Ależ mi Wasze wpisy energii dodały
W ogóle piękny dzień dzisiaj

Ale po kolei:
46 dzień
Pani ordynator rozpoczęła dziś rano rozmowę ze mną słowami:
- Nie chciałabym zasiewać w pani zbędnego (..i tu mi już serce zamarło…) … optymizmu (..a siej kobiet! do woli! nie ograniczaj się!!!

), ale wydaje się, że dzieciątko się przełamało.
!!!! Chwała Bogu!!!
Bo większy, więc i mięśnie oddechowe silniejsze, i nie trzeba było dawać dodatkowych wyciszaczy wczoraj w ciągu dnia, wystarcza mu dormicum, wczoraj w ogóle nie dostawał już dodatkowo ani gardenalu ani luminalu
Waga Franka Walecznego – 1880 gr!! (dostaje po 25 ml pokarmu co 3 godziny i pomyśleć że zaraz po urodzeniu dostawał 1 ml pokarmu, potem trzeba było wstrzymać dokarmianie, bo jelita nie pracowały, była nawet obawa o martwicę jelit… ale ten koszmar mamy daleko za sobą

Teraz jelitka pracują a kupki są .. ehm.. imponujące ;-)
Bakterie: okazało się, że laboratorium spanikowało w pierwszym momencie i to co wyhodowano z posiewu z rurki to nie e. coli i clebsiella, lecz „zwykłe” enterokoki (czyli paciorkowce kałowe …wrrrr… ciekawe skąd one u małego.. ). Nic to, najważniejsze, że stosunkowo łatwo je wybić, tzn działa na nie wiele antybiotyków – od dziś zmiana antybiotyku.
Posiew krwi jałowy (co w sumie nie dziwi przy PCR 4,4, gdzie norma to 5,0)
Obraz rtg płuc z wczoraj nie jest do końca taki jednoznaczny. Trudno powiedzieć czy Franiu ma „tylko” dysplazję, czy nakładają się na nie ogniska zapalne.. W każdym razie stan jest tu niezmienny.
Usg mózgu – stan jak w ub tygodniu. Wylewy nie powiększają się (co przy respiratorze nie jest takie oczywiste, bo powoduje on różnicę ciśnień w ukł krwionośnym, stąd u dzieci pod respiratorem często dochodzi do wylewów już po urodzeniu, jak u naszego Frania), wylewy 1/2 stopnia.
Dzisiaj także p. ordynator podjęła próbę redukcji parametrów respiratora: oddechy – nadal 40, cisnienie 18 (z 20), tlen 45% (wczoraj 50%).
Z jednej strony aż boję się cieszyć, ale z drugiej strony .. dlaczego nie? Przez te ostatnie 4-5 dni obserwowałam malutka uwaznie, widziałam, że się zmienia, bałam się tym cieszyć.. Skoro jednak dzisiaj p ordynator, zwykle tak ostrożna i raczej pesymistycznie nastawiona, mówi mi, że wygląda na to, że Franek się przełamał, to ... może to dobry znak??? W końcu zaczęliśmy właśnie dziś 38 tydzień ciąży..
Ponieważ od 2 tygodni maluszek ma odstawiony mój pokarm (od owego załamania strasznego), to poprosiłam męża, żeby kupił dziś dobre wino wytrawne, zaraz zrobię super kolację, córcia już szykuje się do spania, a rodzice dziś obejrzą dobry film przy dobrej kolacji i równie dobrym winie.:-) Mam 2 dni na wprowadzenie diety, dostałam zielone światło na pokarm, od piątku - jeśli nic się nie zmieni - moge znowu odciągać pokarm dla małego:-)
Alez się rozpisałam!!:-)
Ale wszystko z radości:-)