hej
weszlam na chwilke przed wyjsciem na spacer zeby Wam opowiedziec co sie wczoraj zdarzylo mojemu mezowi:
O godz. 16 wracalismy z zakupów i nie moglismy znalezc nigdzie miejsca parkingowego i musielismy zaparkowac kawal drogi od domu na takiej ulicy gdzie po ciemku lepiej samemu nie chodzic. Wysiadajac na rogu stalo 2 kolesi w skorach itd...
O godz. 19.30 Adrian poszedl z kolega do samochodu bo musieli gdzies tam jechac. Wsiedli do auta, patrza a tam stoja caly czas ci kolesie, jeszcze sie smiali ze stoja tu tyle czasu. Adriana cos wzielo i zamknal drzwi ze swojej strony. Chce ruszac i nie moze przekrecic kluczyka, meczyl sie chyba z 5 minut i nic. Nagle podchodza ci kolesie,pukaja w szybe, Adrian lekko opuszcza i mowi"co jest?" a on do niego "otwórz drzwi" a Adrian "nie moge" i zamknal szybe i mowi do kolegi "dzwon po psy" ...kolega wyjmuje telefon wykreca a nagle ten koles pryklada do szyby... odznake policyjna

Adrian poczul ulge, podnosi szybe i mowi ze trzeba bylo tak od razu
Okazalo sie ze oni wczesniej widzieli nasza rodzinke wysiadajaca z auta a kilka godzin pozniej podchodzi 2 chlopaków, moj maz jescze ubral czapeczke, wsiada i siedzi w tym aucie i nie moze odpalic wiec ci sobie mysla ze kradna

Jescze jak adrian podniosl szybe jak sie okazalo ze to policja to policjant zajrzal do srodka czy maja kluczyk czy stacyjka cala itd.
Natomista mogli od razu pokazac odznake bo jakby Adrian odpalil to by uciekal bo bal sie ze go zaraz z auta wyciagnal, zabiora mu dokumenty i auto. A jakby uciekal to kto wie czy by nie strzelali nawet
ok ide na zakupki i spacer