heha, a tak piloty też u nas w modzie

no mąż niestety jest szefem kuchni, więc świątek, piątek czy niedziela ja mam przesrane niestety, a najgorsze są piątki i soboty, bo my mieszkamy w mieście szekspira, blisko restauracji jest teatr,jak grają w weekend Hamleta to kończy się sztuka koło 23, a restauracja w pt i sob czynna tez po sztuce, macie pojęcie ze ci angielscy głupole, jeszcze o 12 w nocy się obżerają, katastrofa, więc jak w sob. pracuje to ja już nawet na niego nie czekam, bo nieraz i po 12 wraca:-(
no ja dokladnie cie rozumiem ja z moim mezem sie poznalismy w restauracji ja bylam jako gosc a on byl szefem kuchni i tak poznalismy sie przez znajomych

ale pozniej niestety musial zmienic prace bo wogole sie nie widywalismy a bo mieszkalismy 10 km od siebie noi jak konczyl prace to kolo 4 nad ranem teraz przynajmniej ma weekendy wolne ale nieraz sobie dorabia jako kucharz w soboty i niedziele... a u nas to wlasnie zycie towarzyskie zaczyna sie o 21 wycchodza do restauracji i tak sobie jedza gdzies do polnocy a pozniej na dyskoteke


jakie to byly piekne czasy...

