Dzięki dziewczyny, też mam nadzieję że sie jakoś to wszytsko poukłada.
Madzienko, Grzesiu jak byl mały często budził się z płaczem, bo mówił, ze nie wie gdzie jego tata, tak przeżywał te ciągłe wyjazdy, Madzi też sie kilka razy zdarzyło, ale teraz A jest wiekszosc czasu na miejscu wiec jest ok, tylko za pracą na miejscu trzeba sie rozejrzec i cięzarówe sprzedac (a nie jest łatwo niestety), chyba dosyc juz tego małzeństwa na odległosc.
Kana, dacie radę, pracuje na nocki, ale chociaż w dzień sie widzicie, wiec chyba nie jest tak źle.
Moja ulubiona Ciocia pojechała w maju do Kanady do swoich serdecznych znajomych i nie może sie nacieszyc widokami.
Aniu, mam nadzieję, ze sie spotkamy na jakąś kawkę czy grilla, zreszta zdzwonimy sie jeszcze, bo nie wiem co tam jutro w szpitalu powie lekarz i na kiedy wyznaczy A. termin.
Miłego odpoczynku
Nasza dzisiejsza piekna pogoda przerodziła sie w mega burzę, powietrze sie oczyściło, no i w końcu trawka sie podlała, ale od jutra niech znów bedzie słonko.