Hej, niestety nie miałam dostępu do neta, nie wiem czy uda mi się nadrobić bo niezbyt się czuję, przynajmniej póki co...
Ostatecznie dziś byłam na krzywej bo akurat S trafiło się wolne w pracy więc wykorzystałam, że mogę go zaciągnąć ze sobą, co się okazało nieocenione. Bardzo źle zniosłam tą glukozę. Pierwsza godzina to zaczynając od mdłości przez zimne poty i senność po lanie się przez ręce. Druga była już w miarę normalna, nawet podobno rumieńców zaczęłam dostawać. Do tego miałam 5 wkłuć (oba zgięcia łokci i wierzchy dłoni oraz przedramię :/) bo żyły mi się pochowały, jak na złość. No 6 licząc z badaniem glukometrem przed tym pobraniem na czczo, troszkę się zdziwiłam na to no ale ok, wyszło mi 96 co mnie troszkę wystraszyło, a wyniki będę miała możliwość sprawdzić dopiero za 2 dni.
Później jakoś pół godziny po wyjściu z budynku jak poszliśmy załatwiać sprawy urzędowe, to zaczęły mi się potworne bóle brzucha, tak jakby skurcze, cały brzuch twardy i ostry ból aż musiałam się zatrzymać na chwilę i jeszcze mdłości w tym momencie nachodziły, trzymało tak z pół minuty i przechodziło by wrócić za 15-20min... i tak ze 4 godziny zanim nospa, zjedzenie czegoś porządnego i leżenie przeszło. Teraz już tylko od czasu do czasu takie zakwasowe bóle bym powiedziała.
Sama nie wiem co to było i skąd się wzięło, troszkę zaniepokojona jestem, miała któraś aż taką reakcję?