Franiowa, z tymi zaburzeniami już tak jest. U nas też. Jedne problemy udaje się wypracować, pojawiają się nowe, nad którymi pracujemy, udaje się je wypracować to wracają stare ale w mniejszym nasileniu. To podobno normalne (wg naszego terapeuty, któremu ufam). Podobno po jakimś czasie i iluś tysiącach godzin pracy minie wszystko.
Ja gorąco w to wierzę i nieustannie trzymam kciuki.