• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Dolegliwosci ciazowe, objawy, zachcianki

mi zaczeły lekko palce puchnąć, ale naprawdę lekko obrączkę mogę ściągnąć ale z trudem.. P. zakazał mi zakładać, ale nie wyobrażam sobie chodzić bez więc noszę ;) za to wysiadanie z auta, podniesienie się z łóżka kiedy leżę na plecach to już idzie ciężko.. czuję się jak ORKA!
mam wrażenie że przez 3 dni świąt przytyłam z 10kg..
 
reklama
Strzyga to widzę, że się szykujesz już z P. Może to jego sprawka, tak chciał wywoływać. Te puchnące palce i nogi to też objaw zbliżającego się porodu. Widziałam jak w szpitalu dziewczyny rodzące nie mogły palców u ręki zgiąć, taki nabrzmiałe były.
Ja przez Święta też miałam trochę palce nabrzmiałe ale to chyba z przejedzenia i ciśnienie pewnie było większe.
 
Strzyga - uuu no to coś się zaczyna dziać. Ten czop to taka gęsta galareta w dużej ilości, podbarwiona krwią. Jest to tak inne od normalnej wydzieliny (nawet tej w zwiększonych ilościach), że na pewno poznasz że to jest to.

Ja tez się jakoś 'dziwnie' czuję. Ale to już od kilku dni. Mam wrażenie że coś się kroi, ale może to tylko mi się wydaje. Skurcze i twardnienie brzucha od kilku dni mam cągle, ale trochę potwardnieje i przestaje więc się tym na razie nie przejmuje. No i mam też takie ostre kucie w pochwie, te ukucia są regularne. Tzn np przez 5 minuty co chwila mam takie ostre ukucie, mniej więcej w regularnych odstępach czasu, a potem przechodzi. Może szyjka się powoli skraca. Jutro mam ktg,a pojutrze usg.
 
ja też zaczynam puchnąć :( na buzi - no i cała jestem jakaś taka rozlazła.
Spanie - szkoda gadać.
Od dziś nie jem słodyczy (tzn. tych w postaci czekoladek, cukierków, ciasteczek itd.) Owoce wcinam!
Zobaczymy jak długo wytrzymam... bo ja nawet nieświadomie potrafię wyjąć coś z szafki, odpakować i nagle "ocknąć się" z czekoladą w ustach:eek: - jak nazwać taki stan? - jakaś hipnoza?
 
Dorota - to jest obronna reakcja Twojego organizmu na rażący spadek stężenia węglowodanów we krwi. Twój mózg na chwilę wyłącza wszystkie funkcje, poza tą jedną, konieczną do przeżycia i masz przez to drobny reset pamięci. :P (Swoją drogą też tak mam...)

Jutro mam wizytę u Pani Doktor to zapytam o to puchnięcie dla świętego spokoju... Ale chyba zlokalizowałam źródło swędzenia. Piesa przywlokła ze sobą coś małego, ośmionogiego i żądnego mojej krwi. Nienawidzę jej :/
 
Strzyga ja najpierw zaczęłam puchnąć a potem porzuciłam słodycze:-D
Ale tak tak na pewno mi brakuje czekolady!!!
A tak poważnie to przy Szymku buzia spuchła mi jakieś 3-4 dni przed porodem. I było tak jeszcze z tydzień po porodzie.

Hmm, ten twój piesek ostatnio kłopotliwy..
 
Dorota, ona chyba przeczuwa, że niedługo straci specjalne względy nie tylko u mnie (bo u mnie straciła w połowie ciąży, jak zaczęłam czuć ruchy), ale też u P. i w związku z tym robi nam swoiste "ja wam pokażę!". Bo o ile za przyniesienie do domu insektów ciężko ją winić, o tyle kuweta na wykładzinie była wyrazem czystej złośliwości.

Co do puchnięcia, to wyczytałam dziś, że organizm zatrzymuje wodę na wypadek dużej utraty krwi podczas porodu
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry