Tęczowa no gdyby mi się druga strata przydarzyła, to też na pewno szukałabym przyczyny. Ale ten jeden raz uznałam po prostu za jakąś wadę genetyczną zarodka, zwłaszcza, że obumarł zanim zaczął się tak naprawdę rozwijać. Chciałabym wiedzieć na pewno, ale u mnie po zabiegu nawet nie było czego badać, więc po badaniu histopatologicznym nie dowiedziałam się niczego, poza tym, że byłam w pierwszym trymestrze ciąży. Zastanawiam się, czy byłoby mi łatwiej gdybym wiedziała coś więcej, np. jakiej płci było dziecko, jakie wady genetyczne miało itp. Nie dowiem się tego nigdy, więc colę wierzyć, że to przypadek, jakaś genetyczna mutacja, coś, co zdarza się bardzo często.