Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Musieli go wydać rodzinie zastępczej, ale to lepiej, bo w szpitalu się ciągle zmieniały pielęgniarki, a teraz ma jednych opiekunów no i warunki lepsze, bo ktoś go przytula, ludzie się tak nie kręcą itd.A jak postawa szpitala w tej sprawie? Będą trzymać malutkiego do czasu decyzji czy prawnie zostaną zmuszeni do przekazania go rodzinie zastępczej?
Niezmiennie trzymam kciuki żeby cała ta papierologia trwała jak najkrócej![]()
Dobrze że nawet w tym odnalazłas pozytywne stronyMusieli go wydać rodzinie zastępczej, ale to lepiej, bo w szpitalu się ciągle zmieniały pielęgniarki, a teraz ma jednych opiekunów no i warunki lepsze, bo ktoś go przytula, ludzie się tak nie kręcą itd.
Dobrze że nawet w tym odnalazłas pozytywne stronymasz rację, Twój synek dostanie odrobinkę więcej ciepła a później nadrobicie wszystko co stracone
Naprawdę podziwiam Twoja postawę, zazwyczaj po porodzie w pologu jest ciężko, tu krocze boli, czy tam rana po cc, piersi puchną jak balony, hormony buzują. A Ty w tym trudnym czasie znalazlas tak wielka determinację żeby walczyć, pracować, załatwiać, wszystko po to by odzyskać malenstwo. Jesteś bardzo silną kobietą i fizycznie i emocjonalnie, synek Ci to napewno wynagrodzi![]()
Pięknie napisaneCo do pozytywów to tonący brzytwy się chwytajakbym miała wybór to bym najchętniej przespała cały połóg, ale wiem, że drugiej szansy nie będzie. Muszę też bardzo uważać, żeby sobie krzywdy nie zrobić, dlatego nauczyłam się brać siły na zamiary i dlatego praca na część etatu plus sprzątanie w domach - tu mnie nikt nie goni, robię w swoim tempie i nikt się nie czepia (od razu powiedziałam, jaka jest sytuacja i myślę że mam fory
). A psychicznie sama nie dałabym rady. Mam bardzo dużo ludzi z ogromnym sercem wokół siebie i tu. Żałuję jedynie że nie poprosiłam nikogo o pomoc jak trafiłam do szpitala. Bo to, że ja nie widziałam innego wyjścia nie znaczy, że tego wyjścia nie było. Ale wtedy ja myślałam, że jestem sama. Musiałam żebrać na fb o podpaski, podstawowe kosmetyki, wyprawkę dla małego do szpitala żeby ktoś to kupił za własne pieniądze i przywiózł. To był dla mnie ogromny wstyd i czułam się strasznie poniżona i bezsilna jak nigdy wcześniej. Do tej pory chce mi się płakać, jak sobie przypomnę, co czułam, chociaż teraz wiem, że to nie ja powinnam się wstydzić, a "chłopak", który mnie zostawił na minusie bez niczego w takim momencie.
Ale wszystko dzieje się po coś. Może muszę się teraz wytęsknić, żeby bardziej kochać i Go nigdy więcej nie zostawić. Może musiałam znaleźć w sobie pewność, że wiem w co się pakuję. Może gdyby nie to, to byłabym matką, która obwinia swoje dziecko, że zmarnowało jej życie. Może to się dzieje po to, żebym zrozumiała czego tak naprawdę chcę i zdążyła sobie wszystko poukładać w głowie![]()
Łzy poleciały jak to przeczytałam.Co do pozytywów to tonący brzytwy się chwytajakbym miała wybór to bym najchętniej przespała cały połóg, ale wiem, że drugiej szansy nie będzie. Muszę też bardzo uważać, żeby sobie krzywdy nie zrobić, dlatego nauczyłam się brać siły na zamiary i dlatego praca na część etatu plus sprzątanie w domach - tu mnie nikt nie goni, robię w swoim tempie i nikt się nie czepia (od razu powiedziałam, jaka jest sytuacja i myślę że mam fory
). A psychicznie sama nie dałabym rady. Mam bardzo dużo ludzi z ogromnym sercem wokół siebie i tu. Żałuję jedynie że nie poprosiłam nikogo o pomoc jak trafiłam do szpitala. Bo to, że ja nie widziałam innego wyjścia nie znaczy, że tego wyjścia nie było. Ale wtedy ja myślałam, że jestem sama. Musiałam żebrać na fb o podpaski, podstawowe kosmetyki, wyprawkę dla małego do szpitala żeby ktoś to kupił za własne pieniądze i przywiózł. To był dla mnie ogromny wstyd i czułam się strasznie poniżona i bezsilna jak nigdy wcześniej. Do tej pory chce mi się płakać, jak sobie przypomnę, co czułam, chociaż teraz wiem, że to nie ja powinnam się wstydzić, a "chłopak", który mnie zostawił na minusie bez niczego w takim momencie.
Ale wszystko dzieje się po coś. Może muszę się teraz wytęsknić, żeby bardziej kochać i Go nigdy więcej nie zostawić. Może musiałam znaleźć w sobie pewność, że wiem w co się pakuję. Może gdyby nie to, to byłabym matką, która obwinia swoje dziecko, że zmarnowało jej życie. Może to się dzieje po to, żebym zrozumiała czego tak naprawdę chcę i zdążyła sobie wszystko poukładać w głowie![]()
Super napisane czlowiek czasmai musi upaść zeby potem sie podnieść i byc silniejszym❤Co do pozytywów to tonący brzytwy się chwytajakbym miała wybór to bym najchętniej przespała cały połóg, ale wiem, że drugiej szansy nie będzie. Muszę też bardzo uważać, żeby sobie krzywdy nie zrobić, dlatego nauczyłam się brać siły na zamiary i dlatego praca na część etatu plus sprzątanie w domach - tu mnie nikt nie goni, robię w swoim tempie i nikt się nie czepia (od razu powiedziałam, jaka jest sytuacja i myślę że mam fory
). A psychicznie sama nie dałabym rady. Mam bardzo dużo ludzi z ogromnym sercem wokół siebie i tu. Żałuję jedynie że nie poprosiłam nikogo o pomoc jak trafiłam do szpitala. Bo to, że ja nie widziałam innego wyjścia nie znaczy, że tego wyjścia nie było. Ale wtedy ja myślałam, że jestem sama. Musiałam żebrać na fb o podpaski, podstawowe kosmetyki, wyprawkę dla małego do szpitala żeby ktoś to kupił za własne pieniądze i przywiózł. To był dla mnie ogromny wstyd i czułam się strasznie poniżona i bezsilna jak nigdy wcześniej. Do tej pory chce mi się płakać, jak sobie przypomnę, co czułam, chociaż teraz wiem, że to nie ja powinnam się wstydzić, a "chłopak", który mnie zostawił na minusie bez niczego w takim momencie.
Ale wszystko dzieje się po coś. Może muszę się teraz wytęsknić, żeby bardziej kochać i Go nigdy więcej nie zostawić. Może musiałam znaleźć w sobie pewność, że wiem w co się pakuję. Może gdyby nie to, to byłabym matką, która obwinia swoje dziecko, że zmarnowało jej życie. Może to się dzieje po to, żebym zrozumiała czego tak naprawdę chcę i zdążyła sobie wszystko poukładać w głowie![]()