Hej dziewczyny. Po wizycie pęcherzyk 11,7 milimetra. Zarodka nie widać. Pani doktor uspokoiła mnie, że to zupełnie normalne na tym etapie (wg @ 5t1d, ale według moich obserwacji 5t2d). Mimo to się cholernie stresuję, bo w poprzedniej ciąży miałam właśnie pusty pęcherzyk. Pewnie się nie uspokoję dopóki serduszka nie zobaczę.
Agnesis uspokaja mnie trochę, że Ty jesteś na podobnym etapie i też jeszcze nie masz zarodka.
Następną wizytę mam za 2 tygodnie i wtedy już powinno być widać maluszka. Pani dr powiedziała, że jak nie będę mogła wytrzymać, to mogę podejść za tydzień, to mi zrobi szybkie usg, to może tam już coś zobaczymy. Ale ja stwierdziłam, że wytrzymam te dwa tygodnie do wizyty. Nie chcę tam latać co chwilę, żeby się dowiedzieć, że jeszcze nic nie ma.
Co do luteiny to nie mam pojęcia co bym zrobiła na Twoim miejscu. Wiem tylko, że jak poprzednio byłam w ciąży i się okazało, że mam pusty pęcherzyk, to mi pani doktor kazała odstawić luteinę (dostałam ją od państwowego gina ze względu na plamienia), żeby nie wstrzymywać ewentualnego poronienia, które powinno się zacząć. Mimo odstawienia luteiny nic się nie zaczęło. Może w Twoim przypadku faktycznie nie ma się co martwić, tylko trzeba odstawić luteinę. Zostaw sobie zapas jakby się zaczęły jakieś plamienia, czy coś, możesz też badać hormony dla spokoju. Jeśli wszystko będzie w normie, to się na pewno po jakimś czasie uspokoisz i pogodzisz z tym odstawieniem luteiny.