• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Jej, jakie dramaty ;-) Mnie kiedys 3 skalary wyskoczyły z akwarium i ususzyły sie na dywanie :/ A w ogole to ja nie lubie rybek, jak dla mnie są apatyczne i mało towarzyskie :-D

Okazało się że to dramat głównie dla mnie i i męża. U nas zaczęło się od małego akwarium dla Jacka z 3 rybkami... Pierwszy zdechł glonojad. Ja za tel i do J: jedź do sklepu, kup glonka zanim Jaca z przedszkola wróci, bo bęzie płakał... Małż kupił ale były same małe. Jaca zauważył, no ale mu wytłumaczyłam, że jak zapomina karmić to rybki maleją... Potem zdechł kirysek - ta sama akcja, tylko tym razem "zdechnięty" był w paski a nowy w kropki... Jacy sprzedaliśmy, że za rzadko czyści akwarium i się paski starły... Trzecia rybka - już nie pamiętam co to było - zdechła w nocy i Jacek to zauważył... Przylatuje do nas i z radością w głosie: "mamo, mogę ją spuścić w kiblu???!!!":szok::szok::szok:
To tak a propos dramatów i wrażiwości dzieci...:-D:-D:-D
 
reklama
Okazało się że to dramat głównie dla mnie i i męża. U nas zaczęło się od małego akwarium dla Jacka z 3 rybkami... Pierwszy zdechł glonojad. Ja za tel i do J: jedź do sklepu, kup glonka zanim Jaca z przedszkola wróci, bo bęzie płakał... Małż kupił ale były same małe. Jaca zauważył, no ale mu wytłumaczyłam, że jak zapomina karmić to rybki maleją... Potem zdechł kirysek - ta sama akcja, tylko tym razem "zdechnięty" był w paski a nowy w kropki... Jacy sprzedaliśmy, że za rzadko czyści akwarium i się paski starły... Trzecia rybka - już nie pamiętam co to było - zdechła w nocy i Jacek to zauważył... Przylatuje do nas i z radością w głosie: "mamo, mogę ją spuścić w kiblu???!!!":szok::szok::szok:
To tak a propos dramatów i wrażiwości dzieci...:-D:-D:-D


No nie no ale się uśmiałam :D
 
ja tez nie lubie rybek - mam traumatyczne wspomnienia z dziecinstwa ;-). raz spalam na kanapie przy akwarium i w nocy rybka wlasnie wyskoczyla prosto na moja twarz. rano obudzilam sie z zasuszonymi zwlokami :szok: po tym traumatycznym wydarzeniu nie moglam patrzec na rybki, co oczywiscie wykorzystywal moj brat: wyjmowal rybki z akwarium i gonil mnie z nimi po mieszkaniu krzyczac "zaraz ci je wrzuce do buzi".

same przyznacie, ze po takich przejsciach czlowiek nie moze byc normalny :rofl2:

Pewnie Cię ganiał z małymi rybkami, bo mój tatuś lubił w Sięta wyciągać karpia z wanny i też ganiać mnie po domu, to dopiero trauma :)
 
czasem mi sie wydaje, ze Ci nasi faceci to przechodza jakies tajne szkolenie, jak nas skutecznie wkurzac :dry:
O tak ZDECYDOWANIE!!!!

;) Mąż dziś w sklepie oglądał gupiki i stwierdził, że samce są strasznie ładne i dostojne, a samice jakieś takie nijakie i grube. Po czym dodał: zupełnie jak w życiu... ;/
No ja bym go chyba strzeliła w tym sklepie...

ja tez nie lubie rybek - mam traumatyczne wspomnienia z dziecinstwa ;-). raz spalam na kanapie przy akwarium i w nocy rybka wlasnie wyskoczyla prosto na moja twarz. rano obudzilam sie z zasuszonymi zwlokami :szok: po tym traumatycznym wydarzeniu nie moglam patrzec na rybki, co oczywiscie wykorzystywal moj brat: wyjmowal rybki z akwarium i gonil mnie z nimi po mieszkaniu krzyczac "zaraz ci je wrzuce do buzi".

same przyznacie, ze po takich przejsciach czlowiek nie moze byc normalny :rofl2:
No zdecydowanie nie może he he he he he

Okazało się że to dramat głównie dla mnie i i męża. U nas zaczęło się od małego akwarium dla Jacka z 3 rybkami... Pierwszy zdechł glonojad. Ja za tel i do J: jedź do sklepu, kup glonka zanim Jaca z przedszkola wróci, bo bęzie płakał... Małż kupił ale były same małe. Jaca zauważył, no ale mu wytłumaczyłam, że jak zapomina karmić to rybki maleją... Potem zdechł kirysek - ta sama akcja, tylko tym razem "zdechnięty" był w paski a nowy w kropki... Jacy sprzedaliśmy, że za rzadko czyści akwarium i się paski starły... Trzecia rybka - już nie pamiętam co to było - zdechła w nocy i Jacek to zauważył... Przylatuje do nas i z radością w głosie: "mamo, mogę ją spuścić w kiblu???!!!":szok::szok::szok:
To tak a propos dramatów i wrażiwości dzieci...:-D:-D:-D
Nie no się uśmiałam.
A co do rybek, to próbowałam hodowac głupiki za młodu ale mi nie szło i teraz jedyne zwierze domowe to mąż.Zaraziłam go katarem. Wysoałam się dzisiaj, nic mnie nie boli, przeziebienie wyraznie odpuszcza, jeszcze czasem zakaszle jak gruzliczka, ale w porównaniu z weekendem to ewidentnie jakies resztki z kataru, które spłyneły. A pomógł mi spacer...Najbardziej mnie wkurza zatkany nos, bo oddychac nie umiem czasami i nie wyobrazam sobie jak ja będe taka "przytkana" rodzić. Lolowi tez odpuszcza, tez czasem jeszcze kaszlnie ale nic powaznego. I psychika od razu lepiej. A w ogóle to śniło mi się, że czułam przez brzuch stope Filipka i była wielgachna!!!! Aż sie przestraszyłam, że w zadne śpioszki mu stópka nie wejdzie.
 
Hej :-)

Dzis od rana urzeduje - maz wyszedl do pracy naburmuszony bo nie chce jechac taksowka w dwie strony do lekarza, a autobusem bo to niedaleko... i juz nie moglam zasnac. Zreszta cala noc chodzilam i oczywiscie zgaga mnie meczyla to juz mi sie nie chce walczyc :)
Wiecie ze juz w naszym miescie sa swiateczne ozdoby na slupach i latarniach?
Jak mnie cieszy w tym roku to szybkie dekorowanie świateczne - bo czuje jak sie zblizaja swieta i czas, kiedy Alicja bedzie po tej stronie brzucha :)


Okazało się że to dramat głównie dla mnie i i męża. U nas zaczęło się od małego akwarium dla Jacka z 3 rybkami... Pierwszy zdechł glonojad. Ja za tel i do J: jedź do sklepu, kup glonka zanim Jaca z przedszkola wróci, bo bęzie płakał... Małż kupił ale były same małe. Jaca zauważył, no ale mu wytłumaczyłam, że jak zapomina karmić to rybki maleją... Potem zdechł kirysek - ta sama akcja, tylko tym razem "zdechnięty" był w paski a nowy w kropki... Jacy sprzedaliśmy, że za rzadko czyści akwarium i się paski starły... Trzecia rybka - już nie pamiętam co to było - zdechła w nocy i Jacek to zauważył... Przylatuje do nas i z radością w głosie: "mamo, mogę ją spuścić w kiblu???!!!":szok::szok::szok:
To tak a propos dramatów i wrażiwości dzieci...:-D:-D:-D

Hehe usmialam sie:-D:-D:-D Fajna argumentacje mieliscie:-D

Podejrzewam jednak ze musialo byc cos nie tak z akwa skoro tak wam zdychaly rybki bo glonojady sa dosc odporne. Kiryski tez mialam wiele lat i duzo wytrzymywaly :)
 
Ostatnia edycja:
Witam.
piszecie w zastraszającym tempie!

Okazało się że to dramat głównie dla mnie i i męża. U nas zaczęło się od małego akwarium dla Jacka z 3 rybkami... Pierwszy zdechł glonojad. Ja za tel i do J: jedź do sklepu, kup glonka zanim Jaca z przedszkola wróci, bo bęzie płakał... Małż kupił ale były same małe. Jaca zauważył, no ale mu wytłumaczyłam, że jak zapomina karmić to rybki maleją... Potem zdechł kirysek - ta sama akcja, tylko tym razem "zdechnięty" był w paski a nowy w kropki... Jacy sprzedaliśmy, że za rzadko czyści akwarium i się paski starły... Trzecia rybka - już nie pamiętam co to było - zdechła w nocy i Jacek to zauważył... Przylatuje do nas i z radością w głosie: "mamo, mogę ją spuścić w kiblu???!!!":szok::szok::szok:
To tak a propos dramatów i wrażiwości dzieci...:-D:-D:-D

Aż się usmarałam ze śmiechu!!! Dobre!:-D:-D:-D

Ja dzisiaj jadę poprawić se humora:-p! Jadę do fryzjera kolorek odświeżyć!:laugh2:

Uwielbiam zwierzyniec i gdybym tylko miałam miejsce to na pewno w domu pojawiły by się jeszcze inne zwierzęta:tak:. I tak oprócz psa, żółwi i jednego już:-( ptaka w pierwszej kolejności pojawiły by się nowe ptaki, obowiązkowo szczurki, jakiś kotek i rybki najlepiej skalary i jakiś piękny nie obgryziony bojownik!


Co do przeżyć z rybami, to miałam takie:szok: u mojego M w domu rodzinnym jak byliśmy jeszcze parą. Dostał ode mnie w prezencie piranie, sztuk 4. Akwarium duże było i z racji braku miejsca w małym pokoiku stało przy łóżku w nogach. Obudziłam się w nocy z krzykiem, zlana potem jak mi na odkryte stopy jedna wyskoczyła:szok:! Przed oczami miałam widok palca obgryzanego przez piranie:szok::baffled:(się człowiek filmów naoglądał:dry:)!!!!!!! Schiza straszna! Od tego czasu zawsze jak spałam u niego to 10 razy sprawdzałam przed snem czy akwarium jest szczelnie przykryte.
 
O boże... A tak w ogóle to gupiki to są chyba ryby, ktore sie rozmnazaja w tempie blyskawicznym....

Dlatego ich nie kupiliśmy - za małe mamy akwarium :) Ale samce mi się podobały, bo samice faktycznie jakieś takie nijakie ;)

A w ogole to ja nie lubie rybek, jak dla mnie są apatyczne i mało towarzyskie :-D

Apatyczne?:) Jak patrzę w nasze akwarium, to oczopląsu można dostać :) A jakie tu się związki tworzą! Raz samiec goni samicę, za chwilę odwrotnie. Biją się o dostęp do korzenia, atakują ślimaczka. Normalnie moda na sukces to nic przy takim akwarium ;)

No ja bym go chyba strzeliła w tym sklepie...

E tam ;) Mnie to rozbawiło :) No bo trochę miał racji - jeśli miałabym się teraz do jakiejś ryby porównać, to byłby to chyba wieloryb ;) Chociaż to akurat ssak ;)

***
Wiadomość z samego rana!! Helenka żyje!! Znaczy się - ślimak :) Wystawiła trąbę i węszy za ślimakami do zjedzenia :) Czyli sukces :)

Poza tym dziś wreszcie dzień bez wyjazdów nigdzie. Do napisania recenzja, a potem wolne :) Chyba na drutach wreszcie podłubię :)
 
dzień dobry ciężaróweczki:)
dzisiaj rano wstałam z tak pełnym pęcherzem, że az mnie brzuch bolał /lol
oczywiście Wiktoria się obudziła wcześnie, bo w środy się do przedszkola nie chodzi... ja nie wiem dlaczego dzieci zawsze mają taki czujnik... Udało mi się ja przetrzymać w łóżku do 8, bo powiedziałam, że to jeszcze noc i nawet bajek nie ma na kanałach dziecięcych;-p

Jej, jakie dramaty ;-) Mnie kiedys 3 skalary wyskoczyły z akwarium i ususzyły sie na dywanie :/ A w ogole to ja nie lubie rybek, jak dla mnie są apatyczne i mało towarzyskie :-D
nam tez coś wyskoczyło, ale nie pamietam jaka rybka... na pewno nie kirysek, chociaż one najbardziej dzikowały i co chwile miałam wrażenie, że zaraz wyleci

Okazało się że to dramat głównie dla mnie i i męża. U nas zaczęło się od małego akwarium dla Jacka z 3 rybkami... Pierwszy zdechł glonojad. Ja za tel i do J: jedź do sklepu, kup glonka zanim Jaca z przedszkola wróci, bo bęzie płakał... Małż kupił ale były same małe. Jaca zauważył, no ale mu wytłumaczyłam, że jak zapomina karmić to rybki maleją... Potem zdechł kirysek - ta sama akcja, tylko tym razem "zdechnięty" był w paski a nowy w kropki... Jacy sprzedaliśmy, że za rzadko czyści akwarium i się paski starły... Trzecia rybka - już nie pamiętam co to było - zdechła w nocy i Jacek to zauważył... Przylatuje do nas i z radością w głosie: "mamo, mogę ją spuścić w kiblu???!!!":szok::szok::szok:
To tak a propos dramatów i wrażiwości dzieci...:-D:-D:-D
dobre wytłumaczenia, hehe
 
Dzień dobry Dziewczynki :)
ja już sama nie wiem co z tym moim dzieckiem będzie... teraz mu się niby spieszy a pewnie sylwestra spędzę na porodówce... o ile wcześniej nie wyląduje w psychiatryku... Mąż mnie wnerwia, nawet michałki nie smakują tak jak powinny i deszcz pada... samo zło :/
 
reklama
nam tez coś wyskoczyło, ale nie pamietam jaka rybka... na pewno nie kirysek, chociaż one najbardziej dzikowały i co chwile miałam wrażenie, że zaraz wyleci
Bo one oddychaja powietrzem atmosferycznym, przystosowane sa do deficytow powietrza w akwarium i dlatego co pewien czas do powierzchni wylatuja :-p Fajne to. Choc zawsze sie zastanawialam kiedy w koncu w jakas inna rybe nie uderza :-p

Dla mnie tez akwarium bylo czasem ciekawsze niz jakis serial czy film. Walki, romanse. W nocy sledzilam jak mi sie pierwsze molinezje rodzily :-p No i Leon co uprawial matrix na roslinach XD
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry