu na tym nie zależy, bo są jakieś komplikacje zdrowotne lub po prostu się nie udało, bo np. nie udźwignięto tego emocjonalnie, ale tłumaczenie się brakiem lub za chudym mlekiem już mnie wkurza. Bo po co samą siebie oszukiwać i środowisko i dorabiać do tego ideologię. Często po prostu nie mamy wsparcia w otoczeniu, pozytywnego nastawienia w nas samych i wśród bliskich lub dostępu czy chęci do fachowej wiedzy. Po to są przecież położne, poradnie laktacyjne i nie bójmy się korzystać z ich rady. Ba są nawet internetowe porady doradców laktacyjnych- gdzie bez wychodzenia z domu pomogą nam przezwyciężyć nasz problem. Róbcie jak chcecie, nikt nie jest tu żeby was potępiać, ale dzielić się doświadczeniem.

    Jeśli chodzi o utratę wagi to nie mówię, że tak jest we wszystkich przypadkach. To zależy od naszego organizmu i sposobu w jaki się odżywiamy. Moja waga po porodzie szybko spadała, bo karmiłam piersią. Ale też dieta po urodzeniu synka znacząco się zmieniła (przynajmniej na początku) niż ta w ciąży. Tak jak już któraś dziewczyna pisała - karmienie oznacza pewne ograniczenia, są produkty zabronione np. jedzenie smażone, wzdymające, kakao zawarte w czekoladzie jak i w innych słodkościach, więc to też ma wpływ na naszą wagę. Ja podczas karmienia nie zauważyłam znaczących wahań cukru. Na początku nawet miałam zahamowanie apetytu, spowodowanego urodzeniem dziecka, nową sytuacją itp.

    Dzikuska mój synek też miał wzmożone napięcie mięśniowe, tyle tylko że mój mógł ssać całą dobę, dlatego też dość szybko zdecydowaliśmy się na smoczek, bo pewnie wisiałby mi na cycku cały dzień.

    Kopacz poczytać możesz, ale nie nakręcaj się. Zobaczysz po porodzie. Może będziesz tą szczęściarą, której uda się karmić bezproblemowo, a twoje podejście się nagle odmieni? Czas pokaże, a ty w tym czasie się zrelaksuj i napij herbaty z mlekiem hahahahahaha (co do bawarki to żartuje, nie ma udowodnionego działania pobudzającego laktację).
     
    Ostatnia edycja: 7 Styczeń 2014
  10. reklama
  11. ewusia34

    ewusia34 Fanka BB :)

    słowa wyjęte z moich ust:)
    Karmiłam 3 dzieci.Pierwsze 2 lata,drugie i trzecie rok.Bywało trudno i kryzysy ale nie poddawałam się i próbowałam.Niektóre mamy myślą,że nie maja pokarmu bo ściągają na początku z piersi 15-30 ml.Na początek tyle dzidzia pije ile potrzebuje a produkcja mleka wzrasta wraz z zapotrzebowaniem.Jestem skora do wyrzeczeń na ten okres czy to poł roku czy więcej,tym bardziej że zyskuję się i na pieniążkach,wygodzie i na figurze:)(w znanych mi przypadkach)
     
  12. elifit

    elifit Fanka BB :)

    Jeśli chodzi o wagę to rok mi zajęło powrót do wagi sprzed ciąży. Po sześciu miesiącach karmienia nie ma się co cudu spodziewać :cool2:
     

Poleć forum