Ja mam nieco łatwiej bo choć jestem na pierwszym roku historii to są to studia doktoranckie,a zajęcia tylko dwa dni w tygodniu. Termin mam na sierpień, więc mam nadzieje, że bez żadnych komplikacji zalicze ten rok. ja akurat nie mam problemu z codziennym udziałem na zajęciach, ale polecam Wam dziewczyny załatwić sobie IOS- indywidualna organizacje studiów( czyli dogadywanie z wykładowcami terminów zaliczeń).Nie wiem jak jest u Was na uczelni, ale u mnie bez problemu przynają to każej ciężarówce, a potem młodej mamie aż do końca studiów. Dla tych,którzy mają wysoką średnią polecam ITS- indywidualny tok studiów. Ja tak zrobilam na studiach magisterskich: piszecie plan zajęć na rok akademicki i uwaga: wykładowców u jakich chcecie zdawać zajęcia. Dziekan to zatwierdza i załawtione. Ja miałam zaprzyjaźnionego profesora, dogadałam się z nim , u niego zdałam prawie wszystkie przedmioty , a na pewno te najtrudniejsze. Mało tego , zaliczyłam 3 rok z 4, dzieki ITS udało mi się wczesniej skończyć studia. Może tojest jakieś rozwiązanie?:-)
Tylko teraz czasami serduszko mnie boli gdy musze zostawic moja Malenka na caly dzien :-(Ale nawet te rozstania dobrze nam robia ;-)Wykladowcy zazwyczaj patrza przychylnym okiem na ciezanre studentki :-) Choc mialam przypadek jednej pani przez ktora niezle sie nameczylam i naplakalam bo stawiala mi klody pod nogi wlasnie dlatego ze jestem w ciazy, byla bardzo niemila:-
(Jak jest 2 dziewczyny na 140 chłopa, to któraś z nich musi być tą ważniejszą
)
ja jednak poprosiłam mamę o pomoc i będę robić normalnie, z tym że ja popraktykuję w poradni psychologiczno-pedagogicznej, to też troszkę inaczej...