Za to ja mam duzy problem. Moj narzeczony jest Szkotem i oczywiscie chce, zeby w poblizu Tulisy mowilo sie po angielsku i nie chce, zebym uczyla malej polskiego, bo ma zle doswiadczenia z pierwsza corka, ktora nie umie mowic po angielsku, rozumie tylko j. dunski. Nie dociera do niego, ze glownym jezykiem malej i tak bedzie angielski, ale ja chce, zeby sie mogla dogadac z dziadkami i reszta rodziny w Polsce. Generalnie po polsku odzywam sie do niej, jak jestem w domu moich rodzicow, ale nie wiem czy raz w tygodniu wystarczy na to, ze mala podlapie polski?