Cześć dziewczyny!
Ja właśnie wróciłam z miasta. Pozałatwiałam do końca sprawy dziekanatowe. Dzisiaj się już nie szczypałam - stwierdziłam, że skoro powoli wchodzę w 9 miesiąc ciąży, to nie będę stać w pierdzielonych kolejkach, bo i tak żaden student z własnej woli nie przepuści, tylko władowałam się na chama. Jakaś pizdeczka rzuciła - "tu obowiązuje kolejka", ale tylko się do niej uśmiechnęłam. Mam nadzieję, że jej się myszy zalęgną
Missiiss - ja też uważam, że nasze dwuosobowe spotkanie było bardzo miłe. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęły te 3 godzinki. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda nam się wszystkim zorganizować. Ale wtedy to już zrobimy totalną furorę - cztery babeczki z wielgachnymi brzuszyskami. Już jak szłyśmy dwie, to ludzie się za nami oglądali.
Agaj - nie przejmuj się głupimi komentarzami. Lekarz kazał odpoczywać, to odpoczywaj. Moja mama niby ciągle powtarza, że sama pracowała aż do ostatniego dnia, ale kiedy ostatnio u niej byłam to otoczyła mnie specjalnymi względami. Kazała siedzieć i ciągle podtykała pod nos obrane jabuszka i orzechy.
Mój mąż na szczęście nie jest przyzwyczajony do full serwisu w domu, bo zawsze dzieliliśmy obowiązki partnersko. Kanapki potrafi sobie zrobić sam, sprzątaniem też zazwyczaj dzieliliśmy się po połowie. Ale teraz mi trochę głupio i skoro siedzę w domu, a on pracuje do wieczora, to chciałabym przejąć większość domowych obowiązków, a widzę, że nie mam za bardzo siły. Jeszcze zakupy czy gotowanie spoko, ale ze sprzątaniem sobie nie radzę :-(