Ja też wyhodowałam to cholerstwo. W 34 tygodniu ciąży 10.06 zrobiono mi wymaz z pochwy. Lekarz powiedział, że na wypadek, gdyby były jakieś bakterie, to będzie czas, żeby podać antybiotyk. Ale 13.06 rano zaczęłam krwawić, pojechaliśmy do szpitala i tam stwierdzili, że zaczyna się akcja porodowa, ale że nie mieli miejsc pojechaliśmy do szpitala, gdzie pracował mój lekarz prowadzący. Stamtąd mnie odesłali do domu i przykazem leżenia i brania Cordafenu. Ale o 19 miałam już skurcze co 3-5 minut. Pojechaliśmy znów do szpitala i tam położyli mnie na patologię i dali Fenoterol, twierdząc, ze jeśli to fałszywy alarm, to dwie doby poleżę i mi go odłączą. Ale skurcze nie ustały, choć był już moment, ze były co 10 minut i myślałam, ze akcja porodowa się cofa. Ale zaraz znów zaczęły się nasilać i o 13 miałam je znów co 5 minut. Wzięli mnie na badanie i lekarz stwierdził prawie pełne rozwarcie i wzięłi mnie na porodówkę nie odłączając Fenoterolu. Skurcze juz miałam co 2 minuty, a Fenoterol ciągle spływał mi do żył...

W końcu o 19 przyszła nowa zmiana i szybko podjęli decyzję o odłączeniu Fenoterolu, przebili mi pęcherz płodowy i po 15 minutach Janek był na świecie. Położyli mi go na chwilę i poszli go ważyć, a po chwili wpada na salę porodową pani doktor, ze zabierają go na OITN bo nie radzi sobie z oddychaniem. Zaintubowali go i podłączyli do respiratora. Potem przyszła znowu, i pyta czy miałam robiony wymz z pochwy, ja mówię, że tak, 4 dni temu, ale jeszcze nie mam wyników. Powiedziała, że podejrzewają bakterię, i podali Jasiowi antybiotyk. Janek urodził się z niewydolonością oddechową, wrodzonym zapaleniem płuc. Na wypisie mam jeszcze stwierdzony stan po zamartwicy.
Po 3 dniach przyszły wyniki wymazu z pochwy:
Streptococcus Agaliactiae i drożdże.
Całe szczęście, ze podali mu od razu antybiotyk, nie wiedząc jeszcze, że ja miałam tą bakterię. Jasio w drugiej dobie został ekstubowany do CPAP, a od 4 doby oddychał juz samodzielnie. Jeżeli chodzi o CRP to najwyższy wynik miał w 1 dobie życia i wynosił on 6,24 mg/l. W 6 dobie został wyjęty z inkubatora i był ze mną, ze szpitala wypisali nas po 12 dniach.
U Janka w posiewie z krwi drobnoustrojów nie wyhodowano, w wymazie z ucha stwierdzono E. Coli, a ja w wymazie z pochwy tej bakterii nie miałam....