fasolkamaria
Fanka BB :)
ewelw moja historia wygląda następująco, dowiedziałam się o ciąży z testu i tydzień później poszłam na USG lekarz powiedział, że płód jest za mały i że nie ma tętna i żebym przyszła za dwa tyg. Jak mu powiedziałam, że mam krwawienie to jakby tego nie słyszał, naprawdę trafiłam na konowała. Wziął kasę i z uśmiechem od ucha do ucha zaprosił za dwa tyg. tylko, że ja nie zamierzałam czekać pojechałam do drugiego gin. on mnie zbadał bez USG i powiedział, że przy takim krwawieniu to mam powoli się spakować i do szpitala. W szpitalu leżałam od piątku w sobotę poroniłam w niedzielę wyszłam. ( Nie będę wam opisywać co przeszłam w szpitalu jaka znieczulica tam panuję i jaki koszmar)Może dlatego tak długo nie mogłam się ze stratą pogodzić do tej pory nie mogę. Miałam łyżeczkowanie i wycinek poszedł do badania histopatologicznego i z wyniku tego badania wiem, że płód obumarł. dlatego teraz biorę leki i odpoczywam mimo że wszystko jest w porządku ponieważ nie są znane przyczyny obumarcia więc dmuchamy wszyscy na zimne. Pozdrawiam
