reklama

Drugie dziecko - czy dam radę

mollyyy

Fanka BB :)
Hej dziewczyny, mam synka 1.5 roku i zaczynam sie zastanawiać z mężem nad drugim dzieckiem. Ja bardzo bym chciała ale przeraża mnie logistyka życia. Mąż pracuje na etacie do 15.30 i później często zaczyna druga pracę koło 18 - 20 więc wieczory jestem sama. Dodatkowo pracuje też często w weekendy, wyjazdowo wiec duzo jestem sama. Z jednym dzieckiem nie jest to problem, daje rade ale nie wiem jak z dwójką będzie, czy sobie poradzę. Nie mamy rodziny na miejscu. Przerażają mnie wieczory, póki co usypiam syna lezac koło niego, czasem trwa to nawet godzinę. Jak dziewczyny z dwójką dzieci sobie radzicie wieczorami jak jestescie same? Kąpiele, karmienie lulanie? Jak ogarnąć wyjście z dwójką maluchów? Póki co mieszkamy na 2 piętrze bez windy wiec przed ciąża konieczny bedzie kredyt i zmiana mieszkania. Czekam na jakieś historie dziewczyny, które są czesto same z dwójką dzieci i sobie radzą świetnie. I jeszcze jedno pytanie, czy tez miałyście przed drugą ciążą takie myśli że nie mozliwe jest żebyście pokochaly jeszcze jedno dziecko tak mocno jak pierwsze? Tak mocno kocham syna ze nie wyobrażam sobie żeby pokochać jeszcze jedno dziecko tak mocno, boję się też, że nie bede miala dla syna tyle czasu co teraz i na tym straci a z drugiej strony myślę o nowym dzieciątku, któremu nie bede poświęcać po urodzeniu tyle czasu ile poświęcałam pierwszemu, te wszystkie drzemki kontaktowe itp
 
reklama
Cześć! Ja jestem taką mamą, mój mąż jak jest w domu to dużo mnie odciąża, ale dużo czasu spędza w delegacjach poza domem.

Mamy dwoje dzieci 2 i 4 lata.

Generalnie początek jest ciężki, nie ma co owijać w bawełnę ale na pewno jest to do ogarnięcia.

Co do pokochania miałam takie same myśli, ale oczywiście, że pokochasz. Jak dla mnie te miłości są inne ale równie silne. Dzieci są inne więc kocha się te inne cechy ale równie mocno:)

Pojawia się zazdrość na początku ale nie ma nic piękniejszego niż patrzenie na miłość rodzeństwa. U mnie młodsze dziecko jest zapatrzone w starsze jak w obrazek. Nie wyobrażam sobie, że któregoś z nich nie mieć.

Powodzenia:)
 
U nas roznica 2 lata i 3 miesiace, obecnie synek ma prawie 3 lata, a coreczka prawie 8 miesiecy.
Bez koloryzowania uwazam, ze jest ciezej niz sie spodziewalam, jednak u mnie duzy wplyw na slabe samopoczucie mial traumatyczny drugi porod.
Jak chodzi o karmienie, usypianie, spacery itd. to moim zdaniem nie ma sensu nad tym myslec, bo dopiero jak jestes w danej sytuacji to wpadasz na rozne rozwiazania i zawsze da sie cos wymyslic - mnie przez okres 4 trymestru ratowala chusta i maz gotujacy obiad na kolejny dzien wieczorem 🙈
 
Popatrz na to tak: jak chcecie wczesniej zmienić mieszkanie to minimum pół roku. Doliczmy, że starania mogą potrwać, to dorzućmy dla zasady 3-6m. Ciąża 9. I na dobrą sprawę masz starsze dziecko w przedszkolu jak młodsze się urodzi. Spokojnie będziesz mieć czas na drzemki kontaktowe i czas 1 na 1 :) ja bym się skupiła na pierwszym własnie tak do etapu przedszkola, większej samodzielności, momentu, kiedy już zabawi się sam klockami, rysowaniem, a potem myślała o drugim, bo to zupełnie zmienia perspektywę.
 
Jak to ogarnąć?

Po prostu działasz. Im więcej się myśli, tym trudniejsze się to wydaje.

Różnica wieku między moimi dzieciakami wynosi 10,5 miesiąca. Tak wyszło. Do tego pies do wyprowadzania. Jak jesteś w takiej sytuacji to ogarniasz. Dużo zależy od ciebie i twojego podejścia. Ja miałam jeszcze rehabilitację itp. Mąż delegacje zagraniczne. Starałam się, by dzieci były dość samodzielne. Od 3 rz było przedszkole. Jak to ogarnęłam? Nie wiem. Nie myślałam, po prostu żyłam.
 
Hej dziewczyny, mam synka 1.5 roku i zaczynam sie zastanawiać z mężem nad drugim dzieckiem. Ja bardzo bym chciała ale przeraża mnie logistyka życia. Mąż pracuje na etacie do 15.30 i później często zaczyna druga pracę koło 18 - 20 więc wieczory jestem sama. Dodatkowo pracuje też często w weekendy, wyjazdowo wiec duzo jestem sama. Z jednym dzieckiem nie jest to problem, daje rade ale nie wiem jak z dwójką będzie, czy sobie poradzę. Nie mamy rodziny na miejscu. Przerażają mnie wieczory, póki co usypiam syna lezac koło niego, czasem trwa to nawet godzinę. Jak dziewczyny z dwójką dzieci sobie radzicie wieczorami jak jestescie same? Kąpiele, karmienie lulanie? Jak ogarnąć wyjście z dwójką maluchów? Póki co mieszkamy na 2 piętrze bez windy wiec przed ciąża konieczny bedzie kredyt i zmiana mieszkania. Czekam na jakieś historie dziewczyny, które są czesto same z dwójką dzieci i sobie radzą świetnie. I jeszcze jedno pytanie, czy tez miałyście przed drugą ciążą takie myśli że nie mozliwe jest żebyście pokochaly jeszcze jedno dziecko tak mocno jak pierwsze? Tak mocno kocham syna ze nie wyobrażam sobie żeby pokochać jeszcze jedno dziecko tak mocno, boję się też, że nie bede miala dla syna tyle czasu co teraz i na tym straci a z drugiej strony myślę o nowym dzieciątku, któremu nie bede poświęcać po urodzeniu tyle czasu ile poświęcałam pierwszemu, te wszystkie drzemki kontaktowe itp
Między dziewczynami mam różnice niecałe 2 lata. Mąż zazwyczaj pracuje do 22. Z weekendami. Jak wróciłam do pracy to się dosłownie na klatce mijaliśmy kiedy młoda była w łóżeczku.
Starsza parę godzin dziennie w żłobku.
Kąpiel na początku młodsza w wanience na podłodze i starsza pomagała. Jak tylko usiadła to razem kąpane do dzisiaj. Starsza też zasypiała kontaktowo i odkładałam po zaśnięciu do jej łóżka. Młodsza fartem zasypia sama po włożeniu do łóżeczka. W marcu będzie trzecia córa (dziewczynki będą miały 3.5 i 1.5 roku).
Tak, miałam opory i zastanawiałam się czy pokocham tak bardzo. Po porodzie minęło.
Starsza na początku była zazdrosna ale krótko. Tylko, że ja starszej nie uciszalam w trakcie zabawy nawet jak młodsza spała. Zazdrość więc występowała tylko przy karmieniu. Pokazywałam jak karmie, pozwalałam dotknąć piersi i zaczęła się przytulać w trakcie karmienia, czytałam jej też wtedy. Jak była butelka to pozwalałam jej trzymać. Obecnie są bardzo za sobą.
 
Ja mam dzieci z różnicą 1,5 roku. Starsze (synek) będzie miał w marcu 6 lat.
I powiem Ci, że w dzień dawaliśmy radę. Synek mimo, że młodziutki, to pomagał jak umiał. Podawał pieluchę, starał się sam ubierać, wychodziliśmy prawie codziennie na spacery. Mąż wtedy pracował od poniedziałku do piątku, a w weekendy miał studia.
Najgorsze były noce. Córka budziła się na karmienie, budził się i synek - i w płacz. On chce do mamy, mama karmi piersią. Ciężko było. W końcu wyszło tak, że spałam z nim w osobnym pokoju, mąż wstawał do córki i wołał mnie na karmienie. Oboje byliśmy mocno zmęczeni, niewyspani, często się kłóciliśmy. Jak córka przestała jeść w nocy, to było już dobrze.
Ale teraz dzieci mają ze sobą taką cudowną więź, że uważam, że było warto. I mam trzecie, dzidziusia 😂 i dajemy radę, chociaż gorzej (bo zimno i i mi się nie chce wychodzić).
 
Ja mam dzieci z różnicą 1,5 roku. Starsze (synek) będzie miał w marcu 6 lat.
I powiem Ci, że w dzień dawaliśmy radę. Synek mimo, że młodziutki, to pomagał jak umiał. Podawał pieluchę, starał się sam ubierać, wychodziliśmy prawie codziennie na spacery. Mąż wtedy pracował od poniedziałku do piątku, a w weekendy miał studia.
Najgorsze były noce. Córka budziła się na karmienie, budził się i synek - i w płacz. On chce do mamy, mama karmi piersią. Ciężko było. W końcu wyszło tak, że spałam z nim w osobnym pokoju, mąż wstawał do córki i wołał mnie na karmienie. Oboje byliśmy mocno zmęczeni, niewyspani, często się kłóciliśmy. Jak córka przestała jeść w nocy, to było już dobrze.
Ale teraz dzieci mają ze sobą taką cudowną więź, że uważam, że było warto. I mam trzecie, dzidziusia 😂 i dajemy radę, chociaż gorzej (bo zimno i i mi się nie chce wychodzić).
O tak nocy też sie boje, synek nadal spi z nami w pokoju, ma swoje lozeczko obok naszego. Musiałby sie wyprowadzić jak by sie urodziło drugie dziecko. Nie wiem czy jestem na to gotowa, lubię mieć go obok
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry